Test myszy Microsoft Sidewinder

Test myszy Microsoft Sidewinder
20.05.2008 12:43
Redakcja
Redakcja

Marka SideWinder ma dość długą historię, która rozpoczyna się w 1995 roku. Microsoft wprowadził wtedy na rynek wysokiej klasy joystick o tej nazwie, a jakiś czas później również kierownicę. W 2007 roku reaktywowano serię akcesoriów dla graczy recenzowaną dziś myszą - Microsoft SideWinder Mouse.

Pudełko jest typowe dla produktów Microsoftu. Czerwona kolorystyka i myszka przykryta przeźroczystym, wyprofilowanym plastikiem. W środku znajdziemy samo urządzenie, płytę z oprogramowaniem, zestaw instrukcji oraz tajemniczy, czarny pojemnik - możemy w nim przechowywać ciężarki i ślizgacze do myszy. Dzięki dużej wadze oraz specjalnej szczelinie służy także jako „przytrzymywacz” kabla, aby ten nie plątał nam się pod ręką. Dołączona instrukcja tak naprawdę nie jest instrukcją, a zbiorem informacji technicznych oraz prawnych o laserze i całym urządzeniu (w kilku językach). Dodatkowo mamy ulotkę z kilkoma obrazkami typu „gdzie wetknąć kabel”. Zabrakło mi opisu przycisków i funkcji, jakimi chociażby dysponuje sprzęt. Te informacje znajdziemy co prawda w wersji elektronicznej, ale w drodze ze sklepu do domu chciałoby się coś poczytać…

[image source="Galerie/Inne/Test_myszy_Microsoft_Sidewinder:16237" mode="normal"]Po wyciągnięciu myszy z pudełka rzuca się w oczy futurystyczny, lekko kanciasty projekt. Czarne tworzywo od góry, czerwone od dołu, srebrne, metalowe przyciski boczne i rolka zapewniają agresywny wygląd. Efektu dodaje malutki wyświetlacz LCD oraz 3 przyciski wyboru DPI (Dots Per Inch, parametr określający czułość sensora optycznego) - wszystko podświetlone na czerwono. Dodatkowo, po jednym przycisku umieszczono na grzbiecie oraz lewej ściance. Na spodzie urządzenia znajdziemy pięć ślizgaczy, sensor i przycisk wysuwający szufladkę na ciężarki - trzy sloty plus zestaw 5-cio i 10-cio gramowych odważników zapewniają duże pole manewru. Mysz używa sensora laserowego, którego światła nie widać, dlatego spód podświetlony jest dodatkowymi, czerwonymi diodami.

[break/]Oprogramowanie SideWindera to standardowy pakiet Microsoftu - Intellipoint. W sumie plus, gdyż sam używam myszki MS, więc nie musiałem żegnać się z ulubionymi funkcjami. Pakiet doczekał się aktualnie wersji 6.2 i jest już całkiem dopracowanym oraz kompletnym produktem. Każdemu z pięciu modyfikowalnych przycisków (lewy, prawy, rolka i dwa boczne) możemy przypisać dowolną funkcję. Ich obłożenie da się zmieniać zależnie od uruchomionej aplikacji. Dostępne są m.in. takie funkcje jak powiększenie wycinka obrazu, kopiuj, wklej, makro lub podłożenie skrótu klawiszowego (np. ALT + F4). Jest też opcja dedykowana grom FPP, która umożliwia natychmiastowy obrót postaci o 180 stopni. Na osobnej zakładce, dostępnej tylko dla tego modelu myszy, znajdziemy ustawienia profili DPI. Możemy zmienić jakie konkretnie DPI jest pod każdym z trzech przycisków wyboru czułości – dostępne wartości z zakresu 200 – 2000 DPI. Ustawienia te zostają zapamiętane w samym urządzeniu, więc gdy pójdziemy z myszą na LAN Party nie będziemy musieli ustawiać niczego od nowa (i instalować sterowników).

[image source="Galerie/Inne/Test_myszy_Microsoft_Sidewinder:16238" mode="normal"]SideWinder ma czujnik optyczny umieszczony w przedniej części, co w pracach systemowych lekko mi przeszkadzało (przyzwyczajony jestem do myszek z sensorem na środku lub z tyłu). Jednak w grach FPP daje to możliwość szybszej reakcji – nie trzeba przesuwać całego urządzenia, wystarczy poruszyć tylko przód za pomocą palców. Niestety osoby z małymi, a nawet średnimi dłońmi i tak będą musiały ruszać nadgarstkiem, gdyż Sidewinder ma wysoki „garb”. Spoczywa na nim środek dłoni, co uniemożliwia swobodne przesuwanie myszki samymi palcami. U mnie powodowało też nadmierne pocenie się ręki.

[image source="Galerie/Inne/Test_myszy_Microsoft_Sidewinder:16235" mode="normal"]Zarówno główne jak i boczne przyciski rozmieszczone są bardzo ergonomicznie. Wciska się je lekko i wygodnie. Rolka stawia już większy opór, aby zapobiec przypadkowym kliknięciom. Przy „scrollowaniu” da się wyczuć wyraźny skok - daje to precyzję np. przy zmianie broni. Na grzbiecie myszy znajduje się przycisk, którego jedyną funkcją jest otwieranie Eksploratora gier w systemie Windows Vista (lub panelu IntelliPoint w systemie XP). Szkoda, że nie pomyślano o możliwości podstawienia choćby własnego makra. Do makr zamontowano natomiast osobny przycisk – jego funkcji również nie zmienimy. Za jego pomocą nagramy sekwencję czynności w dowolnym momencie (nawet podczas gry) i zapiszemy. Niestety makra nie są przechowywane w pamięci urządzenia lecz w oprogramowaniu.

[break/]Sensor laserowy spisywał się dobrze zarówno na zwykłej podkładce, czarnym błyszczącym blacie biurka (moja bezprzewodowa mysz Microsoftu się na tym gubi) jak i na szkle, nogawce spodni albo pościeli. W grach FPP nie odnotowałem żadnych niepożądanych efektów. Podczas pracy w systemie zauważyłem jednak dziwną ułomność czujnika w ruchach po skosie. Kursor nie przesuwał się po linii prostej lecz po linii łamanej w kształcie schodków. Efekt ten był dość delikatny, więc nie dyskwalifikuje Sidewindera, jednak warto wiedzieć że sensor nie jest idealny. Być może jest to wada tylko otrzymanego przeze mnie do testów egzemplarza, bo nawet słabsze modele myszek MS nie mają tego problemu.

[image source="Galerie/Inne/Test_myszy_Microsoft_Sidewinder:16234" mode="normal"]Osobny paragraf poświęćmy zawartości dołączanego czarnego pojemnika z logiem Microsoftu: ciężarkach oraz ślizgaczach. Pomysł samodzielnego dociążania myszy może wydawać się lekko ekstrawagancki jednak osobiście przekonałem się, że waga jest istotna przy szybkich i wymagających precyzji grach. Stawiam ją w szeregu zaraz po ergonomii urządzenia i dobrym sensorze. Dodatkowe obciążenie może wynosić między 0, a 30 gram, ze skokiem co 5 gram. Każdy powinien znaleźć ustawienie odpowiednie dla siebie. Ślizgaczy znajdziemy trzy zestawy po pięć sztuk. Każdy z nich posiada inną zawartość teflonu, co powinno wpływać na łatwość przesuwania myszy. Ja nie odczułem większej różnicy pomiędzy zestawami - być może dlatego, że nie posiadam profesjonalnej podkładki.

[image source="Galerie/Inne/Test_myszy_Microsoft_Sidewinder:16240" mode="normal"]Podsumowując, Microsoft Sidewinder Mouse to produkt z wyższej półki. Jakość wykonania jest bardzo dobra. Zarówno wizualnie jak i technicznie urządzenie konkuruje z najwyższymi modelami myszy Logitecha czy Razera (jeśli uznamy problem sensora z ruchem po skosie za wadę recenzowanego egzemplarza). Mimo nietypowego projektu ergonomia pracy wypada zdecydowanie pozytywnie. Jedynie osoby z małymi dłońmi mogą nie być w pełni zadowolone (polecam przetestować mysz przed zakupem). Dużym plusem jest zapamiętywanie ustawień czułości w samym urządzeniu, co ułatwia używanie urządzenia na turniejach. Szkoda jedynie, że z dziesięciu przycisków myszy aż pięć ma funkcje ustalone na sztywno. Niemniej każdy poważny gracz może z czystym sumieniem rozważyć zakup Sidewindera.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)