Crysis - seria pierwszoosobowych strzelanek, która wymęczyła niejeden komputer PC

Ciekaw jestem ilu z Was - graczy, pamięta końcówkę 2007 roku i premierę gry komputerowej która na zawsze zmieniła oblicza branży elektronicznej rozrywki. Oczywiście mowa o Crysis - genialnej grze akcji z elementami strzelania, stworzonej przez studio Crytek, odpowiedzialne m.in za fenomenalnego Far Cry. Mimo prawie 11 lat od swojej głośnej premiery, tytuł ten wciąż może się szczycić świetną grywalnością oraz szatą graficzną której niewielki odsetek tytułów może podskoczyć.

Swego czasu byłem wielkim fanem tej serii, z zapartym tchem śledząc losy wyposażonych w specjalne skafandry - żołnierzy. Pamiętam jakby to było wczoraj - głośna premiera nowej gry twórców Far Cry. Ogromny świat, masa uzbrojenia, inteligentni przeciwnicy ... zderzenie z rzeczywistością było bolesne ... szczególnie dla mojego leciwego komputera. 

Ten obcy

Fabuła serii została zbudowana na fundamencie amerykańskiej kinematografii, o kosmitach i zaawansowanej technicznie nacji Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tak oto dowiadujemy się że na jednej z wysepek znajdujących się na terenie morza południowochińskiego, grupa naukowców dokonuje niesamowitego odkrycia po czym kontakt nagle się urywa. W tym celu rząd USA wysyła na zwiad i rozpoznanie terenu specjalną jednostkę szybkiego reagowania.

W tym samym czasie rząd Korei Północnej postanawia przejąć kontrolę nad obszarem wyspy, skutecznie izolując ją od reszty świata. W Crysis wcielamy się w Nomada - który wraz ze swoimi towarzyszami, wyposażonymi w specjalne Nano-skafandry ma szybko i bez zbędnego hałasu dokonać rozpoznania terenu i odkryć co tak naprawdę zostało odkryte przez naukowców. W międzyczasie sprawy się komplikują gdyż naszą kompanię zaczynają wycinać w pień, tajemnicze istoty nie z tego świata. Nasze zadanie zostaje zepchnięte na boczny tor a my decydujemy się w pojedynkę rozwiązań napotkane problemy.

Problem wzrasta w momencie gdy wychodzi na jaw że ekspedycja badawcza natknęła się na ślady obcej cywilizacji i przez przypadek ją przebudziła. W tym momencie prócz walki z napalonymi Koreańczykami, do walki przystaje nowy wróg - niczym wyjęte z Matrixa, mątwy bojowe które wykorzystają każdy błąd by nas dopaść.

Z innej strony wyspy

Zaledwie rok po premierze podstawki, pojawił się spin off części pierwszej o podtytule Warhead. Opowiadał on o losach Michaela „Psychola” Sykesa, którego mogliśmy zobaczyć w kilku scenach początkowych w poprzedniej odsłonie. W tej części wcielamy się w jego agresywną osóbkę, siejąc zniszczenie w szeregach wroga. Historia gry stanowi tutaj pewne uzupełnienie fabuły z klasycznego Crysis'a i skupia się na wydarzeniach z drugiej strony wyspy.

Nasza postać otrzymuje arcyważne zadanie przechwycenia tajemniczego kontenera, który jak się okazuje - ma zawierać głowicę jądrową. Jak można się domyśleć musimy za wszelką cenę powstrzymać armię koreańską przed wywozem kontenera poza ich teren. Jak się można było spodziewać - paczką interesują się też obce stworzenia, które porzuciły funkcję terra-formacji wyspy na rzecz interesującej zdobyczy.

Również i tutaj przyjdzie nam powalczyć z tajemniczymi istotami, oraz kilkoma większymi przeciwnikami którzy dostarczą nam od groma emocji. Do tego dochodzą nowe pukawki, inteligentniejsi przeciwnicy oraz masa dodatkowej zabawy. Z pewną świadomością ominąłem wspomnienie dotyczące kolejnych części serii Crysis, gdyż mimo że oferują one dobrą zabawę w eksterminacji wrogów, zapewniając nam lepsze wrażenia z trójwymiarowej grafiki, to właśnie - prowadzenie za rączkę bohatera z punktu A do B przy porównaniu z ogromnymi mapami pierwszej części i spin-offa jest po prostu nie na miejscu.

Odzież termoaktywna roku 2019

To co wybijało serię Crysis na tle swojej konkurencji to właśnie pomysł na uczynienie z głównego bohatera, herosa nad herosami. Nie wystarczyło dodanie takiej postaci nadprzyrodzonych cech ludzkich czy super mocy, gdyż burzyło by to pewien schemat gry. Twórcy zdecydowali się nieco pchnąć technologię do przodu i zaserwowali nam egzoszkielet przyszłości - zwany potocznie Nanosuit

Ten futurystyczny kostium dawał swojemu użytkownikowi niezbędne do przeżycia afiksy. Możliwe było jednoczesne korzystanie z jednego z kilku ulepszeń. Mam na myśli dodatkową szybkość poruszania się i reakcji, super siłę zwiększającą zadawane obrażenia, pozwalające na wysoki skok a także zmniejszającą odrzut z wysoko kalibrowej broni palnej. W ramach misji skradankowych nieodłącznym towarzyszem okazał się tryb ukrycia, zmieniając naszą postać w prawie przeźroczysty obiekt. Wraz z wyborem takich trybów decydować musieliśmy się na pewne ograniczenia, szczególnie związane z szybkim spadkiem energii.

Ta regenerowała się w momencie chwili bezczynności lub podczas powrotu do trybu obronnego - idealnie wyważonego pod każdy z pozostałych. Mimo posiadania nadludzkich umiejętności, wielokrotnie przeciwnicy wystawiali nas na próbę, zalewając mapę wsparciem lub niechcący interesując lokalnych obcych. Pamiętam jak sam początkowo rozprawiałem się z nimi na "rambo" by później zmieniać taktykę pod lokacje oraz zmniejszoną ilość amunicji.

Gaśnica przy PC

Gdy swoją premierę miała część pierwsza i dodatek do niej, wiele osób korzystało jeszcze ze świetnego Windows XP oraz Vista. Twórcy jak na tamte czasy podzielili się z graczami, dość wygórowanymi wymaganiami technicznymi względem tworzonych przez nich produkcji. Dzisiaj te wymagania spełnia nie jeden komputer, ale kiedyś ...

  • System: Windows XP lub Windows Vista
  • Procesor: Intel Core 2 DUO 2.2GHz lub AMD Athlon 64 X2 4400+
  • Pamięć: 2.0 GB RAM
  • Karta graficzna: NVIDIA GeForce 8800 GTS/640 lub podobna
  • Miejsce na twardym dysku: 12 GB

  • Nie każdego było stać na tak dobry procesor lub zaawansowaną jednostkę graficzną. Ale i ja nie zrażałem się zalecanymi wymaganiami i tytuł kupiłem w jednym z polskich marketów, w dedykowanym stalowym opakowaniu. Jak się okazało mogłem bez przeszkód pograć na nisko-średnich ustawieniach, ciesząc oko stałymi 30 klatkami na sekundę. Chociaż w momencie walk z użyciem czołgów na tle rozsypującej się góry, oglądałem raczej film po-klatkowy niż grę. Do tego dochodziła masa problemów związanych z optymalizacją oraz błędami w grze. Co prawda EA Polska szybko pogoniła twórców by ci zaczęli prace nad łatkami, ale niesmak pozostał ...

    Aż dziw bierze że silnik CryEngine 2 jest do tej pory tak skrzętnie użytkowany. Bowiem okazuje się że mimo porzucenia rozwoju gry przez twórców, Ci udostępnili społeczności zaawansowane narzędzia edytorskie. W ten sposób na przestrzeni lat powstały tysiące modyfikacji gry, dodając nowe ustawienia graficzne a nawet dostosowując je do jakości naszych czasów. Nie jest tajemnicą że Crysis tak jak wcześniej, tak i teraz - wciąż należy do czołówki najbardziej zaawansowanych gier elektronicznych.

    Podsumowanie

    Być może w kolejnym wpisie podsumuję swoje wrażenia z dwóch kolejnych części gry, ale nie spieszno mi do tego. Raz że fabuła przenosi się do bardziej ciasnych miejsc nowego świata, to jeszcze wpadamy w sam konflikt z obcymi na światową skalę. Uważam że osoby które nie miały możliwości za wczas zagrać w ten arcyciekawy technologicznie tytuł, mają teraz najlepszą możliwość. Raz że ich jednostki PC na pewno przerosły wysokie wymagania gry a dwa że na przestrzeni tych lat gra otrzymała ogrom łatek, świetnie zwiększających ich wydajność oraz cieszących oko - animacji. Do tego miałem możliwość zagrać w wersje pozbawione zabezpieczeń DRM, delektując się bezproblemową rozgrywką i stabilnością. Obecnie również ich cena kusi coraz mocnej:

    Crysis (77,69 zł) i Crysis Warhead (77,69 zł). Lub w pakiecie za 116,38 (25% taniej). 

    Grę na potrzeby recenzji otrzymałem od platformy GOG.com. Polecam zagrać!