MoonDrop Spaceship - ciekawe "pchełki" z Chin

Przyznam szczerze, że już dawno nie miałem okazji testowania klasycznych słuchawek dokanałowych o "pchełkowatej" konstrukcji, bowiem większość modeli jakie przeszły mi przez ręce była stworzona do noszenia metodą Over the Ear, czyli z kablem poprowadzonym za uchem. Tymczasem chińska firma MoonDrop zaproponowała mi abym przetestował jeden z ich najnowszych modeli, o intrygującej nazwie Spaceship.

Spaceship to model wyceniony na 20 dolarów, kształt kopułek przypomina pocisk, lub też rakietę (stąd też nazwa). W środku znajdują się miniaturowe przetworniki dynamiczne o średnicy 6 mm. Co oferuje i czy warto się nim zainteresować?

ZAWARTOŚĆ OPAKOWANIA

Słuchawki docierają do nas w estetycznym blistrze. W środku podstawowe wyposażenie:

  • Trzy pary silikonowych tipsów (S, M, L)
  • Mały woreczek na słuchawki,
  • Instrukcja obsługi, itd.

Miłym dodatkiem jest miękki woreczek ze ściągaczem, którego możemy używać na czas transportu słuchawek. Ze względu na niewielkie gabaryty wymaga on skrzętnego zwinięcia kabla, ale na plus należy zaliczyć, że takie akcesorium się pojawiło w zestawie.

JAKOŚĆ WYKONANIA, KOMFORT I IZOLACJA

Słuchawki zostały wykonane z chromowanego mosiądzu, uzyskano więc połyskujące wykończenie. Kopułki są niewielkie, podłużne i przypominają pociski. Kabel ma czarną matową izolację, a wtyczka i rozdzielacz zostały wykonane z aluminium. Miejsca, w których kable wchodzą do słuchawek producent wzmocnił dodatkowo usztywnianymi osłonkami. 

Spaceshipy możemy nosić jak klasyczne pchełki dokanałowe, oraz - dzięki temu, że tulejki są proste - metodą Over The Ear. W moim przypadku z uwagi na niewielkie obudowy musiałem posiłkować się większym rozmiarem tipsów, aby w miarę ciasno leżały, jednak w żaden sposób nie uwierają, nie powodują dyskomfortu podczas użytkowania. Izolacja jest przeciętna, jak w większości tego typu słuchawek - jeżeli zależy nam na lepszej izolacji warto zainwestować w pianki. 

SPECYFIKACJA

  • Przetworniki: 6 mm dynamiczny,
  • Impedancja: 16 Ohm,
  • Czułość: 104 dB,
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz
  • Kabel: nieodpinany, z miedzi OFC, długość 1,2 m
  • Materiał wykonania: chromowany mosiądz

BRZMIENIE

Spaceship zostały zestrojone jako słuchawki średnicowe. Średnie tony są bowiem tymi odgrywającymi największą rolę w składowej ich brzmienia. Bas jest obecny, lecz w niewielkich ilościach. Niskie tony podawane są z aptekarską precyzją, tylko w miejscach gdzie to naprawdę niezbędne. W efekcie, brzmienie może być uznawane przez wiele osób za dość płaskie. Średnica jest bardzo bliska i rozdzielcza, szczególnie w niższym zakresie. Wysokie tony są szczegółowe, do tego stopnia, że bywają za ostre. Na szczęście Spaceship dają się łatwo wysterować za pomocą Equalizera, dzięki czemu można próbować pozbyć się kłucia. 

Scena dźwiękowa jest przyzwoita, choć rozciągnięta głównie na szerokość. Trochę zabrakło tutaj odpowiedniej głębokości. Zdecydowanie lepiej poradzono sobie z separacją instrumentów, która jest po prostu dobra. 

PODSUMOWANIE

Rozpoczynając testy MoonDrop Spaceship nie nastawiałem się na zbyt wiele - w końcu to słuchawki wycenione na około 20 dolarów, czyli niecałe 80 złotych. Nie można oczekiwać tutaj brzmienia rodem z droższych modeli producenta, czy innych marek które zazwyczaj posiadają po kilka przetworników na stronę. To słuchawki przede wszystkim dla tych, którzy lubią wygodne pchełkowe konstrukcje, bez odpinanych kabli, konieczności noszenia z kablem prowadzonym za uchem itd. To model dla osób, które nie wymagają zbyt wiele od brzmienia. 

Słuchawki do testów dostarczyła firma MoonDrop.