Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Przegląd popularnych dystrybucji GNU/Linux — część 2 XFCE

W dzisiejszym wpisie kontynuuję przegląd popularnych dystrybucji, zatrzymując się na kilku propozycjach ze środowiskiem XFCE, które podobnie do poprzednio omawianego LXDE ma opinię lekkiego, aczkolwiek nieco bardziej rozbudowanego, ładniej wyglądającego i dającego się łatwiej konfigurować.

XFCE

XFCE (XForms Common Environment) jest środowiskiem, które szuka kompromisu pomiędzy lekkością, a zgrabnym i funkcjonalnym wyglądem. Co ciekawe rozwinięcie skrótu XFCE jest już nieaktualne. Obecna wersja XFCE bazuje bowiem na bibliotece GTK+, a nie XForms, jak to było na początku. XFCE jest umiarkowanie popularne, aczkolwiek warto podkreślić, iż jest dostępne dla niemalże każdej z ważniejszych dystrybucji. Jest to moje ulubione środowisko pracy na Linuxie. Uważam, że dołączone do XFCE Whisker Menu, jest pod względem funkcjonalnym najlepszym menu, jakie widziałem w jakimkolwiek systemie operacyjnym. Nie wygląda tak efektownie jak to w Cinnamon, Mate czy KDE, ale ma wszystko pod ręką i jest bardzo czytelne. Panele można przesuwać, zmieniać ich rozmiar i dostosowywać do własnych potrzeb w łatwy sposób i z dużą swobodą. XFCE posiada możliwość ustawienia przezroczystości paneli czy konsoli, czego brakuje w LXDE (LXDE posiada pseudoprzezroczystość, która polega na tym, że po ustawieniu częściowej przezroczystości pojawia nam się tło pulpitu. Nie widać natomiast innych okien, które znajdują się pod tak skonfigurowanym oknem konsoli czy panelem.) Prawdziwą przezroczystość na LXDE można osiągnąć instalując sobie menadżer okien np. z XFCE, który odpowiada właśnie za takie efekty. Użyty domyślnie w LXDE Openbox tego nie potrafi.

XFCE nie posiada może bogatej bazy appletów, ale tych kilka istniejących należy ocenić bardzo pozytywnie. Domyślny menedżer schowka jest znakomity. Dwukrotnie robiłem przymiarki na drugim komputerze do przesiadki na cynamona, ale pomimo swoich zalet, ma on kilka wad, które w moich oczach dyskwalifikują go względem XFCE. Cynamon przede wszystkim jest strasznie toporny w kwestii konfiguracji paneli, a wtyczki, których jest całkiem sporo nie są tak dopracowane i wygodne jak ich odpowiedniki z XFCE, a wiele z nich w ogóle nie chce się zainstalować. Moim zdaniem Cinnamon potrzebuje jeszcze odrobiny czasu na dopracowanie.

r   e   k   l   a   m   a

Zanim zacznę przegląd dystrybucji z XFCE, podam tylko dla orientacji statystyki testowe z XFCE doinstalowanego do Debiana.


  • Czas startu systemu (s): 67
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 71
  • Obciążenie procesora (%): 3

Jak widać, w mojej testowej instalacji Debian + środowisko z repozytorium, nie ma zasadniczej różnicy w obciążeniu komputera przy pracy z LXDE oraz XFCE. Czyżby instalowanie dystrybucji z nieco topornym LXDE nie miało sensu, skoro XFCE jest równie lekkie? W niniejszym wpisie sprawdzę, czy popularne dystrybucje z gotowym do użycia środowiskiem XFCE (uzupełnionym o centra oprogramowania i inne przydatne dodatki), również będą się cechować zbliżonymi wymaganiami sprzętowymi do dystrybucji LXDE. Być może tak dobre wyniki można uzyskać tylko ręcznie kompletując pod siebie środowisko, a gotowy zestaw dla opornych okaże się tylko z pozoru lekki? Sprawdzę również czy środowisko pozostaje lekkie po uruchomieniu kilku aplikacji. W komentarzach do poprzedniej części wpisu pojawiły się sugestie, że lekkie dystrybucje są lekkie tylko na starcie, a gdy zaczynamy na nich pracować szybko łapią zadyszkę.

Xubuntu 14.10

Ponieważ Ubuntu jako takie jest obok Minta najbardziej popularną dystrybucją dekstopową, przegląd dystrybucji XFCE zacznę właśnie od Xubuntu - społecznościowej odmiany Ubuntu ze środowiskiem XFCE. Podobnie jak Ubuntu, Xubuntu jest bardzo łatwe w instalacji i użytkowaniu. Do dyspozycji mamy centrum oprogramowania (krytykowane, za wolne działanie, aczkolwiek wygodne w użyciu), graficzne konfiguratory do zmiany szeregu ustawień, w tym kontrola głośności pulse audio. O Whisker Menu już pisałem, jednakże w przypadku Xubuntu nie podoba mi się, że wszystkie aplikacje konfiguracyjne zostały umieszczone w jednej kategorii: ustawienia, za to kategoria system domyślnie jest niemalże pusta - jest w niej tylko menadżer zadań i Gigolo. Ciekawym rozwiązaniem jest natomiast wstawienie całego menu do menu kontekstowego przy klikaniu na pulpicie.

Domyślny wygląd okien i menu jest taki sobie. Całościowe wrażenie jest taki, że pracujemy na systemie klasy Windows 98. Nie ma tu zasadniczej poprawy względem LXDE. Po włączeniu przezroczystości jest nieco lepiej, ale i tak bez grzebania się w ustawieniach wyglądu odbiór wizualny systemu jest umiarkowanie negatywny.

Głównym konkurentem Xubuntu jest z pewnością Linux Mint XFCE. Jest on równie łatwy (jak nie łatwiejszy), a więc adresowany do tej samej grupy potencjalnych użytkowników. O wyborze może decydować zestaw gotowych programów oraz przyzwyczajenia (jeśli ktoś używał wcześniej innego wydania Minta, z pewnością wybierze Minta). Zestaw gotowych aplikacji moim zdaniem nie powala. Gnumeric i Abiword kojarzą się raczej z dystrybucjami LXDE, które stawiają na najlżejsze programy, starając się za wszelką cenę ograniczać użycie zasobów. Dystrybucje XFCE kojarzą mi się raczej z w miarę lekkim środowiskiem, które jednakże idzie w kierunku zapewnienia pełni komfortu pracy. Odtwarzacz multimedialny Parole (z pakietu xfce4-goodies) też jest dosyć prosty i użytkownik będzie chciał go najprawdopodobniej zastąpić czymś lepszym.


  • Manager plików: Thunar 1.6 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: AbiWord + Gnumeric
  • Przeglądarka: Firefox 32 z wyszukiwarką Google
  • Odtwarzacz Wideo: Parole
  • Odtwarzacz Muzyki: Gmusicbrowser
  • Edytor grafiki: Gimp
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Zobaczmy jak Xubuntu wypada w statystykach testowych w porównaniu z Debianem:


  • Czas startu systemu (s): 62
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 190
  • Obciążenie procesora (%): 1

Start systemu niemal identyczny jak w przypadku Debiana. Natomiast poziom używanej pamięci jest o rząd wielkości większy. Po uruchomieniu Firefoxa z 3 kartami (popularne portale), Abiword i Gnumeric, obszar zajętej pamięci wzrasta do ok. 450 MB.

Linux Mint 17.1 XFCE

Minta używam na co dzień właśnie ze środowiskiem XFCE, więc mogę go polecić jako system łatwy i przyjemny, w zasadzie dla każdego. Moja ocena tej dystrybucji na pewno będzie stronnicza, ale nie bierze się ona też zupełnie z niczego. Uważam, że XFCE Minta jest nie tylko funkcjonalne, ale i wygląda dosyć przyzwoicie. Ładnie dobrane kolory i czcionki sprawiają, że jest przyjemny dla oka. Ikony z domyślnego zestawu są moim zdaniem czytelniejsze i milsze dla oka niż w innych dystrybucjach. Całościowo Mint sprawia wrażenie eleganckiego. Nie ma tu wodotrysków i super efektów, bo to tylko XFCE, ale wygląd zdecydowanie nie jest też odpychający.

Domyślne aplikacje jak w przypadku każdej dystrybucji wymagają uzupełnienia, ale dają solidną podstawę. Najważniejsze jednak w tej dystrybucji jest to, że została ona wyposażona w charakterystyczne dla Minta programy dodatkowe. Mamy więc Menedżera oprogramowania (odpowiednik ubuntowskiego centrum oprogramowania), fajny Menedżer aktualizacji, który pozwala na łatwe zarządzanie i aktualizowanie jąder systemu, Zasoby oprogramowania - graficzny interfejs, w którym zarządzamy repozytorium oraz zbiorem PPA, a także możemy przetestować prędkość poszczególnych serwerów, z których pobierane są aktualizacje i wybrać najszybszy.


  • Manager plików: Thunar 1.6 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: LibreOffice
  • Przeglądarka: Firefox 33 z wyszukiwarką Duck Duck Go
  • Odtwarzacz Wideo: Totem/VLC
  • Odtwarzacz Muzyki: Banshee
  • Edytor grafiki: Gimp
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Czy Mint mimo w miarę bogatego zestawu programów i dodatków oraz eleganckiego wyglądu jest w stanie pracować na porównywalnej ilości zasobów co Xubuntu?


  • Czas startu systemu (s): 81
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 163
  • Obciążenie procesora (%): 5

No niestety Mint do demonów prędkości nie należy. Startuje stosunkowo wolno, a przy pierwszym kliknięciu na menu, wczytuje się ono przez kilka sekund. Później otwiera się już natychmiastowo. Generalnie nie odczułem jakiejś specjalnej ociężałości systemu (poza pierwszym otwarcie menu). Zapotrzebowanie na pamięć jest nieco niższe niż w Xubuntu, mimo bogatszego zestawu aplikacji. Po uruchomieniu Firefoxa z analogicznymi 3 stronami oraz Writera i Cala, htop wykazał 420 MB używanej pamięci. Okazuje się więc, że LibreOffice wcale nie jest taki pamięciożerny jakby się mogło wydawać, a użycie go w dystrybucji XFCE jest moim zdaniem lepszym posunięciem niż uszczęśliwianie użytkownika AbiWordem i Gnumericiem.

Zastanawiające jest aż 5-procentowe obciążenie procesora, które wg programu htop jest w całości generowane przez proces programu... htop. W innych dystrybucjach nie spotkałem się z czymś takim, a wszędzie do pomiaru używam tego samego narzędzia.

Manjaro

Manjaro to przede wszystkim inna rodzina Linuxów. Oparty jest na Arch Linux i czerpie z niego model nieustających aktualizacji. Manjaro nie ma więc wydań i numeracji jak większość dystrybucji. Instalując aktualizacje, mamy przez cały czas najnowszą wersję systemu. Taki system aktualizowania systemu może się wydawać niebezpieczny i zawodny, aczkolwiek praktyka pokazuje, że to się sprawdza. Do dyspozycji mamy 3 rodzaje repozytoriów - wersje stabilne, testowe i niestabilne. Wybierając wersje stabilne pakietów nie powinniśmy się spodziewać problemów po zainstalowaniu aktualizacji. Manjaro posiada własne repozytoria, które są nieco opóźnione względem repozytoriów Archa, aczkolwiek w przypadku repozytorium niestabilnego, różnica w czasie publikacji nowej wersji pakietu wynosi zaledwie około 2 dni.

Manjaro stara się wykorzystać zalety Archa i dostarczyć je mniej zaawansowanym użytkownikom, aczkolwiek instalacja Manjaro wcale nie jest taka banalna. Znając proces instalacji Archa, ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę instalator Manjaro wykonuje te same kroki, które w przypadku Archa robimy w pełni odręcznie, w sposób półautomatyczny. Oczywiście możemy naciskać bezmyślnie kolejne kroki instalacji i narazić na niezbyt uprzejmy komunikat w stylu: "Logiczniej byłoby najpierw zainstalować system przed rozpoczęciem jego konfiguracji", ale może się okazać, że nasza instalacja zakończy się bez polskich znaków, z jakimś obcym, najpewniej amerykańskim układem klawiatury, strefą czasową innego kraju itp. Tak więc musimy posiadać minimum wiedzy, aby wybrać np. odpowiednie kodowanie znaków.

Domyślny wygląd Manjaro nie do końca przypadł mi do gustu. Niby jest całkiem ładny dla oka, może nawet na swój sposób elegancki, choć jednocześnie jakby drażni swoją odpustowością. Irytujące są podpisy pod ikonami na pulpicie, które po pierwszych 4 literach kończą się 4 kropeczkami, a tym samym nic nie mówią. Niektóre ikonki zaproponowane przez Manjaro są moim zdaniem nieczytelne. Po części to kwestia przyzwyczajenia. Im dłużej się na nie patrzyłem, tym bardziej się do nich przyzwyczajałem. Niektóre mi się nawet spodobały, jak chociażby ikonka konsoli. Inne niestety są moim zdaniem nieudane. Wpatruję się w nie, aż mnie oczy bolą, a i tak z niczym mi się nie kojarzą. O ile ikony w Xubuntu ani mnie nie zachwycały, ani jakoś specjalnie nie odrzucały, to przynajmniej w czytelny sposób informowały o swoim przeznaczeniu. Niestety nie można tego samego powiedzieć o ikonach w Manjaro. Szczytem wszystkiego są ikonki w górnej części menu, które przypominają pismo klinowe. Użytkownik, który nigdy wcześniej nie widział na oczy Whisker Menu z pewnością poczuje się zdezorientowany. Podoba mi się natomiast dobór czcionek i dobór szaro-czarnej kolorystyki. Ten zielony jest jak dla mnie nieco za ostry, ale to kwestia gustu. Manjaro na pewno wygląda dużo lepiej od Xubuntu. Może jego styl nie do końca mi pasuje, ale jest przynajmniej współcześnie nowoczesny. Podobnie jak Mint, ma łądną, półprzezroczystą konsolę.

Manjaro, podobnie jak Mint, stawia na wygodne aplikacje, nie starając się za wszelką cenę dążyć do minimalizmu i oszczędności zasobów komputera. W zainstalowanych domyślnie programach mamy nawet klienta Steam. Największą zaletą Manjaro jest dla mnie dostęp do repozytoriów użytkowników Archa (AUR). Co prawda słyszałem, że pakiety instalowane z tego repozytorium mogą stwarzać problemy, zwłaszcza, że nie są one testowane przez wydawców dystrybucji (a przynajmniej w dużej mierze nie są), to możliwość zainstalowania praktycznie wszystkiego, co jest na Linuxa bez konieczności szukania tego w sieci jest po prostu przewspaniała.


  • Manager plików: Thunar 1.6 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: LibreOffice
  • Przeglądarka: Firefox 33 z wyszukiwarką Google
  • Odtwarzacz Wideo: VLC
  • Odtwarzacz Muzyki: Guayadeque Music Player
  • Edytor grafiki: Gimp
  • Przeglądarka qpdfview
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Arch Linux słynie z lekkości i szybkości. Czy zautomatyzowane Manjaro bazujące na nim również będzie takie szybkie?


  • Czas startu systemu (s): 35
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 264
  • Obciążenie procesora (%): 1

Czas bootowania jest imponujący. Zacząłem się wręcz zastanawiać czy wirtualna maszyna nie zaczęła mi szybciej działać i w celu weryfikacji wyniku uruchomiłem testowane wcześniej systemy. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, Manjaro wyposażone w spory pakiet aplikacji uruchamia się prawie 2 razy szybciej od Debiana! Jakby tego było mało, porównałem Manjaro z Arch Linuxem, którego wreszcie udało mi się do końca zainstalować wraz ze środowiskiem xfce (pakiety xfce4 oraz xfce4-goodies). Arch uruchamia się w 20 sekund! Nie będę rozpisywać się tutaj więcej na temat Archa. Dam tylko linka do video tutoriala, który mi pomógł w instalacji, gdyby ktoś chciał u siebie przetestować szybko startujący system: Tutorial.

Niestety poziom zapotrzebowania na pamięć jest zdecydowanie najwyższy z dotychczas porównywanych przeze mnie dystrybucji. Po uruchominiu 3 programów jak w dystrybucjach powyżej, osiągamy zapotzrebowanie na pamięć na poziomie 525 MB. To 100 MB więcej niż w przypadku Minta.

Fedora 21 XFCE

Fedora w wydaniu LXDE nie zachwyciła mnie niczym szczególnie, poza prędkością bootowania. Samo środowisko wyglądało raczej ascetycznie, jakby nie przeszło żadnej stylizacji. Czy wydanie XFCE zrobi na mnie lepsze wrażenie? Czy start systemu będzie porównywalnie szybki?

Dobór aplikacji jest dosyć specyficzny. Jako przeglądarkę internetową mamy Midori, które nie jest nawet w wersji 1.0. Odtwarzacz wideo Parole oraz muzyki Pragha też do mainstreamowych nie należą. Moim zdaniem takimi zabiegami Fedora spycha wydanie XFCE poza główny nurt, czyniąc zeń klon LXDE. W dodatku XFCE w Fedorze to jakaś stosunkowo stara wersja, nie posiadająca Whisker Menu. Domyślnie mamy wyłączone także przezroczystości. Fedora więc pozbawia się tego wszystkiego, co XFCE ma najlepszego do zaoferowania. Jest to zdecydowanie najgorsza dystrybucja XFCE w tym porównaniu. Co gorsza, miejscami jest nie przetłumaczona (patrz np. menu w zrzucie ekranu powyżej).


  • Manager plików: Thunar 1.6 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: AbiWord i Gnumeric
  • Przeglądarka: Midori 0.5.9 z wyszukiwarką Duck Duck Go
  • Odtwarzacz Wideo: Parole
  • Odtwarzacz Muzyki: Pragha
  • Edytor grafiki: Brak!
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: XfBurn

Dostarczone oprogramowanie i ogólny wygląd raczej nie zachwycają. Czy złe wrażenie zostanie choć trochę zatarte poprzez efektywne działanie?


  • Czas startu systemu (s): 45
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 138
  • Obciążenie procesora (%): 1

Trzeba przyznać, że ilość pamięci używanej na starcie przez Fedorę jest wyjątkowo niska jak na XFCE. Start systemu również jest szybszy niż w debianopodobnych. Po wczytaniu przeglądarki i pakietu biurowego, poziom wykorzystywanej pamięci wzrasta do 270 MB. Jest to tyle, ile Manjaro zjada na starcie. Różnica jest więc wyraźna i na wolniejszym sprzęcie może być odczuwalna. Pytanie tylko czy dystrybucja XFCE powinna być taka lekka za wszelką cenę? Linux Mint pokazał, że można stworzyć dystrybucję, która ciągle będzie dosyć lekka, a jednocześnie pozwolić sobie na odrobinę luksusu w poręczności i wyglądzie.
Fedora niestety ani nie posiada zbyt wielu udogodnień, ani nie zachwyca wyglądem. Po prostu jest i pozwala uruchamiać programy. Moim zdaniem to trochę za mało jak na współczesny system, nawet jeśli ma być w miarę lekki.

Linux Lite 2.2

Szczreze mówiąc to przed napisaniem tego wpisu, nigdy nie widziałem tej dystrybucji na oczy. Słyszałem natomiast, że jest szybka i jednocześnie bardzo elegancka. Strona domowa projektu faktycznie wygląda zachęcająco. Zobaczymy jak zaprezentuje się sam system.

W Wikipedii możemy przeczytać, że Linux Lite bazuje na Ubuntu, ale moim zdaniem ma on zdecydowanie więcej wspólnego z Mintem niż Ubuntu. Ikonki i menu są żywcem zaczerpnięte z Minta. Instalator systemu również. Mamy tutaj mintowego menedżera ustawień i ogólnie czujemy się jak w Mincie. Jakie są zatem różnice? Na stronie projektu możemy przeczytać, że dystrybucja została stworzona z myślą o użytkownikach Windowsa, którzy chcieliby zapoznać się z Linuxem, nie odczuwając przy tym zbyt wielkiego dyskomfortu. Nieco inny jest więc dobór aplikacji. Wśród standardowo zainstalowanych programów mamy klienta Steama. W menu mamy pozycję, której nie ma w Mincie - Instaluj Dodatkowe Programy. Po kliknięciu pojawia się okno z listą aplikacji, które chcielibyśmy sobie doinstalować. Nie przypomina to centrum oprogramowania. Jest to tylko krótka lista przydatnych programów, a wśród nich także programy spoza repozytorium Minta, np. Google Chrome. Niestety poza tą krótką listą nie ma możliwości łatwego instalowania programów, jak w Mincie czy Xubuntu. Nie wygląda to za dobrze jak na dystrybucję specjalnie skierowaną w stronę użytkowników Windowsa. Do dyspozycji mamy Synaptica albo konsolę. Lubię Synaptica, zwłaszcza przy usuwaniu programów, ale pamiętam, że gdy zaczynałem przygodę z Linuxem, to mnie przerażał i nie bardzo potrafiłem się w nim odnaleźć. Kolejną różnicą względem Minta jest brak domyślnie włączonych przezroczystości, co również nieco dziwi w dystrybucji, która ewidentnie stawia na wygląd.

Spośród niespotykanych aplikacji muszę wspomnieć o aplikacji Lite Cleaner, która kojarzy mi się trochę z windowsowym CC Cleanerem. Ciężko mi ocenić na ile jest ona przydatna i potrzebna. W pierwszym momencie pomyślałem sobie, że twórcy dystrybucji wsadzili ją tylko po to, by użytkownicy Windowsa poczuli się swojsko widząc, że na Linuxie również mogą usunąć jakiś syf ze swojego komputera. Pewnym nieporozumieniem jest za to program do konfiguracji udziałów sieciowym udostępnianych sambą. Program ten uruchamia w edytorze plik konfiguracyjny samby. I jak ten biedny użytkownik Windowsa ma się w tym odnaleźć, skoro nawet nie wie co mu się przed oczami pojawiło? Są przecież proste w obsłudze programy do zarządzania udziałami samby. Ja sam korzystam z system-config-samba, który jest dziecinnie prosty. Na koniec podam jeszcze taki szczególik - zaskoczył mnie domyślnie zainstalowany htop. Nie spotkałem się z tym w żadnej z omawianych dystrybucji.

Aha, jeszcze jeden mały problem z tą dystrybucją. Nie ma polskiego tłumaczenia, mimo wyboru języka polskiego w trakcie instalacji.


  • Manager plików: Thunar 1.6 (bez obsługi dwóch paneli)
  • Pakiet Office: LibreOffice
  • Przeglądarka: Midori 0.5.9 z wyszukiwarką Duck Duck Go
  • Odtwarzacz Wideo: VLC
  • Odtwarzacz Muzyki: Brak!
  • Edytor grafiki: Gimp
  • Przeglądarka PDF: Evince
  • Nagrywanie płyt: CD Burner

Dostarczone oprogramowanie i ogólny wygląd raczej nie zachwycają. Czy złe wrażenie zostanie choć trochę zatarte poprzez efektywne działanie?


  • Czas startu systemu (s): 93
  • Ilość używanej pamięci po stracie z włączonym programem htop (MB): 180
  • Obciążenie procesora (%): 7

Bajki o szybkim starcie możemy schować między książki. Na początku napisałem, że Linux Lite wygląda jak fork Minta i najwyraźniej zachowuje się jak fork Minta. Zarówno czas startu systemu jak i ilość używanej pamięci są podobne jak w Mincie, lecz nieznacznie większe. Cóż, całościowo ta dystrybucja pozostawia po sobie wrażenie bycia jakby ułomną wersją Minta. Próba zmiany Minta w system bardziej przyjazny użytkownikowi moim zdaniem się nie powiodła.

Podsumowanie

Druga część przeglądu popularnych dystrybucji Linuxa dobiega końca. Po raz kolejny trafiłem na jedno distro, które jest nieco dziwne. Poprzednim razem był to PepperMint, który chciałem sprawdzić, gdyż na wielu forach czy blogach anglojęzycznych spotkałem się z pozytywnymi opiniami na jego temat. Niektórzy wręcz twierdzili, że to najlepsze ditro LXDE. Podobnie było z Linux Lite OS. Wystarczy wyszukać filmiki poświęcone tej dystrybucji na youtube, aby przekonać się jak bardzo jest wychwalana. Ja z tymi pochwałami się nie zgadzam. Uważam, że Linux Mint jest dużo lepszy, a wprowadzone przeróbki niekoniecznie zachęcą początkujących użytkowników. Prędzej czy później taki użytkownik zadania pytanie: "Jak to? To na Linuxa nie ma więcej programów, inż tylko tych 30 na tej liście?" A gdy mu powiemy, że są ich tysiące to zapyta jak je instalować. I wtedy brak centrum oprogramowania mocno zaboli takiego użytkownika.

Fedora rozczarowała po raz kolejny. Nie rozumiem dlaczego twórcy tej dystrybucji za wszelką cenę dążą do takiego minimalizmu. Fedora XFCE wygląda prawie jak LXDE. Xubuntu natomiast jest moim zdaniem nieco przereklamowane i jedzie na dobrej opinii głównego wydania. Zdecydowanie brakuje mu atrakcyjniejszego wyglądu, niemniej jest to w pełni używalna dystrybucja.

Co by polecił? Pozostawiłbym wybór między Mintem, a Manjaro. Mint jest z pewnością łatwy i pewny. Idealny dla osób stawiających pierwsze kroki z Linuxem. Manjaro powala prędkością bootowania, choć jednocześnie ma większy apetyt na pamięć. Manjaro ma także zdecydowanie trudniejszą instalację, brak centrum oprogramowania w stylu ubuntowskim i ogólnie jest raczej dla osób z pewnym doświadczeniem na Linuxie. Niemniej jednak warto się bliżej przyjrzeć tej dystrybucji. 

linux porady

Komentarze