Bitcoin leci na łeb, jednak eksperci uspokajają – jeszcze nic nie jest przesądzone

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Na przełomie ostatnich dwóch tygodni bitcoin (BTC) zalicza rekordowe spadki, osiągając cenę skupu na poziomie 3 520 dol. Tylko w tym okresie kryptowaluta straciła na wartości ponad 40 proc., a ostatnie tak dynamiczne tąpnięcie miało miejsce w kwietniu 2013 r.

Siłą rzeczy spadła też kapitalizacja rynkowa, która obecnie wynosi około 64 mld dol., w odniesieniu do ponad 160 mld dol. sprzed 14 dni. A jeszcze gorzej wygląda to, kiedy zdamy sobie sprawę, że u schyłku 2017 r. za 1 BTC potrafiono płacić od 15 do blisko 20 tys. dolarów. Największe wydawnictwa, takie jak na przykład brytyjski The Independent, wprost piszą o załamaniu.

„Kryptowaluty wkrótce staną się bezwartościowe” – to fragment tytułu felietonu pana Hamisha McRae, utytułowanego brytyjskiego publicysty specjalizującego się w biznesie i finansach.

Jednak eksperci związani bezpośrednio z kryptowalutami zdają się zachowywać spokój. – To jest piąty lub szósty spadek, jaki obserwujemy w ciągu 10-letniej historii bitcoina. (...) nie wierzę, że inwestorzy instytucjonalni martwią się o cenę bitcoina w 2018 r., ale raczej patrzą na perspektywę 3 - 5 lat – mówi w wywiadzie dla CNBC Michael Moro, szef Genesis Capital Trading. Jego zdaniem spadkami aż do 3 tys. dol. w ogóle nie należy się przejmować.

Co więcej, wielu analityków twierdzi teraz, że spadki przewidywali. Wszystko dlatego, że BTC od momentu rozpadu głównego łańcucha i powstania Bitcoin Cash (BCH) w sierpniu 2017 r., jest regularnie forkowany. Odłamy jak Bitcoin Cash, Bitcoin ABC czy Bitcoin SV walcząc o miano „prawdziwej kryptowaluty”, zdaniem ekspertów wprowadzają na rynku nerwowość.

Zresztą, trudno się z tym nie zgodzić. Kontrowersyjny australijski biznesmen Craig Wright, który stoi za forkiem Bitcoin SV, w połowie miesiąca odgrażał się zaatakowaniem konkurencyjnych sieci. Dziwnym trafem Bitcoin SV jest jedyną kryptowalutą, która opiera się obecnemu dołkowi.

© dobreprogramy