Kontrowersyjna umowa licencyjna Chrome

Strona głównaKontrowersyjna umowa licencyjna Chrome
05.09.2008 02:46
Grzegorz Niemirowski
Grzegorz Niemirowski

Ostatnio w Internecie można było natknąć się na sporo doniesieńo niepokojących zapisach w licencji przeglądarki Google Chrome. Czyrzeczywiście użytkownicy mają czym się martwić? Licencja Chrome mówi, że Google ma nieograniczone czasowo,ogólnoświatowe, nieodwołalne prawo do reprodukcji, adaptacji,modyfikowania, tłumaczenia, publikowania i tłumaczenia każdejtreści, którą użytkownik wysyła lub wyświetla za pomocąprzeglądarki. Brzmi to groźne, jednak w rzeczywistości nie jest tonic nowego. Google stosuje podobne warunki także przy innych swoichusługach. Stosowane jest to w celu uproszczenia obowiązującychzasad i może nie zawsze pasować do wszystkich produktów Google. Wodpowiedzi na kontrowersje Google zapowiedziało jednak zmiany wlicencji Chrome. W przeszłości postąpiło tak z licencją GoogleDocs. Należy przy okazji zauważyć, że Chrome jest otwarte i kodwysyłający do Google dane użytkownika zostałby szybko zauważony.Ponadto kod Chrome jest objęty licencją BSD, która narzuca bardzomałe ograniczenia na programistów chcących modyfikować kodprzeglądarki, np. w celu usunięcia niechcianych funkcji. Należy sięjednak spodziewać, że mało kto zrezygnuje z funkcjonalności paskaadresowo-wyszukiwawczego i nadal wszystkie wpisywane tam słowa,także adresy odwiedzanych przez internautów stron, będą trafiały doGoogle wraz z adresami IP użytkowników. All your base are belong to us :)

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (87)