Szyfrowanie eDrive w pięknej teorii i nie zawsze przyjemnej praktyce
Na rynku pojawia się coraz więcej dysków SSD. Ich producenci prześcigają się w parametrach technicznych oferując coraz większe transfery. Standard SATA III przestał już zresztą wystarczać, konieczne jest stosowanie adapterów na PCI-Express, lub modułów M.2. Coraz częściej słyszymy również o możliwości wykorzystania dodatkowych funkcji, jak chociażby sprzętowego szyfrowania. Kiedyś dyski, które automatycznie szyfrowały dane były bardzo drogie i przeznaczone dla klientów korporacyjnych. Obecnie funkcja SED (self-encrypting drive) jest dostępna także w tańszych modelach przeznaczonych na rynek masowy. Przykładem jest niedawno testowany Crucial MX100, którego recenzję znajdziecie w dziale Lab. Jak jednak wygląda tego typu szyfrowanie w praktyce? Postanowiliśmy to sprawdzić.[img=edrive]Większość producentów oferuje szyfrowanie przy pomocy symetrycznego szyfru AES o długościach kluczy 128 lub 256 bitów. Wszystkie zapisywane na nośnikach dane są cały czas szyfrowane. Dlaczego więc po zakupie dysku i zainstalowaniu systemu nie musimy podawać żadnych danych, a przełożenie dysku do innego komputera umożliwia bezproblemowe kopiowanie danych na nim zawartych? To proste. O ile szyfrowanie faktycznie działa, o tyle klucze szyfrujące nie są chronione. Kontroler dysku ma je cały czas do dyspozycji, co pozwala na właśnie taką, bezobsługową pracę także dla osób, którym zabezpieczenie w ogóle nie jest potrzebne. Można więc przyjąć, że dysk posiada zabezpieczenie, jednak nie jest ono domyślnie aktywne.