Przyjrzeliśmy się nowemu Touchowi przede wszystkim pod kątem przydatności do gier, chociaż nie należy zapominać, że urządzenie zadebiutowało na rynku jako kompaktowy odtwarzacz muzyki. Kilka ważnych kwestii technicznych na początek – sercem sprzętu jest procesor ARM Samsunga taktowany 800 MHz, który jak wspominałem na wstępie wykorzystywany jest również w iPhonie 3GS. Poprzedni model miał raptem 533 i to będzie wyraźnie widać w różnorakich tytułach, szczególnie produkcjach 3D – ale nie uprzedzajmy faktów… Ilość RAMu podwojono ze 128 do 256 MB, wspierane jest OpenGL ES w wersji 2.0, ekran to wciąż ten sam prześliczny multidotykowy panel 3,5 cala dający żywy obraz w rozdzielczości 320 na 480 pikseli. Dla porządku wspomnijmy jeszcze o akcelerometrach, czyli „czujkach ruchu”, bo to często alternatywny tryb sterowania w wielu grach, obok „macania” palcem oczywiście.
[image source="Galerie/Inne/Test_Apple_iPod_Touch_3G:22504" mode="normal"]Dostaliśmy do testów wersję z 64 GB, co od razu wzbudziło w redakcji dyskusję ile kto by mógł muzyki na odtwarzaczu pomieścić. I filmów albo gier. Doszliśmy jednak do porozumienia - dużo. Urządzenie pakowane jest w plastikową przezroczystą „trumienkę” (na którą Apple najpewniej ma patent, bo firma jest z tego znana), w niej znajdziemy samego iPoda Touch, instrukcję, kabelek zasilający, oryginalne słuchawki oraz przejściówkę dokującą (w postaci wyprofilowanego kawałka plastiku). Tak, wszystko zgrabnie mieści się w niewielkim, zaokrąglonym prostopadłościanie. Urządzenia dobywa się z niego wpierw odklejając naklejkę ochronną z ekranu, a potem wyciskając je z „piedestału”, na którym zostało ułożone. iPod wygląda niepozornie - jest cieniutki, leciutki, acz metalowa obudowa z tyłu nie daje wrażenia, że to jakaś krucha zabawka.
[break/]iPhone jest od nowego iPoda Touch wizualnie niemal dwukrotnie grubszy, niemniej to złudzenie wynikające po części z innej kolorystyki – jedno w końcu czarne, drugie srebrne. W rzeczywistości różnica tutaj to niecałe pół centymetra i podobnie rzecz się ma z szerokością oraz długością obu urządzeń. W porównaniu do poprzedniego modelu odtwarzacza zmiany są typowo kosmetyczne. W oko wyraźnie rzuca się plastikowa zaślepka na tyle każąca się zastanawiać czemu Apple nie zdecydowało się na montaż aparatu. Cóż, na bank kolejna rewizja sprzętu zostanie o niego wzbogacona. Dziwnie umiejscowione są wbudowane głośniki – urządzenie gra „ze środka”, nie ma żadnych widocznych otworów wylotowych, co zaskakuje i skłania do zastanowienia się nad stacją dokującą.
[image source="Galerie/Inne/Test_Apple_iPod_Touch_3G:22512" mode="normal"]Całość obsługuje się wygodnie, aczkolwiek na pewno trzeba przyzwyczaić się do dotykowego sterowania wielu gier, w tym stosowanych pospolicie już wirtualnych „gałeczek” pod każdym z kciuków (wzorem rozmieszczenia ich na normalnym padzie, takim jak od konsoli). Poraża szybkość uruchamiania oraz działania wszelkich aplikacji – czas doczytywania został skrócony niemal o połowę w stosunku do poprzednich modeli, a gry w pełnym trójwymiarze, które w skrajnych przypadkach na takim iPhonie 3G były zwyczajnie niegrywane, tutaj chodzą nareszcie płynnie. Nic a nic się nie tnie. Oczywiście nie pozbyto się modułu Wi-Fi, także w wolnej chwili między kolejnymi partyjkami w ulubione tytułu gdzieś w kafejce, w oczekiwaniu na kumpli, można sobie sprawdzić w przeglądarce Safari pogodę, czy rozkład jazdy – naturalnie o ile znajdujemy się w zasięgu HotSpotu. A jak nie to zawsze można posłuchać muzy, albo obejrzeć sobie film…
[image source="Galerie/Inne/Test_Apple_iPod_Touch_3G:22507" mode="normal"]Kupić, czy nie kupić? Pierwsze na co spojrzymy to oczywiście cena. W popularnej porównywarce internetowej model 32GB iPoda Touch widnieje już od 1113 złotych, na aukcjach zaś do zdobycia jest poniżej tysiąca. Tutaj duża uwaga - spotykane są i egzemplarze 3G 8GB, niemniej to stare modele sprzedawane jako nowe, więc bardziej leciwe technologicznie. Dalej iPhone 3GS 32GB to koszt rzędu 3000 złotych, stąd i tak taniej wychodzi kupić sobie opisywany odtwarzacz (do muzyki, gier oraz filmów) plus telefon komórkowy (rozmowy, aparat, GPS). Podsumowując więc - tak, jak najbardziej warto sobie takie cacko sprawić jeśli dysponujemy odpowiednimi możliwościami finansowymi. Mnogość aplikacji dostępnych na App Store zadziwia i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, nawet gospodynie domowe (programy do obliczania budżetu chociażby). Naprawdę duży minus? Sprzęt nie działa jako dysk przenośny, a tyle gigabajtów aż się o to prosi...