Przegląd dystrybucji: ElementaryOS

Będzie to kolejny mój wpis z serii przegląd dystrybucji (poprzedni tutaj). Tym razem głównym bohaterem jest dystrybucja elementaryOS. System był(jest) używany na komputerze domowym o tragicznych jak na dzisiejsze czasy parametrach, mianowicie: Pentium 4 - 3,2GHz HT (czyli "pseudo" dwa rdzenie :)), 2GB RAMu, dysk 250GB SATA, dołożona karta graficzna GeForce (8400 - została mi kiedyś po upgradzie innego sprzętu, a wystawiać na portalu aukcyjnym za 20zł się nie opłacało). Jak się sprawdza?

Na pewno wolny i darmowy?

Na stronie domowej systemu można zauważyć silne dążenia autorów do zdobycia wsparcia finansowego. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby system był płatny, ale jeżeli chcemy go pobrać za darmo, wystarczy wpisać 0$. Z tego co pamiętam, dawniej był osobny przycisk umożliwiający darmowe pobieranie, jak widać obecny wariant (tzw.Pay what you want) formularza jest bardziej opłacalny. Słowem wyjaśnienie - nie jestem zwolennikiem tzw. "cebuli" ;), ale uważam, że wsparcie projektów Open Source, którego sam kilka razy udzieliłem powinno być dobrowolne. Po pobraniu, przetestowaniu i użytkowaniu oprogramowania, jako forma podziękowania i dalszej motywacji programistów.

Dlaczego Linux? Dlaczego elementaryOS?

Komputer, po przekazaniu znajomym używany jest jako dostępny wszystkim domownikom komputer biurowo-domowy. Windows na tym sprzęcie już nie dawał rady. Warto wspomnieć kilka słów o użytkownikach. Ludzie 50+, do tego nastolatka. Wszyscy raczej bardzo anty-techniczni. Jednym z innych komputerów w domu jest MacBook. Dystrybucja wydała mi się podobna wizualnie, więc zdecydowałem się na eksperyment...

Była to tak zwana "akcja" z serii "pomoc techniczna dla rodziny i znajomych". Zaraz po instalacji było bardzo dużo telefonów, więc był też moment, kiedy pożałowałem swojego wyboru i oferty pomocy z komputerem.

Patrząc jednak z perspektywy czasu eksperyment uważam za udany. Telefonów było coraz mniej a system pracuje już dwa lata, a właściwie trzy lata - aż do tej pory (do tego wpisu też zbierałem się około roku ;).

Windows - Linux - 0:1 - sterowniki...

Do sprzętu, na którym pracuje jest dołączona drukarka, skaner, tuner DVB-T oraz czasami pełni on rolę routera LTE. Problemy ze sterownikami do drukarki i skanera na Windowsie były jednym z głównych argumentów. Tutaj sprzęty te zadziałały od razu. Ponadto da się nawet płynnie oglądać programy z telewizji naziemnej, choć tuner został dołączony głównie dlatego, że był - kiedyś został zakupiony i rzadko używany.

Aktualizacje są robione przeważnie tylko, gdy jestem w odwiedzinach, średnio co kilka miesięcy. Jedyny problem jaki się pojawił to zablokowana wtyczka flash w przeglądarce - ze względu na brak aktualizacji. Ostatnia aktualizacja - kwiecień, ze względu na program e-Deklaracje. Środowisko Adobe Air jest domyślnie w repozytorium, więc wystarczy pobrać program e-Deklaracje ze strony ministerstwa. Jest on w postaci pakietu *.deb, więc instalacja również przebiegnie bezproblemowo.

Do pełnego wykorzystania sterowników karty graficznej potrzebne są sterowniki własnościowe od producenta, ich instalacja jest bardzo prosta, nie wiedząc nic o apt-get przeciętny użytkownik może dokonać instalacji poprzez kilka kliknięć. Konfiguracja dwóch monitorów również jest bardzo łatwa, na szczęście nie ma żadnego problemu z ustawieniem, co ma znajdować się na którym monitorze, ich wzajemnego położenia, ponadto jest to trwałe.

Spotkałem się z problemami przy tych czynnościach na innych dystrybucjach, a jak już wszystko udało się ustawić, to było tak tylko do najbliższego restartu komputera. Oczywiście zawsze udawało się wszystko ustawić, ale za pomocą edycji plików konfiguracyjnych. W elementaryOS mamy taki trochę WYSIWYG - jak ustawimy i wyklikamy, tak będzie.

Wygląd i trochę szczegółów technicznych

Graficznie wygląda na bardzo dopracowany, choć to kwestia gustu i na pewno znajdą się tacy, którym będzie się podobać jak i tacy, którzy będą narzekać. Domyślnie wszystko wygląda dosyć spójnie, a do wyboru mamy dwa motywy - ciemny i jasny.

Po przyzwyczajeniu się, nawet niedoświadczonym użytkownikom nie sprawia żadnych problemów. Według autorów system miał być przeznaczony dla mniej "poradnych" technicznie użytkowników, poza tym jest "fast and open". Dystrybucja oparta jest na ekosystemie Debiana, tak jak i Ubuntu, z którego to czerpie najbardziej (m.in repozytoria). Na Distrowach można też zauważyć korelację między wydaniami obu systemów.

ElementaryOS korzysta z dedykowanego środowiska graficznego Pantheon, opartego na GNOME, które wydaję się od GNOME nieco lżejsze. Domyślnie po instalacji dostarcza też dedykowanych programów do poszczególnych zadań, m.in. przeglądarka Epiphany, program pocztowy Gaery, kalendarz Maya, edytor tekstu Scratch, itd. Całość jest dość spójna, choć ja dwa pierwsze programy od razu wymieniłem na Firefoxa i Thunderbirda.

Ogólnie widać dużo inspiracji systemem macOS, co akurat uważam za plus. Widać to m.in w oknie ustawień systemowych, sposobie wyświetlania pulpitów i okien, narzędziu do instalacji oprogramowania.

Wszystkie efekty i animacje (których nie ma wcale tak dużo - powiedziałbym w sam raz) działają bardzo płynnie, sposób pokazywania wszystkich pracujących okien, tryb pełnoekranowy dla programów bardzo przypomina to, co o ile pamiętam pojawiło się w macOS chyba od wersji 10.8.

Do instalacji oprogramowania służy narzędzie AppCenter przypominające pewien sklep z aplikacjami. Mimo, że pochodzi z Ubuntu, w tym otoczeniu również bardziej kojarzy się z Mac'iem. Bardziej zaawansowany użytkownik może skorzystać z graficznego Synaptica lub terminalowego apt-get.

Podsumowanie

Na koniec ciśnie mi się na klawiaturę porównanie motoryzacyjne - chociaż nie wiem czy do końca prawdziwe ze względu na wygląd systemu. Całość, a mam tu na myśli komputer, wszystkie dołączone do niego urządzenia i ten system są jak służbowa Skoda. Mają po prostu jeździć, a w razie czego części mają być tanie. A czemu mam wątpliwości dot. wyglądu systemu? W samochodzie to wnętrze jest interfejsem użytkownika. Wspomniana służbowa Skoda kojarzy się z najtańszym wariantem wykończenia wnętrza, czytaj: trzeszczenie i tanie plastiki.

W przypadku elementaryOS nic nie jest plastikowe i nie trzeszczy, nie jest co prawda ekskluzywne i idealnie dopracowane, ale stwarza dobre wrażenie i dobre warunki do pracy. Nie jest też kalką macOS, po prostu osoba używająca wcześniej tego systemu może zauważyć kilka podobieństw. Niezbyt zaawansowani użytkownicy czy to Windowsa czy macOS nie powinni mieć problemów z przesiadką, co było jednym z założeń twórców systemu.

Rozwijając jeszcze wątek tanich części zamiennych - komputer na którym system pracuje nie nadawał się właściwie do poważniejszych rzeczy, podłączone do niego urządzenia (drukarka, skaner, tuner DVB-T), mające już swój wiek również wkrótce zakończyły by swój żywot. Całość była podłączona na zasadzie: "a jest jeszcze X, może da się podłączyć, jak nie to może wyrzucimy albo oddamy na olx". Na koniec, po podłączeniu wszystkiego okazało się, że to wszystko działa i jest przydatne.

System po prostu robi swoje, dodatkowo eliminuje też pewne problemy, z którymi bohatersko walczą użytkownicy i administratorzy innych systemów czyli sprawy związane z
bezpieczeństwem. Gdy inni walczyli z ransomware lub nieudanymi
aktualizacjami tutaj wszystko pracuje bezproblemowo.