Rzut Okiem - James Bond: Blood Stone

Strona głównaRzut Okiem - James Bond: Blood Stone
01.09.2010 15:51
Redakcja
Redakcja

James Bond - któż nie zna tego pana? Agent 007 przeszedł do historii nie tylko literatury popularnej i przemysłu filmowego, ale też świata gier. W tym ostatnim jednakże nie było brytyjskiemu przystojniakowi za lekko ostatnimi czasy - pozycje wychodzące spod ręki kolejnych deweloperów okazywały się raczej średnie i nawet Treyarch nie dało rady tak do końca, wypuszczając w 2008 roku porządne, ale nie wybitne Quantum of Solace. Kiedy więc świat obiegła informacja, że pałeczkę przejmuje Bizzare Creations, wszyscy zaczęli zastanawiać się nad tym, jak może wyglądać Bond zrobiony przez twórców Metropolis Street Racer, PGR czy Blur. Na targach Gamescom 2010 uchylono rąbka tajemnicy, pokazując grywalną wersję demonstracyjną tytułu.

Twórcy od początku stawiali na ścisłe związki Blood Stone z filmami z Danielem Craigiem, stąd mnóstwo egzotycznych lokacji (pokazano Stambuł, Syberię, a moje bystre oko wyłapało również Monako i Bangkok) oraz iście kinowe doświadczenie, jeśli chodzi o rodzaj rozgrywki. Sama postać Bonda również wzorowana jest na blondwłosym amancie (tak wizualnie, jak głosowo). Nowy agent 007 nie będzie co ciekawe miał nieograniczonego dostępu do morza gadżetów, w zamian stawiając na siłę mięśni, efektowne potyczki z przeciwnikami oraz cichą eliminację wroga. Dla miłośników technologii dobrą rzeczą będzie zapewne wszechobecny w grze specjalny smartphone, dzięki któremu Bond przeskanuje otoczenie, znajdzie dowody czy też oznaczy na mapce przeciwników. Spokojnie, urządzenia nie da się nadużywać (rozmazany ekran, agent wolniej się rusza), także unikniemy wiadomej sytuacji znanej z Batman: Arkham Asylum…

Scenariusz Blood Stone stworzył sam Bruce Feirstein, a w grze usłyszymy całą paradę znanych aktorów, nawet śpiewających (tak, Joss Stone jest oczywiście). Pokazane na targach demo miało podkreślić dwoistą naturę tej pozycji, gdyż (jak się tego można było po Bizzare Creations spodziewać) oprócz misji typowo strzelankowych, dostaniemy między innymi sporo pościgów samochodowych, gdzie za kierownicą słynnych furek popędzimy przed siebie z zawrotną szybkością. Scenki rodem z filmów akcji ukryją przed naszymi oczami ekrany ładowania. Zaczynamy na ulicach Stambułu - tam Bond poszukuje porwanego naukowca. Po wejściu na plac budowy, gdzie podobno kryje się nasz kontakt, agent wdaje się w dość ironiczną wymianę zdań z pilnującym struktury robotnikiem, 007 skanuje parę laptopów, a następnie zajmuje się rozsianymi po mapie przeciwnikami.

350002340180551617

Eliminację da się przeprowadzić na dwa odrębne sposoby. Można oczywiście zabawić się w Jamesa "Rambo" i przebić w głąb poziomu używając pięści oraz dostępnych broni, lecz tracimy wówczas dostęp do jednej z ciekawszych umiejętności, czyli tak zwanego Focus Aim. Skradanie się i brutalne wykańczanie wroga owocuje napełnieniem paska odpowiedzialnego za wyżej wymienioną umiejętność, która działa analogicznie do oznaczania nieprzyjaciół w Splinter Cell: Conviction. Gra nagradza zatem podejście raczej ciche, gdyż twórcy twierdzą, że tak właśnie zachowywałby się Daniel Craig. Rozbudowano krycie się za osłonami, ale mam pewne wątpliwości co do SI przeciwników - zachowywali się oni po prostu głupio, często w ogóle nie reagując na zniknięcie partnera stojącego dwa metry od nich. Pochwalić za to należy zniszczalne w sporej mierze otoczenie (choć pewnie będą to głównie elementy środowiska wybrane przez dewelopera).

[break/]Po paru kolejnych sekwencjach wykończeniowych, oglądaliśmy również prezentację raczej prostych elementów platformowych - 007 skacze, biega oraz wspina się może nie jak Książę Persji, ale daje sobie radę. Niestety, naukowiec okazuje się martwy (co znów odkryliśmy skanując otoczenie telefonem), a niebieskookiemu agentowi pozostaje już tylko efektowna ucieczka po walących się elementach rusztowania budowlanego. Chwila grozy i... wszystko kończy się dobrze, zaś Bond oto zasiada za kierownicą DB5, pędząc za kolejnym "złym". Sekwencję jeżdżoną kończy naturalnie skryptowany wybuch stacji benzynowej - typowe. Co ciekawe, aby ułatwić graczom życie, w trakcie jazdy pojawią się punkty zapisu, do tego jazdę uatrakcyjnią dwa ujęcia kamery (kokpit nie wchodzi w grę).

350002340180748225

Znacznie efektowniejszy pościg widzimy chwilę później - twórcy przeskakują aż na Syberię, wrzucając Bonda i Joss Stone do kolejnego Astona Martina. Kogo gonimy? Rosjanina oczywiście. Celem agenta 007 jest zapobiegnięcie wywozowi broni biologicznej niewiadomego typu z kraju. Samo śmiganie podnosi ciśnienie - otoczenie wybucha, wszystko się sypie, a w pewnym momencie lądujemy jeszcze bezpośrednio na dachu pociągu. Nie ma czasu na oddech. Druga część tejże sekwencji to jazda po zamarzniętej rzece, co wymaga wysoko rozwiniętej zręczności, choć ze względu na skrypty zapewne skończy się na pamięciowym opanowaniu trasy. Model jazdy przypomina nieco Blura, aczkolwiek auta są jakby cięższe. Niemniej poślizgi łatwo jest wykonać, a i cieszą one gracza niczym małe dziecko. Prowadzący prezentację zdradził przy okazji, że jednym z osiągnięć będzie ukończenie tej "zimnej" jazdy bez hamulców, na samym sprzęgle... Aua?

350002340180879297

Bardzo dobrze rozwiązano sam system zgarniania osiągnięć na Xboksie 360 - pojawiają się odpowiednie ekrany informujące o postępach w grze, niczym w Orange Box. Słówko powiedziano również na temat trybu wieloosobowego, gdzie drużynowo (wyłącznie) zmierzy się do 16 graczy. Całość nastawiona ma być na wykonywanie różnorakich zadań podczas meczu, a najlepszy (jakżeby inaczej) zostanie Bondem. Postać będzie można oczywiście odpowiednio podpakować, zdobywając kolejne bronie, ulepszenia, stroje oraz medale. Tryb dla samotnika starczyć ma na jakieś 8 godzin (dostaniemy trzy poziomy trudności), co podobno jest zamierzone - trochę krótko, prawda? Blood Stone jak na razie wygląda na mieszankę ostatniego Splintera ze Split/Second. Czy będzie dobrze, czy źle, przekonamy się już w listopadzie.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)