Netflix robi za dobre filmy. Nowy horror zaczął falę niebezpiecznych wyzwań

Strona główna Aktualności
Netflix robi za dobre filmy. Nowy horror zaczął falę niebezpiecznych wyzwań
Netflix robi za dobre filmy. Nowy horror zaczął falę niebezpiecznych wyzwań

O autorze

Netflix został postawiony w nietypowej sytuacji. Nowy horror, wyprodukowany specjalnie dla tej platformy, zainspirował niebezpieczne wyzwanie internetowe, którego konsekwencje mogą być tragiczne. Chodzi o film „Nie otwieraj oczu” („Bird Box”), a wyzwanie polega na poruszaniu się przez wyznaczony czas z zamkniętymi oczami, także w przestrzeni publicznej.

Wyzwanie czerpie bezpośrednio z motywu przewodniego filmu, gdzie poruszanie się bez patrzenia jest kluczowe. Problem w tym, że próbują to robić różne osoby, w tym gwiazdy YouTube'a, w realnym świecie. Na razie nie było doniesień o tym, by ktoś zrobił sobie krzywdę w ten sposób, ale nie można tego wykluczyć. Podejmujący wyzwanie wychodzą z domu i ktoś może wpaść na pomysł, by w ten sposób na przykład prowadzić samochód.

„Nie otwieraj oczu” to sukces, ale ironiczny

Sytuacja, w jakiej znalazł się Netflix, jest nieciekawa. Nie można powiedzieć, że nie ma powodu do radości. „Nie otwieraj oczu” bardzo szybko odniósł sukces i w ciągu kilku dni od wydania pojawiły się materiały wyjaśniające jego zakończenie, dyskusje na temat fabuły i mnóstwo memów. Bez tego horror nie miał szans na pobicie kilku rekordów, w tym najczęściej oglądanego filmu na Netflixie w czasie pierwszych 7 dni po premierze. Z pewnością osoby kierujące Netflixem były zachwycone, gdy w mediach społecznościowych zaczęły się pojawiać memy, dodatkowo windujące popularność filmu.

Za popularność przyszło jednak słono zapłacić. Niestety w otoczeniu horroru pojawił się niebezpieczny trend w postaci wspomnianego wyzwania. Trudno powiedzieć, gdzie miał swój początek – może na Facebooku, może w TikTok. W końcu nawet twórcy z YouTube'a przyłączyli się do mody, by złapać kilka dodatkowych odsłon, korzystając z popularnego hasła czy hasztagów. Tej lawiny nie da się zatrzymać. Netflix może i wyprodukował „Nie otwieraj oczu”, ale za popularność filmu zapłacił utratą wszelkiej kontroli nad tym, co się wokół niego dzieje.

© dobreprogramy