Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Beat Cop — recenzja policyjnego krawężnika

Kto za młodu nie chciał zostać policjantem lub detektywem? Domyślam się że teraz wszyscy chowają rączki pod stół, choć w czasach młodości większość z nas bawiła się na podwórku w policjantów i złodziei. Na ogólnoświatowej arenie wirtualnej rozrywki można zliczyć kilkanaście tytułów w których mogliśmy wcielić się w funkcjonariusza policji. Sam bardzo mile wspominam czasy gdy grało się w takie klasyki jak Hopkins FBI czy Street Cop, nie wspominając o strzelankach typu Virtua Cop.

Od czasu do czasu pojawia się kilka gier o tej tematyce, ale odbiegają one raczej od kanonu rozbudowanej fabuły i grywalności, na rzecz szybkiego zarobku i rozbudowania serii, jak to ma miejsce w symulatorach. Na nasze szczęście polskie 11 bit studios znane z takich gier jak Anomaly czy słynne na cały świat This War of Mine, postanowiło zrobić grę o pracowniku mundurowym. Beat Cop to doskonały przykład na to że takie gry nie mają prawa się znudzić dzięki przemyślanej ścieżce fabularnej, systemowi wyborów moralnych, zastosowaniu dwuwymiarowej, pixel artowej grafiki i świetnej oldskulowej ścieżki dźwiękowej.

Upodlenie detektywa

Jest rok 1986, Brooklyn ... Nowy Jork. Jako zwykły detektyw otrzymujemy komunikat przez radio, że w domu pewnego wysoko postawionego urzędasa pojawił się złodziej. Po przybyciu na miejsce okazuje się że włamywacz uciekł, pozostawiając otwarty sejf i trupa na podłodze. Z braku dowodów nasz bohater Kelly, zostaje wrobiony w morderstwo i kradzież drogocennych klejnotów. Zostajemy zdegradowani do funkcji zwykłego krawężnika (slang mł. - policjant pracujący w drogówce) by pod okiem zaborczego sierżanta, wlepiać mandaty i wywozić auta zaparkowane na zakazach.

Już pierwszego dnia pracy, po krótkiej aczkolwiek treściwej odprawie zostajemy przydzieleni do innego smerfa który ma nas wprowadzić w tajniki najgorszego przydziału w policji. Pierwszą misję możemy potraktować jako samouczek. Odkrywamy prostą do bólu mechanikę sterowania, uczymy się wystawiać mandaty, przy okazji dowiadując jak wielka ilość kolegów z pracy chce nas przy okazji zgnoić. Kończąc rozdział, dochodzi do ostrej wymiany ognia w której ginie nasz towarzysz a my od tego momentu musimy sami zadbać o dobro dzielni. Jeżeli uważacie że praca w takim rewirze oznacza samo wlepianie mandatów i łapanie drobnych złodziejaszków, to jesteście w wielkim błędzie.

Tony mandatów i kokaina

Beat Cop to istna mieszanka kilku gatunków gier. Prócz poruszania się w dwóch kierunkach, możemy wchodzić do budynków, rozmawiać z lokalesami a nawet decydować w pewnych kwestiach moralnych. Nasze zadanie polega na wypełnieniu dziennych interwencji, zleconych przez tutejszego sierżanta. Zwykle należy do nich wystawienie sporej ilości mandatów, wywóz źle zaparkowanych aut i złapanie kilku drobnych cwaniaczków. Szybko okazuje się jednak że nie jest to sprawa tak prosta jakby mogło się wydawać. Do czasem dziwnych problemów mieszkańców, należy dodać iskierki jakie tworzą się między tutejszym gangiem a mafią. Wiele razy zostaniemy postawieni w sytuacji gdy będziemy musieli zadecydować czy zagramy dobrego czy złego glinę. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, które wpłyną oczywiście na ostateczne zakończenie gry.

Jeżeli przesadzimy zbytnio z naszą dobrocią i poszanowaniem prawa, możemy skończyć z nożem w plecach od tutejszej gangsterki. Dzielnica zmienia ludzi - należy o tym pamiętać, chwytając się każdej roboty. A tej mamy sporo. Od czasu do czasu otrzymamy nawet dość niedorzeczne zadanie od naszego przełożonego które należy wykonać, gdyż w przypadku odmowy możemy nawet stracić pracę. Do tego dojdą alimenty byłej żony i szemrane zadania związane z lokalną społecznością dzielnicy. Nasze poczynania odmierza zegarek umiejscowiony na dole ekranu. Dzięki niemu szybko zorientujemy się ile mamy czasu do końca dniówki i jakie zadania powinniśmy wykonać priorytetowo. Pod koniec każdego dnia, otrzymujemy zestawienie podjętych zadań. Dzięki niemu, wyliczana jest nasza wypłata oraz możemy sprawdzić jak nasze poczynania odbiły się na tle kolegów z pracy, tutejszych gangsterów oraz mafii.

Z biegiem postępu fabuły, do naszych obowiązków zacznie przybywać dodatkowych zleceń. Będziemy zmuszeni pogodzić je z nagłymi wypadkami oraz nieprzewidywalnymi zwrotami akcji. Mało tego. Wciąż będziemy musieli troszczyć się o tutejszych mieszkańców i sklepikarzy zmagając się z ich problemami. Podczas rozgrywki, wiele razy natrafimy na wysoko postawione szychy (nie Szyszko), które zdaje się wiedzą więcej o aferze z nami związanej. A ta powracać będzie tak długo, aż nie natrafimy na tropy prowadzące do człowieka który postanowił nas wrobić.

Glina ... jak piasek z wodą

Przechadzając się po naszym rewirze, mamy możliwość wejścia do każdego sklepu i porozmawiania z osobą sprzedającą. Wiele razy zostaniemy zaproszeni na obiad lub poproszeni o małą przysługę. Wypełniając takie zadania, możemy liczyć na lepsze traktowanie wśród danej społeczności, jednocześnie uważając by nie za bardzo zrazić do siebie świat przestępczy. Może i brzmi to trochę groteskowo, ale uwierzcie że samotnie przemierzający dzielnicę policjant, zwykle nie ma szans. Podczas wykonywania interwencji przyjdzie nam zdecydować czy zagramy nieugiętego glinę czy zdamy się na ludzkie reakcje. Czasami zaniechanie wypisania mandatu może się przełożyć na lepszy odbiór wśród tutejszych.

W związku z interwencjami dotyczącymi złego parkowania, otrzymamy możliwość badania zawartości pojazdu, a nawet sprawdzenia stanu kół i oświetlenia. Przekładać się to będzie oczywiście na wyższe mandaty, a co za tym idzie ... dniówkę. Prócz notatnika w którym zapisywane są zadania oraz nagłe przypadki, w naszym ekwipunku znajdziemy również broń oraz krótkofalówkę renomowanej firmy Motorulez. Dzięki niej możemy oznaczyć auta do wywiezienia na parking strzeżony, zgłosić podejrzaną osobę oraz skradzione auto. Z klamki będziemy korzystać raczej rzadko, chyba że narazimy się tutejszej mafii.

Zaorany humorem '86

Już w pierwszej misji zwrócimy uwagę że nie jest to produkcja sztywna i poważna jak było to miejsce w przypadku This War of Mine. W Beat Cop natrafimy na masę gagów, nawet takich powiązanych luźno ze znanymi filmami oraz serialami tamtych czasów. Amerykański sen wkrada się w każdym możliwym momencie, powodując u nas radosny grymas na twarzy. Powodów do śmiechu jest masa. Choćby przykład współpracowników na komisariacie i ich czasami wręcz idiotycznych przemyśleń i spostrzeżeń względem przełożonego. Zlecane nam zadania w większości przypadków ocierać się będą o bardzo absurdalne pobudki typu zrobienia zakupów starszej pani czy upilnowanie rosyjskiego policjanta z wymiany. Kilka razy miałem nawet wrażenie, że twórcy gagi czerpali z fimu Kung Fury.

Podczas czytania wyświetlanych na ekranie rozmów, możemy zauważyć że nie jest to gra skierowana dla młodych. Większość gagów i elementów humorystycznych, jest świetnie wmieszana w sos wulgaryzmów i epitetów które są na porządku dziennym wypowiadane przez większość postaci. Czasami same myśli naszego bohatera, mówią nam o wiele więcej niż chcielibyśmy usłyszeć. Wszechobecna ilość wulgaryzmów, czasami wręcz zalewająca ekran, utożsamia nas tylko w przekonaniu że twórcy dobrze zrobili ustawiając kwalifikację PEGI od 18 lat. Zastanawia mnie tylko ilu rodziców mimo zakazu kupi tę grę swoim młodym pociechom. Chociaż z drugiej strony dzieciak w zerówce zna już lepsze wyrazy.

Podsumowanie

Otrzymałem grę do testów na kilka dni przed premierą i muszę przyznać że bawiłem się świetnie. Zawsze podobały mi się gry osadzone w iście oldschoolowej grafice przy naprawdę świetnie wpasowanej ścieżce dźwiękowej. Ogromna dawka humoru, nieliniowa mechanika oraz genialna zawartość edycji przedpremierowej w postaci kasety magnetofonowej ze ścieżką dźwiękową z gry która wręcz rozwala mózg ... czego chcieć więcej. Cena jaką przyjdzie nam zapłacić za pełną wersję gry oraz pakiet dodatków, to niecałe 60 zł. Gra będzie hulać na systemach PC, MAC oraz LINUX. Premiera już 30 marca, więc pora zakończyć miesiąc od zapł... zakupu gry :) 

oprogramowanie gry hobby

Komentarze

0 nowych
MaXDemage   19 #1 27.03.2017 19:50

Właśnie ostrzyłem sobie na nią łapki - biorąc pod uwagę studio i pomysł trochę tak absurdalny jak Papers Please ;D

więc warto. to dobrze.

Łukasz Tkacz   7 #2 27.03.2017 20:36

Hm.. klimat lat 80.. chyba mnie przekonałeś :D

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #3 27.03.2017 21:13

No to mnie tez kupiłeś tą recenzją. Biorę:)

  #4 16.04.2017 02:46

Mam rabat na tą gre -20% na steam oddam za darmo. Ktoś chętny?