Skype wiąże z Opusem ogromne nadzieje, nie tylko na polu rozmów głosowych. Według badań ten kodek sprawdza się doskonale zarówno przy dźwięku mono, jak i stereo i niezależnie od częstotliwości próbkowania jest w stanie zapewnić lepszą jakość niż konkurencja. Dzięki temu i bardzo niskim opóźnieniom, które odziedziczył po CELT, ma sprawdzić się zarówno przy kodowaniu mowy na potrzeby VoIP, jak i przy muzyce i filmach. Skype twierdzi także, że Opus jest bardo oszczędny jeśli chodzi o przesyłanie danych, a do tego transmisję można „w locie” dostosować do zaobserwowanej akurat przepustowości łącza (na przykład przy przełączeniu się z 3G na WiFi). Wystarczy dodać do tego obietnicę twórców komunikatora — rozmowy głosowe w jakości nagrań CD i mechanizmy radzenia sobie ze „zgubionymi” pakietami — aby uznać Opusa może nie za kodek idealny, ale przynajmniej za kodek przyszłości.
Jak to będzie w praktyce, zobaczymy kiedy na naszych komputerach zagości wersja Skype z wbudowanym Opusem. Na razie nie znamy terminów, ale nie od dziś wiadomo, że zespół tworzący komunikator intensywnie nad tym pracuje. Jeśli ten sposób kodowania dźwięku się sprawdzi, być może doczekamy się także jego obecności w popularnych usługach przesyłających multimedia strumieniowo — Firefox już sobie z czymś takim poradzi.