Zgodnie z przewidywaniami Amazon zaprezentował nową generację czytników — Kindle Paperwhite. Urządzenie wyposażone zostało w ekran o gęstości 212 ppi, co jest sporym krokiem w przód w porównaniu do poprzednich generacji czytników. Jednak najważniejszą zmianą jest podświetlenie, którym Amazon nie tylko dogonił Nooka firmy Barnes & Noble, ale być może nawet go wyprzedził. Ekran jest oczywiście dotykowy, co pozwoliło na zbudowanie nowego, wzorowanego na tablecie Kindle Fire interfejsu użytkownika. Ciekawostką dla moli książkowych jest funkcja X-Ray, która pozwala „prześwietlić” książki w poszukiwaniu postaci. Urządzenie ma kosztować 119 dolarów, a w wersji z 3G — 179 dolarów. Amazon przewidział wersje tego czytnika z WiFi oraz z WiFi i darmowym w ponad 100 krajach (również w Polsce) 3G z limitem 50 MB miesięcznie.
Podstawowy model czytnika Kindle również został odświeżony. Za urządzenie z nowym ekranem, ale bez podświetlenia, zapłacić nam przyjdzie 69 dolarów. Kindle Fire dostał więcej RAM-u, większą baterię i cenę wysokości 159 dolarów. Amazon wprowadzi także większą, 8,9-calową wersję Fire HD z wyświetlaczem o rozdzielczości 1080p i podwójną anteną WiFi 2,4 GHz i 5GHz oraz głośnikami Dolby Digital, dzięki czemu urządzenie ma sprawdzać się w rękach miłośników gier i przesyłanych strumieniowo multimediów. W środku nie znajdziemy Tegry 3, ale wydajniejszy układ OMAP firmy Texas Instruments. Jest to również pierwszy tablet stosujący technologię MIMO (Multiple Input Multiple Output) zwiększającą przepustowość sieci bezprzewodowej. Informacje dla X-Ray dla Filmów na Fire dostarczy IMDb, zaś do komunikacji powstały specjalne wydania aplikacji Skype, Facebook, Twitter i innych. Ten tablet do Polski pewnie nie trafi, ale za Oceanem może nieźle zaszkodzić iPadowi. Zwłaszcza, że kosztować będzie 299 dolarów.
Ponieważ najpopularniejszą ceną tabletu jest w Stanach Zjednoczonych 499 dolarów, Amazon postanowił zrobić coś również w tej cenie… tylko co jeszcze można dołożyć do Kindle Fire HD? 32 GB pamięci, LTE z limitem 250 MB miesięcznie, 200 GB przestrzeni w chmurze Amazona, a żeby rachunek się zgadzał, bon podarunkowy o wartości 10 dolarów.
Bezos otwarcie przyznał, że Amazon chce zarabiać kiedy użytkownicy korzystają z jego urządzeń, a nie kiedy je kupują. I słusznie. To teraz proszę o wejście do Polski ;).
Miały być jeszcze telefony… ale widocznie pora jeszcze nie jest odpowiednia.