Patrząc na listę nowości, nas dotyczą przede wszystkim dwie. Pierwsza to Smart Stack, który pozwala ustawić widżety w zasobniku ikon. Druga – funkcja Picture-in-picture (PIP) dla aplikacji. Do tego mają dojść też nowe Memoji, uwzględniające więcej opcji wiekowych i nakrycia twarzy, ale – umówmy się – ciężko mówić tu o rewolucji. Ot, zwykła kosmetyka.
Podobnie jest w przypadku przypinania rozmów w iMessage, jak i drobnego liftingu całej tej aplikacji, z możliwością odpowiedzi konkretnej osobie w rozmowie grupowej na czele.
Ciekawiej dzieje się w kwestii usług internetowych i asystentki Siri, jednak ciężko powiedzieć, ile z tych opcji trafi do Polski. Zresztą, wciąż nie wiemy kiedy i czy w ogóle doczekamy się polskiej Siri.
I tak, Siri otrzyma możliwość nagrywania i wysyłania wiadomości głosowych, a także zintegrowany wielojęzyczny tłumacz i odświeżony, kompaktowy interfejs. Raz jeszcze – całościowo bez języka polskiego. Do Map Apple trafi z kolei społecznościowy aplet dla przewodników chcących oceniać lokalizacje turystyczne. Podobne rozwiązanie od dłuższego czasu jest już u Google'a. Niemniej na tym nie koniec.
W wersji samochodowej Mapy Apple pozwolą wyznaczyć taką trasę, aby oferowała stacje ładowania dla pojazdów elektrycznych.
Wreszcie, CarPlay pozwoli poprzez iMessage przesłać cyfrowy kluczyk samochodowy. Pokazano to na przykładzie BMW 540i, z wykorzystaniem chipu Apple U1, i wyglądało przekonująco.
Ostatnią spośród zasadniczych nowości są App Clips. To połączenie Apple Pay z usługą Sign in With Apple, które pozwoli płacić za rozmaite smart usługi bez zakładania w nich stałego konta. Przykład — szybki wynajem hulajnogi elektrycznej.
Jaki jest więc iOS 14? Zdecydowanie nastawiony na usługi sieciowe. Niestety, z tego samego względu wydaje się na razie ciężki do oceny w lokalnym ujęciu.