Do poszukania nieco takich zasobów edukacyjnych skłoniła mnie informacja od Politechniki Wrocławskiej, która to powiadomiła o umieszczeniu na zasadach OZE cyklu wykładów z analizy matematycznej. W 90 20-minutowych odcinkach, nakręconych przez Telewizję Studencką Styk, doc. dr Janusz Górniak z Instytutu Matematyki i Informatyki Wydziału Podstawowych Problemów Techniki omawia kluczowe zagadnienia tej niełatwej dziedziny. Materiały kierowane są do studentów, kandydatów na studia i pasjonatów, i są zdecydowanie przyjemniejsze, niż dwutomowa „Analiza matematyczna w zadaniach” Krysickiego i Włodarskiego (film nie zastąpi ćwiczeń! Zbiór zadań też trzeba mieć pod ręką ;)).
Dalsze poszukiwania zaprowadziły mnie na AGH, gdzie powstał serwis Open AGH, podawany jako przykład OZE w Polsce i, przynajmniej wizualnie, trochę już przestarzały. Całkiem niedawno otworzył się również UMK w Toruniu, który zaczął publikować różne kursy na licencji CC. Treści dostępne w ramach Open Access promują między innymi Biblioteka Główna Politechniki Gdańskiej czy PJWSTK, choć są to głównie materiały zagraniczne. Przy tej okazji nie sposób nie wspomnieć także o Ściśle Ciekawej Lekcji współtworzonej przez Centrum Nauki Kopernik, Wirtualnej Bibliotece Naukowej, Akademii Polskiego Filmu czy Wolnych Lekturach Fundacji Nowoczesna Polska. Więcej wolnych zasobów edukacyjnych po polsku można znaleźć choćby dzięki portalowi Otwarte zasoby, ale dzisiejsze poszukiwania wykazały, że nie ma na tym polu urodzaju.
Koalicja Otwartej Edukacji, której listę członków uświetniają między innymi Wikimedia Polska, ICM (również ma swoją otwartą bibliotekę), AGH, OpenStreetMap, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i FWiOO, stara się, aby takich materiałów było jak najwięcej. Jako że wielkimi krokami zbliża się cyfryzacja szkół i trwają prace nad reformami prawa, Koalicja otworzyła petycję na rzecz darmowych podręczników i Otwartych Zasobów Edukacyjnych — w skrócie aby rodzice płacili mniej i aby ich dzieci żeby miały lżejsze tornistry. Zdaniem autorów petycji, aktualny system finansowania materiałów edukayjnych nie przystaje do dzisiejszych realiów i powoduje, że (podobnie jak w przypadku wielu innych materiałów współtworzonych za publiczne pieniądze) płacimy za nie dwa razy — raz płacąc podatki, drugi raz kupując podręcznik. Do tego najuboższe rodziny potrzebują dofinansowania, aby wyposażyć dzieci w materiały niezbędne do nauki.