Test projektora Optoma Pico PK-101

Strona głównaTest projektora Optoma Pico PK-101
22.06.2009 14:02

Kochamy wszelkie niestandardowe rozwiązania. Tym bardziej więc ucieszyliśmy się, kiedy dzięki uprzejmości dystrybutora - firmie iSource w nasze ręce wpadł miniaturowy projektor obrazu Pico PK-101. Dotąd tego typu urządzenia kojarzyły się ze sporymi gabarytami, niezłą masą oraz pewną topornością. Firma Optoma udowodniła jednak, że nie zawsze tak być musi, bo coś, co wyświetli nam na ścianie film na przekątnej i 60 cali jak się okazuje potrafi proporcjami przypominać paczkę papierosów. Jakie wrażenie zrobił na nas „Gadżet roku 2008” według uznanego magazynu TIME?

Uwierzcie mi - od razu po wyjęciu z pudełka będziecie, tak jak my, chcieli czym prędzej podpiąć Pico pod cokolwiek, co generuje obraz, ale lepiej się wstrzymać i zapoznać ze specyfikacją techniczną. Ot, aby wiedzieć z czym ma się do czynienia. Projektor waży nieco ponad 100 gram, wymiarowo zaś wypada następująco – 50 milimietrów szerokości, 103 długości oraz 15 wysokości. Lampa LED ma według producenta żywotność 20.000 godzin, zastosowano technologię DLP (Digital Light Processing), czyli mamy mikro-lusterka. Kontrast 1000:1, na baterii chodzi jakieś 2 godziny, zaś przy stałym podłączeniu do prądu do oporu. No, prawie – urządzenie bardzo się nagrzewa, warto więc robić sobie mimo wszystko jakieś przerwy.

[image source="Galerie/Inne/Test_projektora_Optoma_Pico_PK-101:19682" mode="normal"]Dobrze, dobieramy się w końcu do sprzętu. Jak na coś z metką 1760 pln (sugerowana cena detaliczna brutto, chociaż Pico można obecnie już wyrwać i dużo taniej) na pierwszy rzut oka jest bez rewelacji – raptem jeden przełącznik, pokrętło, głośniczek, wejście usb oraz audio-video. Plus dostrzegalne „okienko” lampy oczywiście. Wszelkie źródła obrazu podpinamy przez kabelek, stanowiący przejściówkę, co zwolennikom super ostrości i soczystych kolorów na bank się nie spodoba – ale to nie do nich skierowany jest produkt. W Polsce promuje się go jako rzecz dla miłośników urządzeń mobilnych, posiadaczy odtwarzaczy iPod oraz iPhone’ów, a tutaj sprawdza się wyśmienicie. Innych pewnie rozczaruje...

[break/]Nie ma bowiem co spodziewać się przysłowiowych cudów, kiedy oferowana przez Pico PK-101 rozdzielczość to raptem 480 na 320 pikseli. W materiałach filmowych o zbliżonych parametrach sprzęt wypada najlepiej, cokolwiek wyżej to już niestety konkretne zniekształcenia. Podpinaliśmy projektor przykładowo do Xboksa 360 - tu o ile sama wielkość obrazu puszczanego na ścianę robiła wrażenie przy tych wymiarach urządzenia, tak ostrość i jakość pozostawiała naprawdę wiele do życzenia. Podwojone piksele, zupełny brak widoczności w grach, w których paleta barw była stosunkowo jednolita. Telewizora HD, czy projektora z prawdziwego zdarzenia produkt Optomy z pewnością nie zastąpi.

[image source="Galerie/Inne/Test_projektora_Optoma_Pico_PK-101:19686" mode="normal"]Przy DLP nigdy nie będziemy mieli wygenerowanej idealnej czerni, ale to nie jedyny problem, jaki mieliśmy przy Pico. Aby w spokoju cieszyć się z bezstresowego, „kinowego” efektu przy oglądaniu filmów zwyczajnie potrzebny jest mrok, pomieszczenie praktycznie całkowicie zaciemnione. Bo przy zasłoniętych żaluzjach, gdzie mimo wszystko jakieś światło zewnętrzne do pokoju czy gabinetu się dostaje, czytelność obrazu mocno spada. Tym samym nie wyobrażam sobie projekcji w aucie, puszczania dzieciakom bajek na tylnym siedzeniu gdzieś na wycieczce – w słońcu niewiele zobaczą. W dodatku o ile wbudowany głośnik spisuje się nieźle (choć nieporozumieniem jest brak regulacji głośności – trzeba dokupić specjalny kabel), tak lepiej mimo wszystko podpiąć konkretniejsze głośniki, czy słuchawki. A to już zwiększa ogólne „rozmiary” zestawu kinomaniaka.

[image source="Galerie/Inne/Test_projektora_Optoma_Pico_PK-101:19681" mode="normal"]Ostatecznie Optoma Pico PK-101 to, patrząc po cenie oraz możliwościach, produkt paradoksalnie chyba raczej do zastosowań biznesowych - przy wszelkiego rodzaju prezentacjach urządzenie sprawdzać się powinno nieźle, oczywiście pod warunkiem, że nie użyjemy zbyt małych czcionek. Pomyślcie o wrażeniu, jakie możecie zrobić na przykład na ewentualnych przyszłych pracodawcach, kiedy to wyjmiecie projektor z kieszeni (!), po czym podepniecie pod laptopa czy smart phone’a i rozpoczniecie rzutowanie wykresów na ścianę. Tak, niewielkie rozmiary sprzętu to jego największy atut. Wielka szkoda, że opłacalność zakupu Pico to już zupełnie inna para kaloszy… Mamy typowy gadżet.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)