Problemem jest także utrata części kadry kierowniczej. W ciągu ostatnich kilku miesięcy z pracy w HTC zrezygnowali między innymi menedżer produktu, Kouji Kodera, COO, Matthew Costellom, CEO na region azjatycki, Lennard Hoornik, a w ubiegłym tygodniu także Lorain Wong, wiceprezydent komunikacji i PR-u. Pani Wong będzie wciąż wspomagać firmę konsultacjami przez 3-4 miesiące i oficjalnie odchodzi z powodów osobistych. CEO HTC, Peter Chou, przyznał, że wcześniej brał na siebie za dużo obowiązków. Muszę być bardziej skoncentrowany na innowacjach i portfolio produktów — powiedział w wywiadzie. Część jego obowiązków przejmie Cher Wang, która będzie zajmować się marketingiem, sprzedażą i relacjami z dostawcami. Chou zapewnia, że ruch ten jest tymczasowy i niebawem wszystko wróci do normy, a w przyszłym roku HTC odniesie sukces.
Warto przypomnieć, że Chou obiecał zrezygnować ze stanowiska, jeśli HTC One nie będzie hitem. To jednak nie urządzenia są problemem HTC, ale ludzie, którzy firmą kierują.
Uratować HTC mógłby chiński gigant — Lenovo. Przynajmniej od sierpnia mówi się o możliwości przejęcia, które wyglądałoby tak samo, jak kupno marki ThinkPad od firmy IBM. Lenovo ma silną pozycję na rynku telefonów, ale tylko na Wschodzie. Kupno marki o, było nie było, dobrej opinii, z pewnością pomogłoby im w podboju świata.
W tym świetle dużo sensu nabierają pogłoski sugerujące, że Lenovo rozważa kupno firmy BlackBerry zamiast (a może oprócz) HTC.