Wydarzenia na Marsie ukazane zostaną za pośrednictwem technologii id Tech 6, nad którą przez lata czuwał John Carmack, zanim postanowił poświęcić cały czas na dopracowywanie produktów VR wraz z twórcami gogli Oculus Rift. Jako dzielny marine na nowo stawić przyjdzie nam czoła demonicznym hordom. Przeciwnicy to połączenie potworów z piekła rodem z zaawansowaną techniką, przeklęty miks ciała z maszynami, lekko ponoć przywodzący przy okazji na myśl roboty z filmu Pacific Rim. Nic w tym dziwnego, bo za projekty w obu przypadkach odpowiada ta sama osoba, Hugo Martin.
Rozgrywka ma stanowić ukłon w stronę pierwszego Dooma, a więc będziemy mieli raczej do czynienia z dosyć liniowymi etapami, za to spory nacisk położony zostanie na poruszanie się w pionie, czyli szybkie umykanie z pola widzenia armii wrogów wyżej po skrzyniach plus ataki z powietrza. Powracają piła mechaniczna, strzelba czy karabin plazmowy, ale zupełnie osobna kategoria teraz to ciosy wręcz. Przeciwników nie tylko przyjdzie rozcinać w niemal dowolnym kierunku na kawałki piłą, wizualnie dziurawić oraz rozrywać z broni palnej, ale też masakrować pięściami i urywać członki. Zależne od miejsca i sytuacji wyprowadzenia ciosów sekwencje obejmują między innymi szybkie miażdżenie czaszek, rozdeptywanie głów na podłodze czy wyciąganie flaków z brzucha.
Nie zabraknie prostych zagadek logicznych, przy czym zamiast ganiać za kolorowymi kartami do drzwi czasem łatwiej będzie zwyczajnie urwać jednemu z trupów rękę i przyłożyć ją do czytnika linii papilarnych, aby móc udać się dalej. Poczwary jednak graczowi dłużne nie będą, mogąc także rozprawić się z nim na kilka niezwykle krwawych sposobów. Wróg okładający nas naszymi własnymi ramionami, oczywiście wcześniej oddzielonymi od ciała, stanowić ma widok na porządku dziennym, zwłaszcza, że o samoczynnym gojeniu się ran możemy zapomnieć. Gra nie ma na razie daty premiery.