Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tara Evans chciała mnie oszukać!

Tytuł tego wpisu jest może trochę niefortunny ale, jak się zaraz przekonacie, jak najbardziej zasadny. Zacznijmy może od tego, że jakiś czas temu postanowiłem sprzedać na popularnym serwisie aukcyjnym konsolę PS4. Nic takiego, normalna rzecz, normalna czynność - o samej konsoli, wyposażeniu i cenie nie ma nawet sensu wspominać.

W każdym razie, bodajże w drugim dniu licytacji otrzymałem e-mail o treści:

reklama
jaki jest stan sprzecie

- no cóż, napisane dziwnie ale kontekst jak najbardziej zrozumiały. Odpisałem, że stan przedmiotu znajduje się w opisie aukcji i zapomniałem.

Tymczasem na drugi dzień kolejny e-mail, od Tary Evans, tym razem już nie z adresu powiadomień ale z prywatnej poczty <monahansusan3@gmail.com>.

W tym momencie zapaliło mi się ostrzegawcze światełko, tym bardziej, że łatwo powiązać stylistykę treści mejla ze znanymi nam wszystkim wiadomościami dotyczącymi spadków, fortun do przejęcia itp. itd. :)

W każdym razie ja postanowiłem dać Pani Tarze Evans szansę - jako, że proponowała dać więcej niż suma minimalna przedmiotu oraz cena w opcji "kup teraz", poleciłem jej wybrać właśnie tą ostatnią opcję oraz zapłacić poprzez PayU.

Ta jednak nadal upierała się przy tradycyjnym przelewie czym w zasadzie utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jakiś rodzaj przekrętu. Nie wiedziałem jednak na czym rzecz miałaby polegać, postanowiłem więc podtrzymać korespondencję i zobaczyć co z tego wyniknie. Konsolę pozostawiłem w serwisie aukcyjnym a Pani Tarze podałem wszystkie wymagane przez nią dane niezbędne do wykonania przelewu. Po kilku godzinach kolejny e-mail:

No cóż, rzadko się spotyka tak konkretnych i zdecydowanych kupujących :D Pomału zaczęło mi się krystalizować na czym miałoby polegać to oszustwo i w jaki sposób się odbyć ale... nie uprzedzajmy faktów!

W kolejnych wiadomościach od Tary pojawiły się niepokojące wieści - otóż okazało się, że bank tego dnia (12 maja, piątek, około godziny 17) jest już zamknięty i nie mogła wykonać przelewu.

Lojalnie mnie jednak o tym uprzedziła, poprosiła także znowu o usunięcie konsoli z aukcji czego jednak ponownie nie zrobiłem.

Minął weekend, oprócz Tary konsolą nie zainteresował się nawet pies z kulawą nogą ;) Cóż począć, może cena była przesadna, może wiek sprzętu lub parametry już nie te? To wszystko nieważne, ponieważ w poniedziałkowy poranek otrzymałem kolejny e-mail:

W tym momencie wszystko w zasadzie stało się jasne. Jak nietrudno się domyśleć chodzi o to, że Tara Evans poinformowała mnie, że przelała pieniążki i na dowód tego otrzymam z jej banku potwierdzenie przelewu - a jako, że zależy jej na czasie, prosi, aby przesyłkę do niej (czyli konsolę) nadać jak najszybciej, najlepiej jeszcze tego samego dnia.

Oczywiście obiecany przelew nigdy nie nadejdzie...

Jako, że z różnych względów nie miałem możliwości odezwać się do Tary, zaczęła się niepokoić:

Po kolejnej godzinie kolejny mejl - tym razem już "oficjalny", z "banku" Barcleys, z potwierdzeniem przelewu:

W "potwierdzeniu" powtórzono również adres do wysyłki, myślę, że warto go podać:

Name: Jimoh Idowu
Address: Flat 269 Parkcrescent
City : Karenpark Akasia
Postal code: 0182
Country: South Africa
Phone number :+27844802821

Jak widzicie, powyżej podany jest także numer telefonu, co jest o tyle ważne, że oszuści dzwonią (sic!!!) na podany przez ofiarę numer - dzwonili na ten podany przeze mnie ale jakość połączenia była tak fatalna, że ledwo go (ich) słyszałem i w zasadzie nie wiem o co im chodziło... Prawdopodobnie miała to być kolejna próba uwiarygodnienia "przelewu". Stąd też ich zapotrzebowanie na numer przy podawaniu danych do przelewu. Acha! Próbowali komunikować się telefonicznie w języku angielskim - to tak gwoli informacji.

Jeśli natomiast otrzymacie list od Tary Evans, lub też może od Jimoha Idowu, miejcie się na baczności! To ordynarna i naiwna próba wyłudzenia sprzętu, który prawdopodobnie sprzedajecie. Swoją drogą dziwię się, że ktokolwiek się na to nabiera! Zważywszy na próbkę możliwości tych oszustów w postaci "przelewu", który jest zwyczajnie głupi! Trzeba być na prawdę wyjątkowo łatwowiernym aby nabrać się na taki "dokument" a tym bardziej na całą tego typu "kampanię". No ale gdyby nie było naiwnych ofiar, to Jimoh i inni jego towarzysze z czarnego lądu nie bawiliby się w to dalej.

Ku przestrodze!

 

sprzęt internet bezpieczeństwo
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze