Reklamy w Windows towarzyszą nam od dawna. Ile było ich dawniej?
Windows 11 uchodzi w oczach niektórych za słup reklamowy, który dodatkowo spełnia zadania systemu operacyjnego. Nie jest to jednak pierwszy taki przypadek. Reklamy w Windowsach, w tym te trudne do przeoczenia (i wyłączenia), towarzyszą nam od lat.
Jedenastka jest w zasadzie niewiele bardziej uporczywa pod względem reklam niż jej poprzednik - Windows 10. Oba systemy równie intensywnie promują inne usługi. Należy do nich przede wszystkim Copilot, na temat którego użytkownik jest pouczany przy okazji szeregu czynności.
Przed Copilotem, a przez długi czas na równi z nim, reklamowany był Bing. Wyniki wyszukiwarki Bing zmieszano z wynikami wyszukiwania lokalnego Windows Search. Miało to miejsce już w Windows 8. Również od czasów Windows 8 promowany jest OneDrive. Operacje na plikach wywołują powiadomienia o możliwości stworzenia "kopii zapasowej" - czyli załadowania plików do dysku online Microsoftu.
Powiadomienia te będą pojawiać się nawet wtedy, gdy korzystamy z OneDrive'a, ale Microsoft uzna, że robimy to niewystarczająco. OneDrive uruchomi się również, niezalogowany, na koncie lokalnym i wraz z uruchomieniem aplikacji pakietu Office. Gdy zacznie brakować na nim miejsca, zaoferuje zakup abonamentu Microsoft 365.
Windows 7
Czy stoi to w opozycji względem Windows 7? Czy ten dobrze wspominany system nie miał reklam? Cóż, to zależy. Już pierwszy ekran otrzymywany po zalogowaniu reklamował nam pakiet Windows Live Essentials, czyli rozszerzone chmurowo aplikacje Messenger, Movie Maker i Galeria Fotografii. Były one domyślnie niezainstalowane, co stanowiło odmianę względem Visty. Po przejściu przez okno powitalne i ostatecznym zamknięciu go, system nie przypominał już o pakiecie Essentials. W wielu miejscach interfejsu znajdowały się linki "Znajdź więcej online". Dotyczyło to tapet, kompozycji i gadżetów.
Istniało kilka miejsc w Windows 7, które były sklepami i galeriami płatnych produktów. Pierwszym był link do Windows Marketplace. Link ten nigdy nie zwracał na siebie uwagi, a zasilającą go usługę zamknięto w 2011. Drugim miejscem był Windows Media Player. W wielu miejscach na świecie, acz nie w Polsce, ekranem powitalnym WMP był sklep z muzyką. Poza nim, odtwarzacz oferował linki do sklepów z kodekami do DVD i nieobsługiwanych formatów plików. W oknie ustawień znajdował się też link do galerii płatnych wtyczek. Jednak podobnie jak w przypadku pakietu Essentials, raz zamknięte, oferty WMP znikały z pola widzenia użytkownika.
Sytuację zmienił dopiero Windows 10. W ramach automatycznie instalującej się aktualizacji, Microsoft dodał do Windows 7 reklamę bezpłatnego następcy, zaopatrzoną w bardzo uporczywy i nieczytelny interfejs, skłaniający użytkownika do wyrażenia zgody na przejście na Windows 10. Bardzo łatwo było zgodzić się przez przypadek, na czym Microsoftowi bardzo zależało. Interfejs stosował złośliwe wzorce GUI, operując na przyciskach wyłączenia robiących co innego niż zwykle, podwójnych przeczeniach w tekście komunikatów oraz wielu powiadomieniach, których kliknięcie wymagało wycofania się z automatycznie zaznaczanych zgód.
Windows XP
Systemem względnie czystym pod względem reklam był Windows XP. Na potrzeby "profesjonalnego" widoku systemu, przeobrażono pstrokaty, świecący reklamami komunikator MSN Messenger w elegancki i bardzo stonowany program Windows Messenger. Decyzję tę jednak cofnięto już rok później, wydając nową wersję opartą z powrotem o MSN. Program startował po zalogowaniu i nalegał na stworzenie konta Hotmail. Uruchamiał się też po uruchomieniu programów Outlook Express i Internet Explorer, również prosząc o założenie konta.
Prawdziwym "Szyldem reklamowym" był jednak nie Windows 11 i nawet nie Windows 8 ze swoim ekranem startowym. Był nim Windows 98. System ten startował z pulpitem Active Desktop i Paskiem Kanałów, animowanymi kafelkami z powiadomieniami, prowadzącymi do (innych w każdym kraju) portali i usług online. Na pulpicie znajdowała się ikona służąca do zakupu internetu wdzwanianego MSN Internet Access, uruchamiająca się wraz z pierwszym uruchomieniem Internet Explorera. Menu Start zawierało też katalog Ulubione, z linkami do innych usług i produktów Microsoftu online.
Windows 98 i webowy pulpit
Choć pierwsze chwile pracy z Windows 98 wyglądały tak, jakby ktoś właśnie dał nam naraz dwadzieścia ulotek reklamowych, wyłączenie Active Desktop, MSN i domyślnych stron IE sprawiało, że system siedział już cicho. Reklamami atakowało wtedy głównie oprogramowanie shareware, jak WinRAR i RealPlayer. Stanowi to różnicę względem dzisiejszych Windowsów, które choć objętościowo zawierają porównywalną liczbę reklam, co Windows 98 - atakują nimi aktywnie. Wyświetlają powiadomienia, elementy pulpitu, nieusuwalne komponenty interfejsu i regularnie wracają mimo wyłączania.
Sytuacja ulega postępującemu pogorszeniu od 2012 roku. Decydenci w Microsofcie twierdzą jednak, że frustracja użytkowników, degradacja estetyki i wrażenie spadku jakości są warte poświęcenia w świetle rzekomych zysków z reklam. To podważalny pogląd. Dopóki się jednak nie zmieni, trudno będzie o lepsze opinie na temat Windows 11. Krytyka bierze się bowiem nie tylko z tego, że system jest dziś mniej stabilny i wolniejszy. Chodzi także o to, że zwyczajnie przeszkadza w pracy, bardzo uporczywie i w kiepskim stylu wciskając promocję o ogładzie rodem z telezakupów z lat 90-tych.
Kamil J. Dudek, współpracownik redakcji dobreprogramy.pl