Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

iBook na przełomie wieków — część 1

Niemal dokładnie 4 lata temu, w marcu 2013 roku opisałem historię powstania jednego z najdziwniejszych komputerów w bogatej historii Apple. iBook Clamshell, bo o nim mowa, do dziś przyciąga uwagę i wzbudza zainteresowanie swoim nietypowym wyglądem, choć jego możliwości nie pozwalają dziś na traktowanie go inaczej, niż maszyny czysto kolekcjonerskiej lub platformy do uruchomienia starszych gier i programów.

Komputer ten był także pewnym wyznacznikiem zmian, jakie Apple wprowadziło na przełomie XX i XXI wieku. Laptop przestał być tradycyjnym laptopem, a stał się komputerem "przyjacielem". Komputerem, który miał się stać nieodłącznym towarzyszem uczniów, studentów i osób, dla których tradycyjne, czarne i kanciaste laptopy były zwyczajnie nudne.

iBook był też komputerem, na którym chyba najbardziej widać, że okres przełom wieków to nie tylko olbrzymie zmiany w sprzęcie, ale także olbrzymie zmiany w oprogramowaniu, jakie instalowaliśmy na naszych komputerach.

r   e   k   l   a   m   a

Choć iBook był komputerem adresowanym głównie dla ludzi młodych, wzbudzał także spore zainteresowanie wśród bardziej "poważnych" użytkowników. Jednak nie wszystkim odpowiadał jaskrawo pomarańczowy lub niebieski kolor komputera przenośnego. Dziś być może takie kolory by nie dziwiły, w 1999 roku wiele osób zajmujących się biznesem miało opory przed tym, by paradować z jaskrawo kolorowym komputerem. To właśnie dla nich Apple stworzyło w 2000 roku edycję nieco bardziej stonowaną — grafitową wersję iBook SE. Pomysł okazał się bardzo dobry i wiele iBooków SE trafiło w ręce osób zajmujących się biznesem lub bardziej ambitnymi zadaniami niż robienie prac semestralnych i przygotowywanie notatek z zajęć.

iBook był konstrukcją mocno ograniczoną, choć nowoczesną. Choć wyposażono go w zaledwie jeden port USB, użytkownicy szybko nauczyli się korzystać z rozmaitych hubów. Dużą zaletą była jego pamięć, którą można było rozbudować do 576 MB oraz wydajna karta graficzna ATI Rage Mobility 4 MB. Niezbędnym wówczas dodatkiem był modem oraz gniazdo Ethernet, a powiew nowoczesności zapewniała opcjonalna karta WiFi. Bez wątpienia, olbrzymią zaletą iBooka był spory jak na ówczesny mu okres, czas pracy na baterii, wynoszący od 4 do 6 godzin. Był to czas pracy zazwyczaj nieosiągalny dla konkurencji.

Dość ciekawy był też pomysł Apple na pozyskiwanie nowych klientów. Na terenie USA funkcjonował program wypożyczania iBooka. Każdy, nowy użytkownik po wpłaceniu kaucji mógł wypożyczyć iBooka na jeden miesiąc. Jeśli w tym czasie zdecydował się na zakup, wypożyczenie było bezpłatne. Jeśli jednak z jakichś powodów oferta Apple go nie przekonała, zwracał komputer, płacąc tylko za jego wypożyczenie.

Jak wspomniałem na wstępie, dziś jednak chciałbym się zająć oprogramowaniem iBooka. Oprogramowaniem, jakie większość znanych mi użytkowników instalowała na swoich komputerach, na jakim pracowali na co dzień i z którym spędzali wolny czas. Oczywiście mój wybór będzie trochę subiektywny, ale podeprę się tym, co ja wówczas instalowałem na swoim komputerze oraz tym, z czego korzystali zaprzyjaźnieni ludzie prasy, grafiki oraz przeciętni użytkownicy iBooka czy iMaca.

Myślę, że taki opis przyda się także tym osobom, które kupują stare Macintoshe i często zadają mi pytania, co zainstalować.

System

Każdy nowy nabywca iBooka otrzymywał komputer z zainstalowanym fabrycznie systemem operacyjnym oraz kilkoma aplikacjami, oraz dwoma płytami służącymi do odzyskiwania systemu i zainstalowanych aplikacji. Pierwsze iBooki, jakie trafiły na rynek pomiędzy lipcem 1999 roku a wrześniem 1999 roku, wyposażono w system Mac OS 8.6. Od września 1999 roku Apple sprzedawało już komputery z preinstalowanym systemem Mac OS 9.0

Pierwsze kroki z nowym komputerem ułatwiał dość ciekawy Asystent Ustawień, pomagający skonfigurować podstawowe parametry pracy komputera, dostęp do internetu oraz dokonać rejestracji komputera.

Użytkownicy iBooków pracujących pod kontrolą Mac OS 8.6 mogli bezpłatnie zaktualizować swoje komputery do wersji 9.0 co był olbrzymim plusem ze strony Apple, które zazwyczaj życzyło sobie za nową wersję systemu 99 USD.

Jednak nie wszyscy byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Mac OS 8.6 był chyba najlepszą wersją klasycznego systemu operacyjnego Apple. Oferował sporo możliwości i nowych funkcji, przy niewielkich wymaganiach sprzętowych i był naprawdę żwawym systemem operacyjnym. Nie mam wątpliwości, że wielkie znaczenie miał tu fakt, że był to pierwszy system operacyjny Apple, niemal w całości skompilowany pod architekturę PowerPC. Mac OS 8.6 oferował już wygodną współpracę z internetem, dostarczając szereg narzędzi ułatwiających połączenie i zarządzających wieloma zagadnieniami związanymi z pracą i rozrywką w sieci. Wśród tych narzędzi znalazła się przeglądarka Netscape Navigator, gdyż Apple nie posiadało własnej przeglądarki.

Mocno akcentowaną przez Apple nowością był Sherlock, czyli pierwsze narzędzie do wyszukiwania informacji w internecie, lokalnej sieci i lokalnych serwerach oraz zasobach komputera. Sherlock był pradziadkiem dzisiejszego Spotlight.

Apple stało wówczas na rozdrożu. Z jednej strony wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z faktu, że dni klasycznego systemu Apple już są policzone i przyszłość należy do OS X. Z drugiej strony, OS X ciągle nie był gotowy i chcąc się utrzymać (bo wówczas była to walka o utrzymanie) na rynku, trzeba zapewnić użytkownikom Maków w miarę nowoczesny i funkcjonalny system operacyjny. Stąd też rozpoczęto prace nad Mac OS 8.7 "Sarah", który miał być tylko kolejną aktualizacją "ósemki". Jednak w miarę czasu zmian było tak wiele, a premiera OS X tak niepewna, że postanowiono, by była to kolejna, duża, dziewiąta edycja systemu operacyjnego Apple.

Niestety w trakcie prac, popełniono kilka drobnych błędów związanych z optymalizacją i Mac OS 9.0, jaki trafił do iBooków i innych komputerów Apple był wyraźnie bardziej ociężały niż jego poprzednik — Mac OS 8.6. Nie ukrywam, że częstymi były takie sytuacje, gdy użytkownicy powracali do Mac OS 8.6 a nabywcy nowych iBooków instalowali na swoich komputerach wersję Mac OS 8.6, choć z komputerem otrzymali Mac OS 9.0.

Rozwiązaniem problemów była niewielka poprawka z kwietnia 2000 roku, aktualizująca system do wersji 9.0.4. Po jej instalacji wszystkie komputery dostawały skrzydeł, a system Mac OS 9.0.4 spisywał się równie dobrze, jak Mac OS 8.6.

Choć w późniejszym okresie Mac OS 9 otrzymał aktualizację do wersji Mac OS 9.1 i Mac OS 9.2, te wersje systemu były już wolniejsze niż 9.0.4 i nie wnosiły wiele nowości poza olbrzymim naciskiem na współpracę z instalowanym równolegle Mac OS X.

Mac OS 9.0.4 nie zajmował zbyt wiele dostępnej pamięci. iBooki, jakie wówczas królowały na rynku, miały zazwyczaj od 128 do 192 MB pamięci RAM (64 MB na płycie oraz 64 lub 128 MB w pamięci DRAM). Tylko bardziej wymagający i zasobni użytkownicy pozwalali sobie na zakup kości 256 MB, co zwiększało ilość pamięci komputera do 320 MB. Kości o pojemności 512 MB wówczas jeszcze nie występowały.

Komputer wyposażony nawet w 192 MB pamięci RAM umożliwiał w dość wygodną pracę pod kontrolą Mac OS 9.0.4 i nawet uruchomienie kilku aplikacji nie sprawiało zbyt wielu problemów.

Aplikacje wówczas nie miały tak olbrzymiego apetytu na dostępną pamięć RAM, choć trzeba przyznać, że taki Photoshop czy Quark potrafił zająć znacznie więcej niż skromne 16, czy 9 MB widoczne na powyższym ekranie.

Mac OS 9.0.4 wprowadzał kolejne usprawnienia w zakresie pracy w sieci. Nic dziwnego. Zarówno iMac, jak i iBook były komputerami stworzonymi do internetu, o czym informowały wszelkie materiały reklamowe, jakie wówczas Apple prezentowało. iMac był reklamowany świetnym spotem "3 Easy Step". Natomiast iBook był tym komputerem, na którym Steve Jobs pokazał przy pomocy Hula-Hop, że do łączności z siecią kabel jest już zbędny.

Tak więc wśród zainstalowanych fabrycznie aplikacji znalazła się przeglądarka Netscape Communicator ze zintegrowanym klientem do poczty, przeglądarka Internet Explorer 4.5 oraz Outlook Express 4.5. Te dwie ostatnie pozycje były materialnym efektem porozumienia Apple i Microsoftu. Warto tu dodać, że Outlook Express był domyślnym i bardzo wygodnym klientem do poczty, gdyż Apple nie miało własnego programu realizującego to zadanie. No prawie nie miało.... Dotychczas użytkownicy komputerów Apple używali Claris Emailera, jednego z najlepszych programów do obsługi poczty, który do dziś ciepło wspominam. Firma Claris była firmą stworzoną przez Apple i całkowicie od niej zależną, więc Claris Emailer był poniekąd trochę dzieckiem Apple. Zresztą wiele osób we współczesnym programie Mail obecnym w OS X, doszukuje się wielu podobieństw do Claris Emailera.

Wracając do tematu, Microsoft wspomógł finansowo Apple, obiecując Microsoft Office na komputery Mac. W zamian Microsoft chciał, by na Macach znalazł się Internet Explorer i Outlook Express, gdyż w tym czasie Microsoft postanowił poważnie zawalczyć z firmą Netscape o rynek przeglądarek.

Domyślnie Apple instalowało także program do obsługi America Online — największego w latach dziewięćdziesiątych dostawcy internetu w USA. AOL w USA często było wówczas utożsamiane z internetem, oferując prosty i wydajny jak na ówczesne czasy system wyszukiwania treści w sieci, dostarczając użytkownikom usługi poczty elektronicznej, komunikator oraz możliwość wykonywania zakupów w sieci.

Na szczególną uwagę zasługuje Sherlock 2, czyli kolejna edycja programu do wyszukiwania treści w sieci oraz w lokalnych zasobach użytkownika. O ile pierwszy Sherlock z Mac OS 8.6 miał zdefiniowane przez Apple miejsca, w których miał wyszukiwać informacje, jego druga edycja korzystała z większej ilości źródeł, a ponadto użytkownik mógł dołączyć do niego odpowiednie wtyczki, które zwiększały możliwości Sherlocka 2 o nowe źródła i miejsca w sieci. Stworzenie takich wtyczek nie było zbyt skomplikowane i wielu użytkowników samodzielnie je tworzyło na podstawie lokalnych dostawców treści. Powstawaniem wtyczek zainteresowani byli też operatorzy sklepów internetowych, albowiem Sherlock 2 umożliwiał wyszukiwanie rozmaitych rzeczy właśnie w sklepach internetowych oraz miejscach związanych z handlem w sieci — np. eBay.

Sherlock był naprawdę wygodnym i szybkim narzędziem do wyszukiwania. Dzięki systemowi indeksowania plików dosyć szybko operował na danych lokalnych użytkownika, włączając w to lokalne sieci i serwery. Dzięki sporym możliwościom personalizacji wyszukiwania wytrwali użytkownicy mogli go świetnie dopasować do swoich, bardzo konkretnych czasem potrzeb. Jak na ówczesne czasy, było to naprawdę potężne narzędzie, choć na terenie Polski trochę ograniczone.

Choć Mac OS 9 jest mocno przestarzałym i ograniczonym systemem w stosunku do OS X, niektóre jego funkcje są obecne do dziś. Tak jak Sherlocka można śmiało nazwać protoplastą dzisiejszej funkcji Spotlight czy Claris Emailera protoplastą dzisiejszej aplikacji Mail, w systemie Mac OS 9 można znaleźć doskonale znaną i dziś funkcję przechowywania haseł i kluczy - Keychain. Choć funkcja ta ma już dziś ponad osiemnaście lat, system jej działania niewiele się zmienił od czasu Mac OS 9.

W 1999 czy 2000 roku nikt nie myślał jeszcze o iPhonie lub smartfonach. W tym okresie namiastką dzisiejszego smartfona były bardziej rozbudowane telefony komórkowe oraz rozmaici, elektroniczni asystenci. Wśród nich, bez wątpienia, ogromne znaczenie miały produkty firmy Palm. Palm był bardzo ważny dla Apple, gdyż był szalenie popularny w USA. Być może i związki firmy Palm, Be Inc. oraz osoby Jeana-Lousa Gassee także nie były bez znaczenia. Apple od samego początku chciało zapewnić nienaganną współpracę pomiędzy komputerem, systemem operacyjnym Apple oraz urządzeniami Palm. Nic więc dziwnego, że wśród aplikacji domyślnie instalowanych na iBooku, znalazł się także program do obsługi i synchronizacji danych kontaktowych, kalendarzy i przypomnień pomiędzy komputerem a elektronicznym asystentem. Warto wspomnieć, że współpraca pomiędzy tymi urządzeniami była niemal tak samo świetna, jak dziś, pomiędzy iPhonem i komputerem Mac.

Jeśli zainteresował was temat Maca na przełomie wieku i waszym zdaniem niektóre poruszone dziś zagadnienia wymagają rozwinięcia, proszę o pytania w komentarzach. Na kolejną część zapraszam za tydzień.


 

oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze