Roczny Lenovo Moto Z Play wciąż zaskakującym średniakiem. Jego niska cena kusi coraz mocniej!

Od prawie 4 lat, na łamach bloga publikuję swoje wpisy technologiczne. Tak to już jest z recenzentami sprzętowymi - którzy na co dzień mają bliski kontakt z nowinkami - mają bardzo często chęć wymiany sprzętu na nowy. U mnie było tak ze smartfonami. Początkowo uczepiłem się flagowców Samsunga które kupiły mnie swoimi podbitymi wyświetlaczami, potem przyszedł czas na Xiaomi który bardzo szybko przeleciał mi przed oczyma. Dopiero pod koniec roku 2015 zainteresowałem się marką Motorola. Marką bardzo niedocenioną na polskim rynku, a oferującą wiele dobrego ...

W tym czasie związałem się ze smartfonem Moto X Play, który był dla mnie wystarczającym pod względem pracy i zabawy. Po roku użytkowania, przesiadłem się na wyższy model - Moto Z Play, oferujący jeszcze lepsze parametry pracy oraz modułowość. Obecnie wciąż użytkuję ten telefon który zresztą bardzo cenię, choć nie jest on idealny. W dzisiejszym felietoniku podzielę się z Wami wrażeniami z rocznego użytkowania tego modelu oraz spostrzeżeniami które wyrobiłem sobie podczas korzystania z niego.

Budowa a wykonanie

Niespełna rok temu kolega Scorpions.B napisał recenzję tego modelu - możecie ją sobie odświeżyć i porównać co się zmieniło przez ten rok. Ze swojej strony dodam iż przesiadka z Moto X Play na Z Play była bardzo bolesna ze względu na spłaszczenie obudowy. W poprzednim otrzymaliśmy nieco zaoblone plecki świetnie wpasowujące się w dłoń, w tym modelu trend nasunął się sam. Bardzo spodobała mi się ramka dookoła urządzenia - zimny metal sprawiał miłe wrażenie podczas trzymania urządzenia, choć jest odrobinę za śliski. Klawisze boczne zostały świetnie osadzone i mimo roku użytkowania, nie przestawiły się ani nie straciły na swojej wytrzymałości. 

Na froncie znajduje się 5,5 calowy ekran o rozdzielczości 1080 x 1920 pikseli a zagęszczenie na poziomie 401 pikseli na cal, oferuje dobrej jakości obraz oraz akceptowalną ostrość. Jestem bardzo zadowolony z kątów widzenia jakie oferuje ten model. Wyższa rozdzielczość byłaby tu po prostu zbyteczna, choćby ze względu na wzmożony drenaż baterii. Ekran jest otoczony dwoma ramkami a na dolnej znajduje się aktywny czytnik linii papilarnych. Moim zdaniem można było umiejscowić go na pleckach lub nieco go spłaszczyć, gdyż zajmuje dużo miejsca. Sam czytnik jest bardzo szybki i "prawie" nieomylny. Prawie, gdyż zdarzają się przypadki nie rozpoznania odcisku palca (wilgoć, niewłaściwy nacisk).

Bazowo tył urządzenia został pokryty szkłem. Moim zdaniem to debilny wybór, zresztą podobny zastosowano w niedawnym flagowcu Samsunga. Wystający aparat też nie dodaje komfortu podczas trzymania urządzenia w ręce, ale domyślnie producent dodaje do zestawu specjalne plecki. Te wykonane zostały ze sztucznego materiału i osadzone są na magnesowych wtykach, znajdujących się na dole plecków urządzenia. Ale o Moto Mods napiszę później. 

Specyfikacja i wydajność

Telefon Moto Z Play oferuje sporo jak na wysoką średnią półkę. Co prawda jego brat Moto Z, oferuje lepszą wydajność podczas obciążenia procesami w tle, ale wybrałem ten model gdyż świetnie oscylował na poziomie stosunku ceny do jakości. Wydajność może nie wybija się ponad wyniki flagowych modeli znanych marek, ale oferuje dobrą pracę bez zauważalnych spadków jakości. W modelu tym zastosowano wydajny procesor Qualcomm Snapdragon 625 oraz 3 GB RAM. Układ ten jest wystarczający, tym bardziej dla w miarę "czystego" androida.

Gdy zakupiłem swój model, domyślnie miałem zainstalowanego androida w wersji 6.0.1 Marshmallow. Kilka miesięcy temu otrzymałem aktualizację do wersji 7.1.1 Nougat a obecnie czekam na androida Oreo. Z braku laku, racząc się co miesiąc aktualizacjami bezpieczeństwa, dodatkowo wsparłem się nakładką systemową Pixel 2 launcher (mod). Nie tylko jest mało inwazyjna względem systemu, to jeszcze daje ładniejszy wygląd oraz możliwość wysuwania podglądu aplikacji z dolnego paska. Na co dzień korzystam z wielu programów i choć mam tendencję do zamykania ich w tle, wiele razy tego nie zrobiłem a telefon cały czas cieszył się dobrą wydajnością. Być może "czysty" android nie będzie dla większości dobrym wyjściem, ale ja osobiście należę do osób - które same wolą decydować jakie aplikacje i rozwiązania znajdą się na ich urządzeniach mobilnych. 

Moto Mods a gesty

Jeśli byłoby coś z czego mógłbym zrezygnować w tym modelu, to prócz przeniesienia czytnika linii papilarnych na plecy, byłaby całkowita rezygnacja z Moto Mods. Początkowo korzystałem z dedykowanych plecków zwiększających poziom baterii oraz posiadających funkcje podładowania telefonu. Po miesiącu zabawy zrezygnowałem z tej "dodatkowej" funkcji gdyż ewidentnie pogrubiały i zwiększały wagę urządzenia. Do tej pory Motorola / Lenovo wydała kilka "wartych uwagi" plecków, które rzecz jasna nie mam ochoty testować, a należy do nich:

  • Turbopower Pack (dodatkowe 3490 mAh oraz grubość godna kolejnej komórki)
  • Smart Speaker (Amazon Alexa by pogadać z asystentem ... litości)
  • JBL SoundBoost 2 (dodatkowe głośniki, gdy chcesz zaszpanować na imprezie)
  • Style Shell (ładowanie bezprzewodowe)
  • Hasselblad True Zoom (pogorszenie jakości zdjęć, telefon-kloc)
  • Insta-Share Projector (projektor w telefonie, jakość ... zadziwiająca)

Im więcej "plecków" Motorola/Lenovo wydaje w ramach premier swoich modeli spod znaku Z, tym bardziej się przekonuję by zakleić plecki w moim modelu przy pomocy SuperGlue. Ale jest na szczęście coś wspaniałego, co nie daje mi nawet cienia szansy by przenieść się na technologiczne łono konkurencji - gesty. W wielu nowych telefonach, czytamy o stuknięciach w ekran lub rysowaniu na wygaszaczu wzorów by uruchomić daną akcję. Tu mamy podobnie, ale gesty są rozpoznawane przez wymach telefonem. Do naszej dyspozycji oddano 6 gestów. Niestety, ale bez możliwości ich edycji. 

W akcjach gestów możemy wybierać pomiędzy inteligentnym włączeniem latarki, szybkim uruchomieniem aparatu, zmniejszeniem ekranu, aktywacją wyświetlacza, natychmiastowym wyłączeniem dzwonka lub odwrócić urządzenie by przejść w tryb "nie przeszkadzać". To co najbardziej mi przypadło do gustu to gest karateki. Podwójne potrząśnięcie telefonem, sprawia że latarka zostanie aktywowana, ponowne potrząśnięcie, wyłącza tę funkcję. Na pewno jest to bardziej pomocne niż wyjęcie telefonu, aktywowanie go oraz szukanie takiej opcji. Moto górą!

Bogactwo multimediów

O jakości dźwięku z głośnika nie będę się za bardzo rozwodził gdyż gra bardzo dobrze i jest dość donośny przy ustawieniu najwyższej wartości głośności. Jakość rozmów również stoi na wysokim poziomie, rozmówcy słyszą nas bardzo dobrze. Pora przejść do aparatu i jego wielu fajnych funkcji. Duży plus dla Motoroli za zaimplementowanie w aparat aktywnego czytnika kodów QR. Wystarczy że nakierujemy włączony aparat na taki kod by automatycznie móc go skopiować do schowka lub przejść na zakodowaną stronę. 

Zdjęcia w wyższej jakości wykonujemy w formacie 4:3 a nieco niższą w 16:9, to jest standard do którego trzeba się przyzwyczaić. Nagrywanie materiałów filmowych jest też ok, biorąc pod uwagę fakt iż urządzenie to nagrywa w 4K w 30 klatkach oraz FullHD ... w 30 klatkach. Szkoda, gdyż miałem nadzieję iż dostanę minimum 50 lub 60 klatek, a tu taki zawód. Jakość filmową Moto Z Play bez inwazyjnych zmian post-produkcyjnych możecie obejrzeć na moim profilu na YT, w recenzji DJI OSMO MobileAirwheel S3 lub podczas zeszłorocznego Biegu Sylwestrowego w Trzebnicy (z pomocą w/w gimbala). 

Zdjęcia bazowo wykonuję do swoich recenzji przy pomocy 16 Mpixelowej matrycy w formacie 4:3. Choć od jakiegoś czasu, by wpisy wyglądały atrakcyjniej skupiam się na jakości 11,9 MP - zdjęcie w standardzie 16:9. Jakość zdjęć to temat dość ciekawy, gdyż tak jak mój poprzedni Moto X Play przebijał jakością LG G6, tak w Moto Z Play zdjęcia cechują się niezłą rozpiętością tonalną i ostrością. Zdjęcia są pełne kolorów a autofocus działa bardzo sprawnie. Zdjęcia to sample w 70% wpisów od Lipca zeszłego roku.

Długi czas działania

Bateria o pojemności 3510 mAh oferuje do 2 dni pracy na jednym ładowaniu. W mojej karierze blogera, bywały dni gdy bateria krzyczała przed północą o niskim stanie utrzymujących się w baterii procentów, ale zwykle udaje mi się z niej wykrzesać o wiele wyższy czas działania. Gdy nie muszę robić recenzji, szukać ważnych rzeczy w internecie lub grać, to ładuję telefon raz na 38 godzin. Raz udało mi się dobrnąć do magicznej liczby 69 godzin, ale korzystanie z telefonu odbywało się tylko poprzez rozmowy telefoniczne i komunikator od Facebooka. 

Podsumowanie

Mimo iż telefon ten jest na rynku dopiero roczek, wielu użytkowników zapomniało o jego istnieniu. Co chwilę na rynku urządzeń mobilnych słyszymy o premierze wyjuzdanego "bezramkowca" (jeszcze takiego nie widziałem) z niesamowitym aparatem i ekranem tak nienaturalnie podbijającym kolory że hej ... Popęd technologiczny wymusza na nas gonienie za nowościami na rynku, najlepiej za znanymi markami i ich kwitnącymi kwotowo flagowcami. Ja przestałem gonić. I choć Sony kusi mnie budową telefonów, Samsung zaobleniami, LG V30 możliwościami filmowymi a OnePlus 5T swą powtarzalnością ... zostanę z Motorolą, gdyż oferuje ona wiele ... za niewiele. Minął rok od premiery a ten telefon można kupić za około 1000zł. Najlepsze jest to że w przeciągu 2-3 miesięcy jego cena spadnie do maks. 800zł w związku z premierą kolejnego urządzenia - klona, klona Moto Z - z mniejszą baterią of kors.