Surface Book 3: recenzja. Świetny laptop dla... no właśnie, kogo?

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Microsoft już od wielu lat dokonuje rewolucji na rynku komputerów mobilnych, z markami Surface Pro i Surface Book, a także nieco bezpieczniejszym, bardziej konwencjonalnym (ale nadal dotykowym) Surface Laptop (Surface Studio to odrębna i niszowa liga).

Rynek już w znacznej mierze nadgonił firmę z Redmond, a w niektórych aspektach nawet ją przeskoczył. Ale to akurat zjawisko jak najbardziej pozytywne (i tak naprawdę pożądane przez Microsoft). Parę lat temu Surface kojarzyło się z absolutnym przełomem. Teraz to bardziej udoskonalanie sprawdzonych, acz nadal nietuzinkowych rozwiązań. Ma to jednak swoje granice.

Przyglądam się, czy Surface Book 3 – który miał premierę niedawno – nadal zadziwia, czy może już pokazuje ograniczenia formatu hybrydowego w dotychczasowym wydaniu.

Surface Book 3 to taki typ komputera, który może nie posiada najlepszych na rynku komponentów w swojej klasie, ale jako całość jest jednym z najbardziej unikatowych urządzeń, jakie można nabyć. Postaram się odpowiedzieć, kogo mógłby zainteresować.

Niby ciężki i pancerny, ale wygodny i zdecydowanie "premium"

Surface Book 3 w testowanej tutaj wersji 15-calowej z układem graficznym Nvidia GeForce 1660 Ti waży 1,90 kg. To znacznie więcej niż 1,265 kg u Surface Laptop 3 i 1,08 kg w Surface Pro 7 z klawiaturą, ale jednak nadal nie jest to sprzęt ciężki w swojej klasie.

Ta moc, a mówimy to u hybrydowym laptopie z dedykowaną kartą graficzną, po prostu musi się gdzieś zmieścić. A jednocześnie działać "kulturalnie", tj. dość cicho i przy sensownych temperaturach.

A jednak, gdy już będziemy się Surface Book 3 bawić, pomimo jego "pancerności" i większego (niż inne produkty Surface) ciężaru, jest to produkt niewątpliwie dający wrażenie obcowania z czymś klasy "premium". To dość ciekawy paradoks, ale komputer ten jest ich pełen, a w większości są one pozytywne.

Myślę, że w ogromnej mierze wygoda użytkowania płynie z fenomenalnej płytki dotykowej oraz klawiatury, która jest jedną z najlepszych, na jakich dane było mi obcować na komputerach przenośnych klasy PC. Dysponuje wręcz luksusowym skokiem klawiszy na poziomie 1,55 mm. Jedną z jej największych zalet jest to, że można się poczuć jak na pełnoprawnej klawiaturze do komputera typu desktop. A niewiele innych laptopów to potrafi. Poza tym klawisze są bardzo odporne i nie powinny się specjalnie brudzić.

Przede wszystkim laptop, choć korzystanie w trybie tabletowym korci

Surface Book 3 to urządzenie, które ma unikatowy harmonijkowy zawias umożliwiający składanie klawiatury pod ekran, tak aby korzystać z niego dotykowo niczym tabletu, bądź z wykorzystaniem piórka, np. do rysowania, czy notatek (komputery Surface od lat potrafią też przerabiać odręczne pismo na cyfrowe).

Ekran można również odczepić, ale w serii Book wymaga to użycia dodatkowego przycisku (i wypięcia z zatrzasków), który tym razem działa znacznie szybciej niż poprzednio (chodzi zapewne o to, by komputer mógł przestawić się z karty Nvidii na zintegrowany układ w tablecie). Ponadto komputer potrafi od razu przekierować obliczenia z dGPU na układ zintegrowany (o ile aplikacja to obsługuje).

Nie powiem, fajnie mieć taki 15-calowy tablet w ręce, tylko szkoda, że od lat niewiele się zmieniło w trybie tabletowym w Windows 10. W każdym razie jest to fajna opcja, aby oglądać np. Netflixa w sypialni.

Jednak przez to, że nie ma tutaj stojaka, jak w Pro (bo jest inna konstrukcja), korzystanie z trybu tabletu wymaga bardziej składania podstawy klawiatury. Akurat ja w taki sposób mniej chętnie działałem niż w Surface Pro, które rutynowo "transformowałem" w podróżach czy terenie.

Na pewno jednak znajdzie się taki typ człowieka, który akurat znalazłby dla siebie użytek z "tabletowości" Surface Book 3 w sposób, który pasuje jego stylowi pracy.

Warto tu wspomnieć, że Surface Book 3 ma te same, ale nadal jedne z najlepszych w swoim rodzaju, kamerki internetowe (tylna i przednia), które sprawią, że będziemy wyglądać świetnie i klarownie w wideokonferencjach (1080p), a zestaw dwóch mikrofonów dalekiego zasięgu dopełnia pozycji tego komputera jako idealnego narzędzia do rozmów wideo.

Nic się w kwestii kamerek Windows Hello (do logowania twarzą) natomiast nie zmieniło i nadal jest to moim zdaniem najlepsza i najszybsza metoda uwierzytelniania.

Nietypowa konstrukcja, która uzasadnia dobór komponentów

Dość duże odstępy między gładzikiem, klawiaturą, a ekranem mają swoje uzasadnienie. Wszystko po to, aby skryć pod klawiaturą dedykowaną kartę graficzną – w przypadku testowanego modelu, jest to GTX 1660 Ti Max-Q z 6 GB VRAM. Oczywiście przekłada się to też na wspomnianą wyżej wygodę pisania i "głaskania" touchpada.

Co ciekawe – Microsoft można skrytykować za dobór procesora w Surface Book 3, bo jest to czterordzeniowy Intel i7-1065G7 z 15 W TDP o taktowaniu od 1,3 do 3,9 GHz.

Konkurencja z najwyższej półki ma modele 8-rdzeniowe, a tutaj mamy CPU z laptopów mniejszego formatu – takich jak choćby Surface Laptop 3 czy Dell XPS13.

Mimo wszystko procesor użyty w najnowszym Surface Booku daje duży komfort użytku codziennego. Aplikacje, które mają skopaną wydajność, jak np. Spotify, da się teraz znacznie lepiej okiełznać niż np. na procesorach i5 poprzednich generacji.

To nie jest jednak celowe niedopatrzenie, bo taki jest design Surface Book 3 – urządzenie musi działać w wielu trybach (i do tego robić to "kulturalnie"), a gdy procesor trzeba schować pod ekranem, zapewne 45-watowa opcja nie wchodzi w grę, bo byłoby za gorąco. A tak mamy bardzo zmyślny system odprowadzania ciepła i nie jest przesadnie głośno.

Dzięki jednak takiemu posunięciu Surface Book 3 jest w stanie osiągnąć jednoczesne 100-procentowe obciążenie karty graficznej i procesora. Oczywiście zrobi to największą różnicę tylko w oprogramowaniu, które wykorzystuje w dużym stopniu układ graficzny Nvidii.

Wnętrze: gotowe na granie i intensywne foto/wideo-obrabanie

No właśnie, układ graficzny, czyli 6-gigabajtowa Nvidia 1660 GTX Ti, to ogromny atut Surface Book 3. Dzięki niej z powodzeniem pogramy w większość współczesnych gier w rozdzielczości 1080p przy ustawieniach "ultra" z płynnością 60 FPS.

Tak np. jest w przypadku Battlefield V, a w Metro: Exodus przy takich ustawieniach mamy w najgorszych momentach 33-35 FPS, a przeważnie między 40 a 50 FPS, z 60 FPS w "spokojnych" scenach.

Wiele nowych gier, w tym Gears Tactics i Gears 5 radzi sobie z 1440p przy gwarantowanym 60 FPS, a to samo można też uzyskać w Halo 2: Anniversary, które swoją drogą przebudowano na nowym silniku.

Wątpię, że granie będzie najważniejszą funkcją dla potencjalnych nabywców Surface Book 3 (w końcu odświeżanie to maks. 60 Hz), ale na pewno dobrze wiedzieć, że można z powodzeniem oddać się tej formie rozrywki na tym komputerze i robić to z naprawdę niezłym skutkiem.

Tym bardziej, że model 15-calowy ma wbudowaną obsługę kontrolera bezprzewodowego Xbox (nie mają je inne modele), a dzięki Xbox Game Pass na PC można za niewygórowany abonament miesięczny zagrać w wiele gier.

Najistotniejsze prawdopodobnie będą tutaj jednak możliwości edycji obrazu, które są przeogromne. Inne komputery premium, które dysponują większą liczbą rdzeni, przy obróbce materiałów wideo w rozdzielczości 4K wyprzedzają Surface Book 3 jedynie nieznacznie.

Jeden z najlepszych wyświetlaczy w swoim rodzaju

Jeśli chodzi o ekran, mamy tutaj dobrze znaną matrycę PixelSense w rozdzielczości 3240x2160 (prawie 4K) i preferowanych przeze mnie proporcjach ekranu 3:2 wraz z obsługą emulowanego trybu HDR w Windows 10 i szerokiej palety barw.

Ekran jest przepiękny (i ręcznie kalibrowany w każdym modelu), a obraz ostry jak brzytwa, a kolory są jeszcze lepsze niż w Surface Book 2 i Surface Laptop 2 (który posiadam prywatnie), a mogłem to stwierdzić już na pierwszy rzut oka od razu. Pokrycie przestrzeni sRGB wynosi 101 procent, natomiast AdobeRGB i DCI-P3 to 72 proc.

Wartości te zadziwią większość użytkowników, ale mogą nie zadowolić profesjonalistów pracujących przy koloryzacji, dla których praca w przestrzeniach AdobeRGB i DCI-P3 wymaga wyższego pokrycia, od 80-90 proc. wzwyż (tutaj potrzebny byłby zewnętrzny monitor).

Analizę Surface Book 3 okiem profesjonalnego fotografa możecie przeczytać na zaprzyjaźnionym serwisie fotoblogia.pl.

Maksymalna jasność ekranu wynosi około 411 cd/m2, co jest jedną z najwyższych w swojej klasie, przez co z powodzeniem Surface Book 3 można wykorzystywać także w terenie.

Jedyny "laptopowaty" Surface, któremu nie brakuje złącz

Urządzenia Surface krytykuje się za skąpość w dostępnych złączach, a także brak USB typu C. Akurat Surface Book 3 z całej rodziny wypada tutaj najkorzystniej. Nie ma co prawda Thunderbolta 3, ale jest jeden port USB-C 3.1 Gen 2, dwa USB-A 3.1 Gen 2, jeden slot na karty SD, port DisplayPort 1.4 oraz dwa wejścia na zasilanie Surface Connect (w tablecie oraz klawiaturze). W następnych wersjach Booka Microsoft powinien jednak zadbać o większą liczbę oraz nowocześniejsze złącza, by nie ustępować konkurencji.

Spore możliwości dodaje Surface Dock 2, dzięki któremu można podpiąć cztery dodatkowe urządzenia przez USB-C 3.2 Gen 2 (dwa z przodu i dwa z tytułu) oraz dwa urządzenia na USB-A 3.2 Gen 2 i kabel Ethernet. Dodatkowym atutem jest możliwość ładowania urządzeń w stanie czuwania. Jeśli w sumie stać was było na Surface Book 3 to kupno Docka 2 nie powinno być już takie obciążające – niemniej jest to dodatkowy wydatek.

Warto także podkreślić, że pięta achillesowa poprzednich generacji Surface, czyli bardzo kiepska karta sieciowa Marvell Avastar odeszła do lamusa. Zastąpił ją Intel AX201, z obsługą Wi-Fi 6 oraz Bluetooth 5.1. Dzięki niej nie mamy już tego notorycznego zrywania połączenia i gubienia sygnału, a prędkości osiągane przez Wi-Fi są najlepsze w tej klasie urządzeń (były problemy, ale z winy Intela i ich sterowników, ale "Niebiescy" już to ogarnęli).

Microsofcie, teraz jeszcze wyszło, ale następnym razem poproszę o rewolucję

Wydaje mi się, że Microsoft osiągnął maksimum w formacie wypracowanym po raz pierwszy w 2015 roku. To nadal najbardziej unikatowy sprzęt w swoim rodzaju, z ogromną użytecznością dla osób z branż kreatywnych, czy nietypowym stylu pracy.

Niby samo pokrycie kolorów może nie skłonić kogoś do profesjonalnej koloryzacji wideo, czy obróbki zdjęć pod kątem kolorów, ale jeśli ktoś na przykład zajmuje się artystycznymi rzeczami lub retuszem zdjęć przy pomocy pióra, to będzie preferował Surface Book 3 ponad inne urządzenia. Ja np. za nic w świecie nie mógłbym obrabiać zdjęć bez Surface Pen.

Karta graficzna Nvidia 1660 GTX Ti Q-Max jest niewątpliwie atutem i w tej klasie laptopów jest jedną z lepszych, co przełoży się na duże możliwości edycji wideo.

Jednak trzeba też spojrzeć prawdziwe w oczy i spojrzeć tutaj krytycznie na kilka aspektów. Zacznijmy od baterii, która jedynie w trybie laptopowym jest bardzo przyzwoita (jakieś 7 godzin odtwarzania wideo przy 50 proc. jasności, do ok. 9h przy standardowej pracy, choć przy mniej intensywnych czynnościach – do 13h), ale gdy odepniemy ekran i używamy jako tableta jest już sporo gorzej (3h).

Największym problemem jest jednak brak szybkiego ładowania, a wydawałoby się, gdy są dwa osobne akumulatory (w klawiaturze i w tablecie), będzie to prostsze.

Poza tym brak Thunderbolt 3 może też niektórych użytkowników rozczarować, tym bardziej gdy w ich biurach raczej stawia się na tego typu akcesoria.

Po komputerze, który kosztuje nawet do 14,5 tysięcy złotych spodziewalibyśmy się także procesora o najwyższej możliwej wydajności. Rozumiem fakt, że z racji swojej konstrukcji Microsoft nie mógł użyć niczego powyżej 45 W TDP, ale przy następnej generacji oczekuje zrewidowania konstrukcji i radykalnego usprawnienia tego elementu.

Kupując jednak Surface trzeba się pogodzić, że komponenty tutaj użyte mogą nie być najlepszymi na rynku w sensie mocy, ale urządzenia te charakteryzują się większym stopniem wygody i wszechstronnością niż jakiekolwiek inne w swojej klasie. I dla niektórych może mieć to gigantyczne znaczenie. Pytanie, czy właśnie Ty jesteś jednym z nich?

To, co zrobił w 2020 Microsoft nadal wystarczyło, aby się obronić jako bardzo nietypowy sprzęt dla kreatywnych dusz z nietuzinkowymi potrzebami, ale jeśli następnym razem nie dojdzie już do prawdziwej rewolucji i fundamentalnej zmiany paru rozwiązań (m.in. podejścia do złącz, procesora, HDR-u i pokrycia kolorów), to rynek może nie być już taki łaskawy.

Ja na razie byłem, bo to nadal jeden z najciekawszych laptopów na rynku. Niby w każdym aspekcie dałoby się znaleźć coś lepszego, ale w połączeniu wszystkich elementów oraz unikatowych funkcji, nadal trudno o znalezienie czegoś z podobnej ligi. I trzeba docenić to, że oferowane minimum RAM-u to teraz 16 GB, a można nawet otrzymać wersję 32 GB.

Nie da się jednak ukryć, że nadeszła dla Microsoftu najwyższa pora na przemyślenie tego, jak wyznaczyć nowe standardy na rynku w następnej edycji.

© dobreprogramy
s