A jednocześnie zapewnia dodatkową promocję samej usłudze. Flixtape pozwala bowiem tworzyć filmy wideo złożone z materiałów dostępnych w Netfliksie. Ma on stanowić sentymentalne nawiązanie do modnego w dobie świetności kaset nagrywania składanek.
Pierwszym krokiem do stworzenia flixtape'u jest nadanie mu nazwy, następnie dodać można do fragmenty maksymalnie sześciu filmów dostępnych w usłudze oraz dodanie okładki. Istotą nowego narzędzia jest jednak dzielenie się – udostępniać filmy można zatem nie tylko wśród abonentów usługi, ale także na Facebooku, Twitterze, za pośrednictwem maila, a nawet SMS-a. Dostępne są także gotowe listy, choć szkoda Netflix nie pokusił się o stworzenie bardziej zaawansowanych list tematycznych, na wzór Spotify.
W teorii taka forma dzielenia się ma zachęcić znajomych do oglądania tych samych filmów czy serialów, choć trudno stwierdzić, aby zmontowane w jeden film fragmenty miały wiele wspólnego z pierwotną koncepcją składanek, którą trudno byłoby z powodu praw autorskich i licencjonowania odtworzyć na gruncie Netfliksa.
Mimo że Flixtape spotkał się ze stosunkowo dużym zainteresowaniem, to Netflix mógłby dać np.możliwość udostępniania bardziej rozbudowanych informacji na temat wskazanego serialu także osobom, które nie posiadają abonamentu w usłudze. W tej chwili, w ich przypadku, możliwość interakcji ogranicza się bowiem do obejrzenia flixtape'a, przez co trudno traktować tę funkcję inaczej, niż jako darmową kampanię reklamową, którą chętnie realizują sami użytkownicy.