Test Logitech Driving Force Wireless

Strona głównaTest Logitech Driving Force Wireless
31.07.2009 10:42

Dzięki uprzejmości Logitecha w nasze ręce wpadła kolejna kierownica tego producenta – tym razem jest to model Driving Force Wireless, czyli kółko porozumiewające się ze sprzętem, pod który je akurat podepniemy, za pośrednictwem technologii radiowej 2,4 GHz. Urządzenie sprzedawane jest jako akcesorium dla konsoli PlayStation 3 oraz jej młodszej siostry z numerkiem 2, niemniej działa również z komputerem. Niestety o możliwości podłączenia kierownicy do PC nabywca nie dowie się z pudełka – jako obsługiwany sprzęt figurują tam wyłącznie stacjonarki firmy Sony. Dziwne to podejście, bo na pewno zawęża grono odbiorców do obeznanych w temacie - osoby nie mające o produkcie pojęcia oglądając opakowanie zwyczajnie pomyślą, że pod blaszaka się tego nie podepnie…

Driving Force Wireless to jeden z prostszych modeli oferowanych przez Logitecha. W zestawie nie uświadczy się osobno podpinanych pedałów, kierownica nie ma także przekładni skrzyni biegów. Ot, samo kółko, chociaż wzbogacone o technologię Force Feedback. Sprzęt komunikuje się konsolką lub komputerem przy pomocy wpinanego do portu USB odbiornika o wielkości pendrive’a, który znajdziemy skrzętnie ukryty w kieszonce na spodzie urządzenia. Co ciekawe, w rozemocjonowanym stanie (euforia zakupów!) łatwo przeoczyć, że odbiornik ma na boku mały czerwony przycisk służący do synchronizacji kierownicy. Bez jego wduszenia najzwyczajniej w świecie sobie nie pogramy – sprzęt nie zadziała. Warto o tym pamiętać zanim polecimy do sklepu z ewentualną reklamacją…

[image source="Galerie/Inne/Test_Logitech_Driving_Force_Wireless:20520" mode="normal"]Kółko nie ma żadnych mocowań do blatu, obsługujemy je kładąc Driving Force Wireless na kolanach. W ograniczonym stopniu da się regulować rozstaw podstawy, na wypadek gdyby ktoś lubił grać w lekkim rozkroku (albo po prostu miał masywne nogi), a dodatkowo od spodu zamocowano gumowe paski, dzięki którym sprzęt się nie ślizga we wszystkie strony – no, przynajmniej teoretycznie, bo z tym akurat podczas testów bywało różnie... Tak, „śrub” przytwierdzających kierownicę do biurka żal – zawsze wolelibyśmy mieć wybór, jak akurat chcemy używać urządzenia. Szkoda także, iż pomimo zastosowania radiowej technologii bezprzewodowej od kabla mimo wszystko nie uciekniemy, bo kółko bez prądu nigdzie tutaj nie „pojedzie” – zasilacz musi być wpięty do gniazdka.

[break/]Zakres obrotu kołem – raptem 180 stopni - nie jest powodem do zachwytów, szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę, że recenzowane niedawno przez nas Driving Force GT stopni tych ma aż 900. Niemniej jak na skromne warunki domowe to nam wystarczy, a już podczas samej gry nie zwrócicie zaś zapewne na takie ograniczenie uwagi. Dla niektórych to może być nawet plus, bo nie muszą „majtać” kierownicą na wszystkie strony - kwestia punktu widzenia. Przyzwyczaić się należy na pewno (szczególnie jak ktoś już miał do czynienia z innymi, droższymi kierownicami), że gazu dodajemy i ujmujemy tu „listkami” pod opuszkami palców, co niestety w znaczącym stopniu odbija się na wczuwaniu się w akcję na torze. Jednak pedały to pedały…

[image source="Galerie/Inne/Test_Logitech_Driving_Force_Wireless:20521" mode="normal"]Do poziomu wykonania Driving Force Wireless nie ma się jak przyczepić – to porządnie złożony plastikowy produkt. Duże przyciski na powierzchni koła dublują guziki znane z gamepadów, jest oczywiście także obecny krzyżak, przy użyciu którego poruszać się będziemy po menusach. Force Feedback „rzuca” mniej niż w modelu GT, ale też i za bardzo nie może - w końcu urządzenie trzymamy na kolanach. Przy skrętach ładnie stawiany jest opór, acz rozczarowujące są wszelkie dzwony w barierki, czy inne auta – w Gran Turismo 5 Prologue czy Race Driver: GRID szarpania tu zwyczajnie nie było czuć.

[image source="Galerie/Inne/Test_Logitech_Driving_Force_Wireless:20523" mode="normal"]Driving Force Wireless dostępne jest w polskich sklepach już od 250 złotych, ale czy atrakcyjna to oferta, kiedy dokładając trochę powyżej stówki możemy nabyć model GT, który ma przekładnię biegów (prostą, bo prostą) oraz osobno podłączane pedały? Wszystko zależy od zasobności portfela oraz oczywiście naszych rajdowych „aspiracji” – opisywana tutaj kierownica w zupełności wystarczy Hołowczycom kanapowym, bo da się tutaj grać nawet leżąc. O ile mamy gniazdko w pobliżu. Przedni będzie to także prezent dla młodszych dzieci. Lecz kumplowi - rasowemu maniakowi wyścigów na oczy jej raczej nie pokazujcie…

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)