Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows 8 - rogi

Mam chusteczkę haftowaną

Przepraszam za brak oryginalności w doborze tematu, ale skoro pojawiła się publicznie finalna wersja najnowszego dzieła ekipy z Redmond, obawiam się, że jeszcze przez jakiś czas będziemy raczeni kolejnymi odsłonami wpisów z tej kategorii. Stając więc naprzeciwko rozmydlaniu wszystkiego, postaram się napisać o tylko jednej rzeczy (w czterech egzemplarzach) - o rogach, i może jeszcze trochę o związanych z nimi paskach.

"Taskbar"

Pierwszy zawodnik rozstawiony w lewym górnym narożniku wydaje się być najciekawszym. Najeżdżając na niego (kursorem myszy, w wersji mizianej to chyba jakieś triki z krawędziami) pokazujemy pasek z aktywnymi aplikacjami.
Wszystko ubogo, ale działa, jest jakaś tam wielozadaniowość. W połączeniu ze zwijaniem aplikacji przy krawędzi wychodzi na to, że można robić kilka rzeczy jednocześnie. Można nawet przełączać się między kolejnymi okienko-kafelkami używając Win+tab. Pozostaje pytanie o liczbę... i tu zaczyna robić się ciekawie.


Być może okaże się, że to moja wina, bo rozdzielczość, której używam to tylko 1366x768, a na takiej w pionowym "taskbarze" Metro, wróć, Modern UI mieści się 7 aplikacji. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że odpalenie ósmej (o ironio) powoduje zniknięcie pierwszej. Nie zamknięcie, co widać w menedżerze zadań, ale ukrycie. W tej testowej sytuacji nic się nie stało, bo zginął jeden z trzech odpalonych klientów twittera, a zawsze zamiast opisywać w 140 znakach swoje posiłki mogę zrelaksować się przy saperze, ale czy na pewno tak ma to działać? Co ciekawe, sztuczka ta nie uda się z aplikacją Muzyka w trakcie odtwarzania, co oznacza, że nie musi to być przypadkowy błąd. Chciałbym głęboko wierzyć, że to dzieje się tylko u mnie, proszę o sprostowanie, jeśli tak jest w istocie.
W ustawieniach można wyłączyć cały pasek bądź powrót do poprzedniej aktywnej aplikacji. Szkoda, że nie można już tam niczego użytecznego włączyć.

reklama

Zostawiając w spokoju pierwszą ofiarę, i przesuwając się powoli w dół w kierunku dawnego "startu", po drodze zatrzymajmy się jeszcze na chwilkę na pięknym obrazku przedstawiającym genialną koegzystencję dwóch interfejsów.


Dolny lewy róg spełnia swoje funkcje całkiem dobrze. Starzy wyjadacze kruszą kopie walcząc o przywrócenie jego dawnego kształtu, co niestety po podjętych już przez Microsoft krokach nie wydaje się możliwe. Kierując bowiem do pełnoekranowego ekranu start, działa też jak przycisk minimalizacji dla aplikacji ze sklepu.
    Nie mogło się obyć bez rzeczy, których nie potrafię zrozumieć:
  • zachowanie paska zmiany aplikacji opisanego już wyżej, który jeśli zostanie rozwinięty od dołu, pokazuje nam na dole to, co jest w danej chwili "na wierzchu". Poprawne jest wyróżnienie tego elementu, tylko po co wykorzystywać do tego aż dwa narożniki?
  • funkcja numer trzy/cztery startowego narożnika, czyli skróty wywoływane stamtąd prawym przyciskiem myszy. Jakim cudem to zostało tam w praktycznie niezmienionym kształcie od czasu wersji ConsumerPreview? Pytanie wymuszone przez taki stan rzeczy postawił już Docent. Odpowiedź jeszcze się nie zmieniła.

Charm bar - prawdziwie uroczy

Prawe rogi robią w gruncie rzeczy to samo. Pokazują nam znowu coś, czego wcześniej nie widzieliśmy, tym razem są to rozstawione na skrzydle przyciski. Pierwszy udaje detektywa, drugi działa w niektórych aplikacjach, piąty jest całkiem ważny, przeznaczenia czwartego jeszcze nie odgadłem, a trzeci jest największą zagadką. Środkowy, najbardziej wyeksponowany (zauważyliście animację?), z emblematem okna, nowego logo całego systemu, a robi mniej więcej to, co jego starszy brat na klawiaturze. Najlepsze jest to, że kiedy już odpalimy tę normalną część systemu, czyli kafla Desktop, potem wrócimy na chwilę do ekranu Start, i naciśniemy znajdując się tam przycisk Start, zostaniemy przeniesieni do Aero.

Co do samych rogów, górny służy do zamykania. Dzięki czasowi, który potrzebny jest do wysunięcia bocznego panelu, który jest tak krótki, że zobaczymy go nie chcąc, jednocześnie kiedy chcemy go użyć musimy chwileczkę poczekać. Zamykając program widzę więc wielką godzinę, zmyślnie pomyślane. Gdybym jednak chciał zrobić to samo, czyli zobaczyć godzinę, tym razem na gadżecie pulpitu wyświetlanym pod gąszczem okien, albo cokolwiek innego, co odsłaniała funkcja Aero Peek, to Windows 8 oczywiście mi to zapewnia, z tym, że o gadżety muszę się zatroszczyć sam. Kolejny przykład niesamowitej krótkowzroczności. Jeśli już uparli się, że wszystkie bajery z różnymi małymi informacjami muszą koniecznie znajdować się na kafelkach, dlaczego prawy dolny róg (nie naciśnięty, a jedynie wskazany) do nich nie prowadzi?

Rzucę mu pod nogi

Krawędź trzecia, dolna - wywoływana już nie rogiem, a prawym klawiszem myszy w polu aplikacji, lub skrótem klawiszowym Win+Z (i pewnie przesunięciem w dotykowcach). Dużo łatwiej pokazywalna niż ta prawa, użyteczność zależna od pomysłu poszczególnych developerów. Dlaczego tak łatwo nie można (pomijając użycie klawiatury) uruchomić wszystkich pasków? Zauważyłem, że coś jest na rzeczy, instalując jakąś gierkę korzystającą z kamery, całkiem nieźle udającą Kinecta.


Autor oszukał system, dając szybszy (dla myszy) dostęp do ustawień.

Tej nie pocałuję

Zawodnicy z poszczególnych narożników leżą znokautowani, pozostaje nam zebrać wszystko kończąc jakimś optymistycznym akcentem.

Sam akurat wyskoczyłem do kuchni w momencie instalacji, w którym pokazane były te slajdy. Nie miałem okazji pomiziać urządzenia z zainstalowaną ósemką, wszyscy (przeklęta łasica) oceniają, że będzie to tam łatwiejsze. Czy przez to wracam do sprawdzonej siódemki obrażając się na Microsoft?

Mogę tylko sugerować, że Modern na zwykłych ekranach nie jest dość wygodny. Nie, nie dlatego, że prezentuje wielkie litery i kolorowe prostokąty zamiast okien. Za dużo (trzy krawędzie) jest elementów interfejsu, które najpierw należy pokazać, żeby później coś z nimi osiągnąć. Sposób ich pokazania nie jest również najszybszy. Nie podejmę się oceny, czy dobre usprawnienia (wstążka, menedżer zadań, szybki start) mogą jakoś zrównoważyć braki gdzie indziej. Interfejs nie jest do końca skopany, a tylko lekko przemieszany; argumenty portfelowe znikają wraz z obniżeniem ceny, tym wszystkim bawcie się już sami. Mi pozostaje przykleić sobie żółtą karteczkę (ta jeszcze działa), wykuć nowe skróty klawiaturowe i zająć się hypem czegoś innego. Tylko teraz wytłumaczcie mojemu dziadkowi...

  • Źródła obrazków: 4a, 4b i 5, reszta moje.
  •  

    windows

    Komentarze