Relacja z Games Convention'08

Strona głównaRelacja z Games Convention'08
12.09.2008 13:06
Redakcja
Redakcja

Na początek relacji kilka oficjalnych danych. Tegoroczne Games Convention w Lipsku odwiedziło ponad dwieście tysięcy ludzi, o dwadzieścia tysięcy więcej, niż w 2007. Samych dziennikarzy spotkać można było na terenie Leipziger Messe około trzech tysięcy ośmiuset, a przyjechali oni z czterdziestu ośmiu krajów całego świata. Sto piętnaście tysięcy metrów kwadratowych terenu, składającego się z sześciu ogromnych hal, podzielonych zostało pomiędzy ponad pięciuset wystawców. Tak wszystko przedstawia się w liczbach, które choć w sposób dość mało obrazowy, acz dokładny, oddają ogrom największych w Europie targów rozrywki elektronicznej.

Organizatorzy jak zwykle otworzyli pierwszy dzień Games Convention tylko dla ludzi z branży. Dzięki temu przedstawiciele przeróżnych firm i dziennikarze mieli okazję do swobodnego poruszania się po terenach targów - nazajutrz trudno było już wypróbować wszystkie gry na stoiskach dostępnych publicznie. Za przykład niech posłuży fakt, że dopchać się do Blizzarda, gdzie tylko czekały StarCraft 2 i Wrath of The Lich King, stanowiło wtedy misję prawie niewykonalną. Ogromne kolejki utworzyły się już o godzinie dziewiątej rano, przez co nie udało się nam w końcu rozegrać ani jednej bitwy z zaprzyjaźnionymi polskimi redakcjami. Całe szczęście, że dzień wcześniej spędziliśmy przy tych komputerach na tyle dużo czasu, aby niebawem móc opisać Wam wrażenia z rozgrywania kosmicznych batalii w kontynuacji wielkiej kosmicznej strategii.

Zaułek Blizzarda wyróżniał się właśnie ilością sprzętów, na których dało się pograć i bezsprzecznie cieszył się z tego powodu chyba największą popularnością wśród bywalców hali piątej. Na wielkim telebimie umieszczonym nad stanowiskami z komputerami obejrzeć można było nie tylko pokazane już wcześniej graficzne arcydzieła w postaci filmów ze SC2 i Diablo III, ale i najnowszy zwiastun reklamujący dodatek do World of Warcraft. Zajawka z Wrath of The Lich King robi naprawdę ogromne wrażenie, ale nie zrozumie tego nikt, kto nie widział jej na wielkim kinowym ekranie. Do tego pracownicy firmy rozdawali tu blistery do karcianki rozgrywanej w świecie Arthasa i spółki, w którą można było zresztą sobie pograć z innymi na hali głównej.

[image source="Galerie/Inne/GC08_-_Przeglad:10741" mode="normal"]Z ciężkim sercem zostawiliśmy twórców Diablo, aby obejrzeć, jakie inne atrakcje przygotowali dla nas pozostali wystawcy. Activision jak łatwo przewidzieć nie dało przysłowiowej plamy. Wielką popularnością cieszyły się miejsca, gdzie pograć można było w bondowskie Quantum of Solace i nadchodzące wielkimi krokami Call of Duty: World at War. Dostanie się do stanowiska prezentującego ten drugi tytuł graniczyło z cudem, być może dlatego, że obsługa nie ułatwiali sprawy trzymając zainteresowanych przed wejściem wyjątkowo długo. Pomruki niezadowolenia kończyły się jednak z momentem wpuszczenia do środka. Nie mogący pochwalić się cierpliwością zamiast tego sztucznego tłumu wybierali przycięcie w Guitar Hero World Tour w jednym z dźwiękoszczelnych boksów. Oj, jaki daliśmy zespołowy popis z jedną japoneczką, która później okazała się pracownikiem Ubisoftu. I niech ktoś powie, że gry nie łączą ludzi.

[break/]Na stoisku GOA prezentującym nowego, sieciowego Warhammera można było zrobić sobie zdjęcie z wojownikiem chaosu ścinającym naszą głowę, obejrzeć najnowszy zwiastun gry lub po prostu spróbować swoich sił w świecie „Wojennego Młotka”. Szkoda, że pracownicy firmy nie przepędzali osób sterczących po prostu przed ekranami – tak, taką siłę przyciągania ma nowy MMORPG. Nasz „rodzimy” TopWare również nie był gorszy od zachodnich wydawców. Na terenie zamku, który oto postawiła firma na hali, pograć dało się w czołowy produkt chłopaków z Zuxxez Entertainment, czyli The Two Worlds: Temptation (przy okazji - pozdrawiamy reprezentantów firmy, którzy niesamowicie potrafią utrzymywać pozytywne kontakty z mediami).

[image source="Galerie/Inne/GC08_-_Przeglad:10780" mode="normal"]Atari zaprezentowało Alone in the Dark na PS3, choć nie można powiedzieć, żeby pozycja ta (już w końcu od jakiegoś czasu dostępna na inne sprzęty) cieszyła się ogromną popularnością. Za to te kilka komputerów, na których dało się pobiegać w Legendary, walcząc z wilkołakami oraz innymi mitologicznymi stworami, przyciągnęło całkiem sporą liczbę obserwatorów. Co prawda pokazano niemieckojęzyczną wersję tytułu, ale jakoś udało nam się przebrnąć przez początkowe poziomy nadchodzącego FPS-a z Puszką Pandory w tle. Stanowisko Midway zwracało na siebie uwagę przede wszystkim Mortal Kombat vs. DC Universe - tylko jak brać na poważnie tytuł, gdzie Joker obija Supermana kartą na pół ekranu. Litości.

Fani kultowych gier RPG uderzali oczywiście do Bethesdy, bo ta pokazywała w Lipsku naturalnie Fallouta 3. Bunkier 101 firmy prezentował się z zewnątrz naprawdę konkretnie (kolorystyka, telewizory, specyficzne kostiumy obsługi), acz w środku okazało się, że jest to makieta przede wszystkim zapełniony korytarzami. Ale można było podpisać się kredą na ścianie, więc raźno skorzystaliśmy z tej możliwości, strzelając pięknego grafa tuż obok swojskiego „Byłam tu – Twoja stara”. I jak tu nie być patriotą. Pod koniec pokazu odziane w stroje z Vault 101 panie rozdawały przybyłym koszulki i postnuklearną wodę mineralną. Nasze wrażenia z prezentacji znajdziecie na serwisie.

[image source="Galerie/Inne/GC08_-_Przeglad:10785" mode="normal"]Na konsolowym stanowisku Microsoftu panowała pustka, atrakcyjne było jedynie zaplecze, niedostępne zwykłym śmiertelnikom, gdzie w akcji dało sie sprawdzić Fable 2, Mercenaries 2, nowe Brothers In Arms, czy Banjo Kazooie: Nuts & Bolts. Ładnie za to pocisnęło Sony ze swoją otwartą konferencją, rozpoczynając od słów z piosenki Boba Dylana sprowadzających się w skrócie do „ostatni będą pierwszymi”, pokazując PSP 3000, zapowiadając usługę darmowego pobierania teledysków z netu, oraz szereg świeżych gier, w tym naturalnie kilka SingStarów. Prezentacja Heavy Rain (tylko na PS3) zdumiała wszystkich – po części, bo nie jest to mimo wszystko poziom grafiki ze słynnego „przesłuchania”, a po części bo szykuje się sekwencja QTE na sekwencji QTE (duszenie odpowiednich przyciskorów). Ale jednego nie można grze odmówić – skoro te kilka ujęć budzi takie emocje, to pełna wersja ładnie psychicznie sponiewiera.

[break/]Drugiego dnia zaczęło się prawdziwe oblężenie. Tysiące ludzi żądnych grania w najnowsze produkcje już z rana zalało hale pełne konsol i komputerów czekających na wszystkich chętnych. Stanowisko Blizzarda zginęło pośród tłumu, pod sceną Guitar Hero (i nie tylko) ludzie zabijali się o koszulki, czy gadżety. Dla zmęczonych elektronicznymi wrażeniami w hali centralnej TopWare zorganizowało koncert rockowy i pokaz walk. Chwała im za to - ta piękna, oszklona sala oferowała odrobinkę wytchnienia od hałasu i tłoku. Mimo usilnych prób wielu okolicznie wystawionych wydawców nie udało się tego miejsca wypełnić podkręconymi na Maksa odgłosami gier oraz krzyków spikerów. Na całe szczęście teraz nasz terminarz wypełniały prywatne spotkania w wydawcami i studiami, przez co nie musieliśmy brać udział w growej gehennie rozgrywanej na halach.

[image source="Galerie/Inne/GC08_-_Przeglad:10796" mode="normal"]Tak, na targach w części biznesowej odbyło się oczywiście wiele spotkań otwartych tylko dla ludzi z branży. Dużą część z nich już opisaliśmy na serwisie (sprawdźcie Specjały), ale zebranych materiałów wystarczy nam jeszcze na kilka ciekawych tekstów. Odrobinkę denerwowały inicjatywy niektórych firm, które postanowiły konferencje prasowe przeprowadzić w języku gospodarzy – szczególnie gdy przeczytało się broszurkę targów pełną przechwałek jakoby aż 50% odwiedzających Games Convention dziennikarzy przyjechało spoza Niemiec. Fajnie, że na konferencji Deep Silver/Koch Media można było osobiście spotkać znanego przez wszystkich miłośników bezprecedensowej walki ze świniopodobnymi obcymi księcia. Duke Nukem nie zawiódł i ze zmęczonym, acz twardym uśmiechem zgadzał się na robienie pamiątkowych zdjęć. Zamkniętą konferencję Midway zaś prowadziła sława niemieckiej telewizji, która kwitowała rozmowy z pracownikami firmy prowadzone po angielsku żartami w języku naszych sąsiadów z zachodu. „Germańska” widownia wybuchała co jakiś czas rechotem, nam i naszym kolegom pozostała tylko wymiana skromnych uśmiechów.

[image source="Galerie/Inne/GC08_-_Przeglad:10766" mode="normal"]Trudno nie być pod wrażeniem Games Convention. Ilość atrakcji i stanowisk, gdzie dało się pograć w różnorakie produkcje wprost zdumiewała. Można by co prawda ponarzekać na męczące rzesze ludzi, średnio funkcjonujące ciągi komunikacyjne i standardowo niestety dziwny rozkład czasowy konferencji prasowych - ten sprawił, że dziennikarza rozpoznawało się nie po plakietce, ale po tym, iż ze sporym plecakiem biegiem zmierzał z szalonym wyrazem twarzy z jednego końca targów na drugi. No tak było. Sytuacji nie poprawiał brak sieci Wi-Fi na halach (absolutny skandal) uniemożliwiający wygodne prowadzenie relacji zwyczajnie na bieżąco, minuta po minucie. Kolejny rok a w tym temacie żadnych zmian… Bonusowe minusy dla hostess, które trzeba było specjalnie ganiać, a zazwyczaj i tak nie chciały robić sobie zdjęć.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)