Ridero - jak za rozsądne pieniądze opublikować i/lub wydrukować książkę.

Stało się - zebrałem się w sobie i przygotowałem porządnie zredagowaną wersję swoich publikowanych i pisanych częściowo do szuflady wierszy, a przy okazji poznałem Ridero (o którym będzie ten wpis).

Od razu mówię, że będę ignorował komentarze o kryptoreklamie - nikt nikogo nie zmusza do czytania + zależy mi na opisaniu co ta usługa potrafi, a trudno to zrobić bez pokazania zaplecza.

Od czego by tu zacząć?

Każdy (szczególnie początkujący) autor staje przed dylematem związanym z przygotowaniem wersji drukowanej swojego dzieła. Możliwości jest kilka:

  1. wykorzystanie drukarki (np. Ecotank Epsona) i zrobienie wszystkiego na własną rękę
  2. zrobienie korekty i składu na swoją rękę i wysłanie PDFów do którejś z drukarni
  3. podpisanie umowy z jednym z wydawnictw, które deklarują pomoc w zamian za partycypowanie w kosztach
  4. podpisanie umowy z jednym z wydawnictw, które biorą na siebie koszty i ryzyko niepowodzenia projektu

W pierwszym wypadku trudno mówić o dużych nakładach, dodatkowo może się skończyć na bindowaniu (produkt będzie znacznie różnił się od typowych książek).

Opcja druga jest lepsza, ale koszty bywają znaczne (drukarnie chociażby ze względów technologicznych zazwyczaj są zorientowane na większy nakład i jeśli chcemy mieć rozsądną cenę, to...).

Trójka to często tzw. vanity - publikacja często zrobiona jest niezbyt profesjonalnie i za duże pieniądze, a autor pomimo deklaracji w praktyce pokrywa całość (myślę, że Wikipedia całkiem nieźle opisuje perypetie z tym związane, dosyć ciekawy był również wątek na fantastyka.pl).

Jest też opcja najlepsza czyli ostatnia, ale ta zdarza się zazwyczaj wtedy, gdy mamy już ugruntowaną pozycję na rynku.

W moim wypadku zrobiłem małe poszukiwania i tym razem zdecydowałem się spróbować zrobić całość z ridero.pl.

Strona pozwala na wydruk własnych plików (PDF) oraz...

W moim wypadku skład i korektę mogłem zrobić na własną rękę (poezja ma to do siebie, że czasem nie trzeba się ściśle trzymać jakichś zasad i możemy zrobić wszystko tak jak chcemy).

Mój projekt był na tyle mały, że zainteresował mnie tzw. druk na żądanie (książka jest drukowana po zakupieniu przez klienta i ja jako autor nie muszę do tego dopłacać) i druk z różnymi opcjami od czterech kopii do użytku własnego.

Serwis nadaje również numer ISBN (usługa ta jest niezależna od wydawnictw i bezpłatna, natomiast jeśli numer jest nadawany przez wydawnictwo, to może to być wygodne dla osób piszących pod pseudonimem) i udostępnia dystrybucję książki i ebooka przez virtualo.pl.

Po utworzeniu projektu i załadowaniu pliku Worda do edytora online okazało się, że wspierana jest kursywa, pogrubienie, kilka innych funkcji... i tylko tyle.

Nie ma tu np. pozycjonowania, a cała edycja w Ridero opiera się na stylach - każdy wiersz tekstu przypisujemy do innego stylu. 

Przyznam się szczerze, że sprawiało mi to trochę problemów - początkowo chciałem wycentrować wszystko w pionie (pomimo pomocy supportu w praktyce okazało się to niemożliwe) i ostatecznie zdecydowałem się na używanie stylu "wiersz" naprzemiennie ze stylem "Zwykły tekst", "Rozdział" i "Data/podpis".

Ostateczny wygląd tekstu zależy od styli wybranych dla każdej linii, a układ stron od "szablonu tekstu".

Ten ostatni definiuje czy treść w książce ma wyglądać bardziej jak proza czy poezja, bardziej nowocześnie czy konserwatywnie, czy jest przeznaczona dla młodego autora czy nie - zdefiniowana jest czcionka (jedna z kilku zaproponowanych, nie ma własnych), jej wielkość, miejsce na numer strony i to, czy chcemy tytuł książki/autora na górze albo na dole.

W większości wypadków edytor mi wszystko ładnie podzielił - w kilku miejscach musiałem dodać jakiś dodatkowy wers tekstu, w kilku musiałem poprosić support o wstawienie znaku przejścia do nowej linii (nie widać ich w edytorze i opcja ta nie jest dostępna dla użytkownika).

Co do okładki, to proponowane są szablony (wybieramy predefiniowany układ i możemy np. dodać własny obrazek), support wskazał mi również na możliwość załadowania przygotowanego przeze mnie pliku PDF (wtedy mamy własny wygląd przodu, boku i tyłu książki).

Całość możemy obejrzeć na podglądzie.

I to właściwie tyle - po edycji musiałem tylko wybrać opcję publikacji, podać opisy książki, potwierdzić kwoty sprzedaży i zgodę na rozpowszechnianie.

Mission complete.

Usługa Ridero jest kompleksowa i wydaje się być częściowo nakierowana na początkującego/nietechniczego użytkownika (zapewne stąd nie ma tutaj różnych styli, opcji, itp.). System prowadzi za rączkę i zmniejsza ilość niepotrzebnego "szumu" powodując, że możemy skupić się na treści.

Spodobało mi się nadawanie numeru ISBN, jak również wysyłanie egzemplarzy obowiązkowych do bibliotek (pomimo wyjaśnień supportu nie do końca rozumiem zasady, ale wynika z nich, że jest to realizowane w wersji drukowanej LUB elektronicznej), dostępność jednego egzemplarza autorskiego (wysyłany w koszcie wysyłki) i dostępność formatu EPUB i PDF za darmo (dla autora).

W tym serwisie to twórca decyduje za ile książki mają być udostępniane i w jakiej formie, dodatkowo (cytuję za https://ridero.eu/pl/faq/?p=118):

"Warto dodać, że w odróżnieniu od większości wydawnictw, Ridero nie żąda od autora zbycia majątkowych praw autorskich. Prawa te zawsze pozostają przy autorze. Co najwyżej, przy zleceniu niektórych usług (tj. pośrednictwa w sprzedaży książek/e-booków w sklepach internetowych) autor może zostać poproszony o udzielenie wąskiej licencji na rzecz Ridero, niezbędnej do wykonania usługi. Również w tym przypadku, majątkowe prawa autorskie pozostają przy autorze"

Niektórzy mogą być zawiedzeni brakiem zaawansowanych opcji edytorskich i tym, że "druk na żądanie" dotyczy wyłącznie formatu A5 z papierem offsetowym i miękką okładką (w normalnym zamówienia nie ma oczywiście tego ograniczenia), jak również nadaniem jednego ISBN wersji drukowanej i elektronicznej.

Taki serwis na pewno uzupełnia ogromną lukę na rynku - wielu ludzi i wiele firm potrzebuje niewielkich nakładów np. do użytku własnego albo łatwego generatora plików elektronicznych i Ridero sprawdza się tu idealnie (istnieje ryzyko rozplenienia się grafomanii, ale... to jest zawsze).

Ceny wydają się być dosyć rozsądne jak na wybrane opcje i tak naprawdę zależą od tego czy zamawiamy książkę detalicznie czy hurtowo (na upartego można np. wydrukować sobie tysiąc egzemplarzy i rozprowadzać je na własną rękę). Nie do końca wprawdzie jestem przekonany jak to się ma do każdej konkurencji (myślę o Amazonie), ale może za jakiś czas uda mi się zrobić porównanie (na chwilę obecną stwierdzam, że tu nie ma cudów i proszę nie oczekiwać, że wydruk jednego egzemplarza będzie kosztował 2 PLN)

PS. Na dzień dzisiejszy z Ridero korzystają Wolne lektury.

Ja ze swojej strony szczególne dziękuję pani Joannie z supportu, która miała anielską cierpliwość.

PS2. Inny opis z innego portalu - https://www.spidersweb.pl/2017/02/ridero-opinie.html