Neurosztuka czy neurokicz? Aplikacja Prisma podbija sieci społecznościowe

Strona głównaNeurosztuka czy neurokicz? Aplikacja Prisma podbija sieci społecznościowe
11.07.2016 14:05
Neurosztuka czy neurokicz? Aplikacja Prisma podbija sieci społecznościowe

Większość smartfonowych fotek wygląda nudnie iidentycznie, potwierdzając tylko to, co Picasso powiedział kiedyśo fotografii: „teraz przynajmniej wiemy, czym malarstwo nie jest”.Zarazem jednak mistrz modernistycznego malarstwa twierdził, że wkażdym fotografie tkwi pragnienie bycia malarzem. Pragnienie torealizowali jednak tylko nieliczni – i bardzo dobrze, uniknęliśmydzięki temu zalewu banalności. Ale już niebawem może się tozmienić… gdyż za sprawą łatwej w obsłudze aplikacji Prisma,smartfonowy fotograf może teraz uchodzić za artystę-malarza.

O aplikacji Prisma na iOS-a pisaliśmyniedawno – ot zestaw inteligentnych filtrów nakładanych nazdjęcia, mających za zadanie odtworzyć rozmaite style malarskie.Czemu inteligentnych? Stworzona przez moskiewskich programistówaplikacja korzysta z sieci neuronowej i algorytmów głębokiegouczenia się, podobnie jak np. google’owe DeepDream.Efekt jest jednak znacznie bliższy ludzkiej estetyce, a łatwośćobsługi aplikacji, porównywalna do Instagrama, sprawiła żezyskała ona błyskawicznie wielką popularność.

Jeden ruch palcem pozwala więc uzyskać efekty zbliżone do tych,jakie modernistycznym i ekspresjonistycznym malarzom zajmowałymiesiące pracy. Przynajmniej tak to próbują przedstawić faniaplikacji, których wyroiło się ostatnio w mediachspołecznościowych, gdzie wyroiło się wręcz od zdjęćoznaczonych tagiem#prisma. Co prawda niektórzy narzekają na spory zakres danych,do jakich aplikacja żąda dostępu, ale nie ma dowodów, by autorzyrobili z tym coś niewłaściwego. Prisma jest tylko klientem usługidziałającej w chmurze, zdjęcia przetwarzane są na serwerachproducenta, a to wiąże się z udostępnianiem danych.

Czy malarze powinni więc wrzucić sztalugi i pędzle do ognia ikupić sobie iPhone’a (jeśli go jeszcze nie mają?) Chyba nie matakiej potrzeby. Przedstawiane jako wybitne „dzieła” zrosyjskiej aplikacji nie mają w sobie za wiele geniuszu, cierpią nawszystkie problemy amatorskiej fotografii, na czele z kadrowaniem ikompozycją. Tego żaden filtr póki co nie naprawi. Tak więc toraczej chwilowa moda, która większości użytkowników z czasem sięznudzi.

Autorzy aplikacji obiecują jednak, że przyszła wersja aplikacjipozwala nakładać filtry na klipy wideo. A to oznacza wielką okazjędla tych wszystkich filmowców, którzy chcieliby pobawić siętechnikami rotoskopowymi, by tworzyć animowane produkcje napodobieństwo filmów Przez ciemne zwierciadłolub Jawa czy sen. Oile bowiem zdjęcia w ten sposób przetworzone dają najczęściejefekt dość kiczowaty, to w kinematografii zastosowanie tego typufiltrów w produkcjach fabularnych może być fajnym sposobem wyjściapoza realizm.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (13)