Według Senatu to WikiLeaks odegrała kluczową rolę w staraniach Rosji i prawdopodobnie była to pomoc świadoma. Raport stwierdza też, że prezydent Władimir Putin osobiście kierował rosyjskimi działaniami mającymi na celu włamanie się do sieci komputerowych i kont powiązanych z Partią Demokratyczną oraz ujawnienie informacji szkodliwych dla Hilary Clinton.
Senacka komisja oskarżyła również doradcę Trumpa, Paula Manaforta, o to, że przed i po wyborach współpracował z Rosjanami, w tym z oligarchą Olegiem Deripaską i rzekomym rosyjskim agentem wywiadu, Konstantinem Kilimnikiem. Senat uznał, że bliskość Manaforta i Trumpa stworzyła duże możliwości dla rosyjskiego wywiadu.
Polski wątek
Nie jest jak na razie jasne, jaki wpływ bądź jego brak, ma raport na obecną kampanię prezydencką USA. W ostatnim czasie na prowadzenie w wyścigu po fotel prezydenta wychodzi kandydat Demokratów Joe Biden.
Pojawiła się też informacja o polskim kontekście w całej sprawie. Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny portalu Onet.pl, napisał na Twitterze, że według amerykańskiego raportu "GRU (rosyjski wywiad wojskowy) użyło polskich numerów telefonów do zakładania na Twitterze kont (służących) do wycieku informacji o Demokratach".