Ciekawy mem ze świata gier wideo zmienia dyskusję o polityce

Strona główna Aktualności
Mem NPC w polityce (depositphotos)
Mem NPC w polityce (depositphotos)

O autorze

Ewolucja mediów sprawiła, że tradycyjne „kampanie wyborcze”, w postaci przemyślanej i jednoznacznej formuły stosowanej w telewizji i gazetach, w kwestii istotności ustąpiły pola nieustającej batalii ideologicznej w internecie. Intensywny i dosłownie niekończący się strumień aktywności w mediach społecznościowych, nierzadko przybiera formę mało wyrafinowanej agitacji. Medium internetowe sprzyja również automatyzacji: w ten sposób na Twitterze i Facebooku nastąpił zalew treści i konwersacji generowanych wyłącznie przez boty… lub armię ludzi wynajętych wyłącznie w tym celu (nie dowiemy się, który wariant przeważa). O skuteczności tak prowadzonej „kampanii” niech świadczy całe dochodzenie w kwestii wpływu Rosjan na wynik wyborów prezydenckich w USA oraz całkiem pokaźny zbiór wątpliwości dotyczący naszych lokalnych perypetii politycznych, o czym pisaliśmy również na naszych łamach (ściślej mówiąc – zrobił to Tomek).

Wraz z popularyzacją sieci, rozpowszechniło się przekonanie, ze każdy może bezkarnie być ekspertem w każdej dziedzinie i głosić wszelkie swoje poglądy z gorliwością i nieprzejednaniem. Debata polityczna przekroczyła dzięki temu tradycyjne granice tematyczne i wciągnęła, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat, bardzo wiele niemających ze sobą wiele wspólnego grup. Na tematy polityczne wypowiada się coraz więcej YouTuberów, również w sposób „popkulturowy” i powierzchowny, pozbawiony warstwy publicystycznej (dobrym przykładem jest tu Shoe0nHead). Niezwykle aktywna politycznie stała się również scena graczy, prędko okrzyknięta, dziwnie ogólnie, „ultraprawicową”, co mimo pewnych kosmicznych zakątków internetu, jest raczej grubą przesadą.

Kreatywność środowiska graczy przełożyła się na powstanie jednego z ciekawszych pojęć-memów ostatnich lat, które to mimo swojego niedojrzałego pochodzenia okazuje się być zaskakująco głębokie. Mowa o określeniu „NPC” (non-playable character). Termin ten, zapożyczony z gier komputerowych, oznacza postać, którą nie da się sterować i która zazwyczaj nie bierze czynnego udziału w grze. Po wdaniu się w interakcję z graczem, powtarza ten sam skromny zbiór przypisanych odpowiedzi i jeżeli porusza się po mapie, to leniwie, chaotycznie i bez celu. Non-playable characters istnieją w grach celem zapewnienia tła-populacji dla nowych obszarów symulujących otwartą przestrzeń, np. miasto. W większości przypadków, postaci NPC są głupie jak but i ich ograniczenie wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego: wszystkie NPC zachowują się identycznie, a otoczenie jawi się jako nienaturalnie głupie.

Czy na pewno nienaturalnie? Powolny wzrost użycia określenia NPC jako obelgi wobec ludzi posądzanych o ślepe podążanie za trendami splótł się z innym, modnym tematem, okresowo powracającym w swobodnych dyskusjach z internetowych forów.

Debata o istnieniu „wewnętrznego monologu” i życiu osób pozbawionych owego narzędzia oraz pokrewnych sposobów prowadzenia myśli, jak tzw. „oczy wyobraźni” i żywe reminiscencje wdzięcznie wynurza się od czasu do czasu z opracowań psychologicznych i wkrada się do swobodnych, codziennych dyskusji. Dla ludzi obdarzonych konwencjonalną wyobraźnią, alternatywny umysł jest niemal niewyobrażalny. Ponadto, samo prezentowanie owej alternatywy jest utrudnione, ponieważ pojęcie wyobraźni jest zawsze mocno ograniczone ramami indywidualnej percepcji, z których to wyjść nie sposób.

Nie przeszkadza to kreślić krzywdzących teorii i stawiać tez jak to, że ludzie bez wewnętrznego monologu się pozbawieni wszelkich wewnętrznych przemyśleń, operują wyłącznie na zbiorze szalenie rozbudowanych odruchów i nie posiadają żadnej wyobraźni. Co rzecz jasna wyklucza u nich możliwość formułowania jakichkolwiek opinii, które zazwyczaj wykształcają się, gdy umysł pracuje na „jałowym biegu”. Bardziej metafizyczna narracja niniejszego tematu postuluje wręcz, że ludzie tacy są pozbawieni „duszy” i w praktyce nie są tak naprawdę ludźmi. To ryzykowny kierunek, biorąc pod uwagę dość powierzchowne powszechne podejście do owego zagadnienia.

Częściej pojawia się pogląd nieco mniej bojowy i depresyjny. Osoby takie są określane jako nieskończenie kształtowalne, ulegające wpływom i zachowaniom masowym, składającym się na tło. Właśnie w tej kwestii następuje wspomniana wyżej zbieżność z określeniem non-playable character. Dzięki temu, określenie NPC „rozlało się” na inne płaszczyzny poza grami i upodobały je sobie ośrodki popularnych niepublicystycznych dyskusji politycznych.

Orange Man Bad!

Teoria (zuchwale rzecz ujmując) NPC postuluje, że oto istnieją rozległe grupy ludzi, czy raczej osobników, programowalnych otoczeniem. Tak samo, jak NPC zacznie przemieszczać się w innym kierunku, gdy skończy się mapa, „żywe osobniki” określane w ten w sposób będą iść za nurtem najpopularniejszych poglądów. Zupełnie tak, jakby było to przedłużenie instynktów: unikanie wrzątku, szukanie pożywienia, popieranie Partii Demokratycznej. Ponieważ NPC byliby niezdolni do formułowania własnych poglądów, posługiwaliby się jedynie najprostszą, mainstreamową „propagandą”, czyli w zależności od konfiguracji politycznej „gadką ruskich botów” lub „lewactwem”.

Ponadto, owa niezdolność wyklucza możliwość bycia wyedukowanym. Teoria NPC zatem nie tylko usiłuje stawiać jej zwolenników wyżej, niż pozostałych. Dosłownie dehumanizuje wręcz osoby znajdujące się po przeciwnej stronie. Takie postawienie sprawy w domniemany sposób zwalnia z obyczaju okazywania szacunku i postuluje wręcz odebranie praw osobom oskarżanym o posiadanie „niekompletnego umysłu”. Jest to bezsprzecznie groźne dla jakości debaty publicznej. Odrzucając z definicji racje drugiej strony, posługiwanie się wytłumaczeniem NPC jest w dodatku skutecznym paliwem dla teorii spiskowych. Stanowi bowiem schludne (acz mocno abstrakcyjne) wytłumaczenie tak często podnoszonego w niebogłosy pytania „jakim cudem tak wiele osób popiera X, skoro jest to ewidentna katastrofa i zguba dla ludzkości”. Niniejsze rozumowanie można wtedy zaprząc do dowolnego niepopieranego zagadnienia: Donald Trump, Unia Europejska, Chrześcijaństwo, Weganizm, a nawet sportowe łowiectwo.

Wkrótce, pogląd NPC uległ uproszczeniu i dewaluacji. Zaczęto stosować ową nazwę jako obelgę opisującą ludzi zwyczajnie łatwowiernych lub podatnych na wpływy, jednocześnie jednak stygmatyzując ich pogardliwą, dehumanizującą opinią. Jest to oczywiście zjawisko nieuniknione dla przeważającej większości internetowych fenomenów, w tym wypadku jednak szczególnie szkoda, że tak się stało. Zagadnienie NPC, poza kwestią polityczną i psychologiczną, dobrze koreluje bowiem z pewnymi szkołami filozoficznymi. Wniesienie tego rodzaju dyskusji do środowiska graczy komputerowych byłoby niecodziennym wydarzeniem i niewątpliwie nową jakością.

Pojęcie, o którym mowa to tzw. „filozoficzne zombie”, które mimo nieco niedojrzałej nazwy, jest głębokim i interesującym tematem. Omawialiśmy go parokrotnie, w zakresie moich wątłych możliwości, wraz z @eimi na HotZlotach. Istota zwana filozoficznym zombie jest postacią całkowicie nieodróżnialną od człowieka, acz pozbawioną świadomego przeżywania oraz jaźni.

Świadomość i jaźń to określenia jeszcze trudniejsze do zdefiniowania, niż wewnętrzny monolog i wyobraźnia, posłużmy się więc przykładem. Którym zresztą zanudziłem swego czasu eimiego (i który zapewne chichocze gdzieś z politowaniem, że wreszcie znalazłem pretekst by napisać o tym temacie akurat tutaj). Wyobraźmy sobie książkę, zawierającą odpowiedzi na wszystkie możliwe do zadania pytania. Następnie rozszerzmy jej zbiór o werbalne reakcje na wszystkie możliwe do skierowania w czyjąś stronę wypowiedzi. Wreszcie, dla każdej odpowiedzi określmy kilka alternatywnych wariantów. Taki zbiór byłby niezwykle rozległy, zapewne nieskończony, acz na pewno policzalny (przy satysfakcjonującym poziomie złożoności). A teraz zastąpmy tę książkę androidem o bardzo „ludzkim” wyglądzie i głosie. Będzie on wybierał z owej książki reakcję – wcześniej przecież już przygotowaną! – na każdy bodziec, który raczy mu dostarczyć codzienna interakcja międzyludzka. Tak stworzony byt byłby nieodróżnialny od człowieka, ale bezsprzecznie nie posiadałby jaźni, ani samoświadomości. Byłby jedynie bardzo przekonującym botem.

To koncepcja doskonale pasująca do wstępnej definicji NPC. Pojęcie ze świata gier jest więc określeniem filozoficznym, skłaniającym do zadawania trudnych i interesujących pytań natury socjologicznej. Być może filozoficzne zombie naprawdę żyją wśród nas? Może jest ich całkiem dużo? I czy byliby oni faktycznie bardziej podatni na wpływy i manipulację. Tak zadane pytanie są mniej roszczeniowe i pogardliwe, ale internetowi gracze i rozpolitykowani forumowicze raczej nie podejmą się ich zgłębienia.

© dobreprogramy