Remedium na ten problem ma być powołanie Centrum ds. cyberprzestępczości z siedzibą w Redmond. W jego skład wejdzie 30 stałych pracowników i 70 agentów rozsianych po całym świecie, których zadaniem będzie wyśledzenie źródeł szkodliwego oprogramowania oraz grup przestępczych zajmujących się piractwem komputerowym. Rosnąca częstotliwość występowania nielegalnych kopii jest spowodowana gwałtownym wzrostem zapotrzebowania na komputery na rynkach wschodzących — twierdzi John Gantz z IDC. Według przeprowadzonych przez jego zespół badań w 2011 r. na co trzecim komputerze znajdywało się pirackie oprogramowanie, a co piąta firma nielegalnie korzystała z pakietu Office. O skali problemu Microsoft na własnej skórze przekonał się w ubiegłym roku, kiedy na potrzeby badań analitycy kupili w chińskich sklepach z elektroniką 169 komputerów i odnaleźli nielegalne wersje Windows na każdym z nich. Co więcej, 91 proc. maszyn było zainfekowanych szkodliwym kodem umożliwiającym wykradnięcie haseł lub informacji o kartach kredytowych.
Microsoft ma już na swoim koncie kilka sukcesów w walce ze zorganizowanymi grupami piratów. Jedną z nich była działająca we Europie Wschodniej organizacja CD Cheap, która dzięki sprzedaży nielegalnych kopii systemu Windows zarabiała nawet 4 mln dolarów miesięcznie. Po nieudanej próbie zablokowania stron internetowych, na których kwitł handel, Microsoft wraz z przedstawicielami prawa doprowadził do zamknięcia kont bankowych CD Cheap. To jednak tylko chwilowe zwycięstwo, bo żadna z osób zamieszanych w tę sprawę nie została aresztowana.