Top10 najodważniejszych posunięć w branży

Strona głównaTop10 najodważniejszych posunięć w branży
03.10.2008 13:56
Redakcja
Redakcja

Po wakacyjnej przerwie, spowodowanej nieobecnością autora w kraju, Top10 wraca na wypełnione gorącymi materiałami strony Gamikaze. Sądząc po liczbie komentarzy, poprzednie zestawienie spotkało się ze sporym zainteresowaniem, czas jednak zmienić nieco klimaty. Tym razem proponuję Wam subiektywny jak zawsze i intrygujący jak nigdy ranking dziesięciu zagrań w tym biznesie, do wykonania których trzeba było mieć naprawdę stalowe „cojones”.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że światek gier wideo kręci się jedynie wokół pieniądza i wszystkie wydarzenia są wynikiem chłodnej kalkulacji. O ile pierwszej części poprzedniego zdania ciężko zaprzeczyć, tak w drugim przypadku nie zawsze rzecz jest prawdą. Niekiedy niedobór, innym razem nadmiar kasy popycha wydawców i producentów do podjęcia kroków z pozoru szalonych, ale które jednak potrafią okazać się strzałami w dziesiątkę. Poniżej znajdziecie wybór dziesięciu spośród morza takich historii. Część z nich miała miejsce kilka lat temu, więc już możemy łatwo stwierdzić czy były sukcesem. Reszta jednak to sprawy bardzo świeże i na finał tych historii przyjdzie nam jeszcze odrobinkę poczekać. Zapraszam!

Numer 10: Shigeru Miyamoto i Wii MusicNintendo podjęło w ostatnim czasie wiele niepopularnych decyzji, które z jednej strony przyniosły im miliony dolarów, a z drugiej przysporzyły wielu przeciwników wśród wieloletnich fanów. Jedną z nich jest powołanie do życia serii nieskomplikowanych tytułów dla niedzielnych graczy, zwaną złośliwie WiiShit (zaliczają się do niej jak na razie Wii Sports, Wii Play oraz WiiFit). Opracowane przez największy mózg firmy, Shigeru Miyamoto, tytuły okazały się kasowymi przebojami i choć recenzje były mniej przychylne, to coś te produkcje w sobie jednak miały. Tej zimy nadchodzi oto kolejny produkt marki - Wii Music. Co w tym takiego odważnego, skoro dotychczas seria zaliczała same sukcesy? Otóż gra muzyczna według Nintendo przebija wszelkie granice, jeśli chodzi o prymitywną rozgrywkę. Nie trzeba mieć giętkich palców ani boskiego refleksu jak w innych pozycjach tego typu – cokolwiek wciśniesz, zadziała. Poszukajcie w Internecie filmików, na których zobaczycie, jak da się grać na… psie. Żenada, a to nie jest wyłącznie moja opinia. Może się więc okazać, że Wii Music będzie pierwszą poważną wtopą firmy. I tym razem nie pomoże im moda na nowy gadżet, gdyż nic takiego nie będzie dołączane do gry.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11226" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 9: Rockstar i druga część ManhuntRockstar Games znane jest z brutalnych gier i szumu w mediach, jakie one wywołują. Nic dziwnego, że firma jest ulubionym celem wszystkich obrońców moralności, którzy za całe zło na Ziemi obarczają gry wideo. Mimo wielu procesów „gwiazdorzy” nie uginają jednak karku i nie spuszczają z tonu, czego dowodem było wydanie w 2003 roku ultrakrwawego Manhunta. Tytuł został zakazany w niektórych krajach, a według kilku amerykańskich gazet niejednokrotnie był przyczyną morderstwa. Dlatego też postanowiłem nagrodzić firmę dziewiątym miejscem w rankingu za podjęcie decyzji o stworzeniu kontynuacji – jeszcze bardziej chorej i krwawej, mimo świadomości nieuniknionych kłopotów z tego płynących. A tym razem okazały się one całkiem poważne. Amerykańsko-kanadyjska organizacja ESRB przypięła grze etykietkę „Adults Only”, co zablokowało jej premierę – Microsoft, Nintendo i Sony zgadzają się na publikację produktów najwyżej z metką „Mature”, czyli jeden poziom niżej. Rockstar było zmuszone przesunąć grę z lipca na jesień 2007, zaś w międzyczasie wprowadzić wiele istotnych zmian, które polegały głównie na ocenzurowaniu brutalności. W rezultacie tytuł stracił swój główny atut i przeszedł bez większego echa, okazując się produktem przeciętnym. Wydawca musiał wyłożyć nań więcej pieniędzy niż początkowo planował.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11227" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 8: Platinum Games i Mad WorldNie trzeba być wielkim znawcą rynku, by skojarzyć, że Nintendo kieruje swoje produkcje i konsole do jak najszerszego grona odbiorców, starając się uczynić ze sprzętów oraz gier produkty rodzinne. Tendencja ta pogłębiła się jeszcze bardziej w przypadku Wii, na którym w ostatnim czasie pojawia się zatrzęsienie niskobudżetowych produkcji przeznaczonych jeśli nie dla dzieci, to dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z tą gałęzią rozrywki. Co gorsza, trend ten zdaje się przybierać na sile z każdym miesiącem i doświadczonym graczom coraz trudniej znaleźć interesujące zapowiedzi na ten sprzęt. Odważnie pod prąd zdecydowali się jednak pójść panowie z Platinum Games, którzy swoim Mad World starają się nadrobić chyba wszystkie słodziutkie gierki, jakimi karmieni byli do tej pory posiadacze Wii. Ich produkt ocieka hektolitrami krwi, a zabijanie na najbardziej porąbane sposoby jest nie tyle elementem zabawy, co jej jądrem. Nadziewanie na kolce, wpychanie pod pędzące metro, wrzucanie do kwasu – właśnie takie akcje są punktowane i radośnie komentowane przez opętanego spikera. Wspomniałem już, że główny bohater zamiast jednej dłoni ma piłę łańcuchową? Premiera Mad World planowana jest dopiero na początek przyszłego roku, więc trudno wyrokować, czy krwawa sieka to właśnie to, na co czekają miliony użytkowników, czy też rację mają jednak ci, którzy dostarczają kolejne zestawy mini-gierek dla niemowląt, babć i zwierząt domowych.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11228" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 7: Sega i SegaNetSzukając pionierów rozgrywki online na konsolowym poletku trzeba się cofnąć nawet do czasów ośmiobitowych maszyn, jednak pierwszą konsolą, która oferowała rozbudowaną i działającą w praktyce usługę sieciową był Dreamcast od Segi. Śmiało można stwierdzić, że SegaNet to przodek tak popularnego dziś Xbox Live!, choć niestety nie jest w stanie pochwalić się identycznym sukcesem. W tamtych czasach tylko DC oferowało gry sportowe z opcją online, a także całą gamę znanych z PC strzelanek, acz liczba subskrybentów usługi liczona była jedynie w dziesiątkach tysięcy. Techniczne osiągnięcie, niestety nie komercyjne i wraz z niezadowalającą sprzedażą samej konsoli przyczyniło się do wycofania się Segi z wyścigu producentów sprzętu. Ale to już zupełnie inna historia…

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11229" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 6: Goichi Suda i Killer 7Stworzyć grę, której nie aprobuje szeroko pojęta opinia publiczna (jak w przypadku Manhunta) to jedno, ale zabrać się za produkt, który ciężko ogarnąć większości grającej braci to drugie. Na taki pomysł wpadł jeden z najbardziej kontrowersyjnych twórców – Goichi Suda – wraz z dobrze znanym Shinjim Mikami (Resident Evil i Devil May Cry kojarzycie?), co doprowadziło do powstania Killer 7. To tylko z pozoru First Person Shooter, gdyż wszystko, poczynając od fabuły i postaci na mechanizmach rozgrywki kończąc, jest strasznie pokręcone, by wręcz nie powiedzieć chore. Główny bohater to sędziwy płatny morderca na wózku inwalidzkim, który jednak potrafi manifestować cieleśnie swoje siedem osobowości – tytułowych zabójców. Grafikę utrzymano w psychodelicznej wariacji cell-shadingu, a całość doprawiono niepokojącą ścieżką dźwiękową. Największe kontrowersje wzbudziła jednak wśród recenzentów rozgrywka, bo zerwano tu z wieloma sprawdzonymi schematami. Gracz nie miał pełnej swobody ruchu za pomocą gałki analogowej, zamiast tego postacie biegały z góry ustaloną trasą, jeden przycisk odpowiadał za ruch do przodu, podczas gdy inny do tyłu. W przypadku napotkania przeciwników, należało przełączyć się w tryb FPP i z tej perspektywy dopiero prowadzić ogień. Killer 7 spotkało się z mieszanym odbiorem i niezbyt imponującymi wynikami sprzedaży, jednak szacunek (i szóste miejsce) należy się ludziom, którzy przeforsowali tak niekonwencjonalny projekt.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11230" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 5: Nintendo i CelldaKto nie jest fanem serii, ten nie zrozumie… The Legend of Zelda z jednej strony wprowadzała na przestrzeni lat wiele rewolucyjnych patentów, konserwatywnie trzymając się kilku schematów, które można by nazwać w jej przypadku konwencją. Warto również wspomnieć, że Ocarina of Time na Nintendo 64 to gra legenda, nieprzerwanie najlepiej oceniany tytuł wszechczasów - z jego poziomem kultu może konkurować chyba jedynie Final Fantasy VII. Oczekiwania wobec pierwszej odsłony na świeżutkiego niegdyś GameCube’a były więc olbrzymie. Wyobraźcie sobie miny dziennikarzy i wszystkich innych, kiedy w 2001 roku podczas firmowej imprezy SpaceWorld Shigeru Miyamoto wkroczył na scenę i zaprezentował Wind Wakera, który okazał się zwyczajnie kreskówką! Zdeformowany bohater z wielkimi oczami, pastelowe kolory oraz obłe kształty w najbardziej epickiej serii spod ręki Nintendo? To był iście szalony pomysł, ale Shigsy wyszedł z tej próby zwycięsko. Stworzył jedną z najśliczniejszy gier na konsolę, jedyną w swoim rodzaju nie tylko jeśli chodzi o styl graficzny, lecz i mechanizmy zabawy. Udało mu się przekonać miliony graczy do swojej wizji i za to trafia na piąte miejsce. Przy okazji - podobne zagranie wykonał ostatnio Ubisoft z najnowszym Prince of Persia. Wygląda na to, że efekt końcowy będzie równie imponujący.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11231" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 4: Microsoft i konsolePo odejściu Segi ze sprzętowego biznesu nie trzeba było długo czekać, aby miejsce trzeciego gracza na polu konsol zostało zajęte. Odwiecznie monopolistyczny i uważany przez wielu za ucieleśnienie zła wszelkiego Microsoft zdecydował się włączyć w batalię o coraz bardziej apetyczny tort branży gier video. Pamiętam dokładnie opinie większości polskich graczy na ten temat, sam nie będąc wyjątkiem. Jedni wieścili upadek konsol i królowanie pół-pecetów, drudzy życzyli jak najgorzej amerykańskiej firmie, chcącej naruszyć status quo na stricte japońskim poletku. Pecetowe bebechy i oprogramowanie, wbudowany twardy dysk, a do tego pierwszy projekt konsoli wyglądający jak obudowa komputerowa nie napawały graczy optymizmem. Bill Gates jednak dopiął swego i zyskał szacunek, popychając branżę w nowych kierunkach. To właśnie Xbox przyczynił się najmocniej do rozwoju rozgrywki online na konsolach, a jego następca jest teraz paradoksalnie chyba najbardziej „konsolowym” urządzeniem z obecnych na rynku! Nikt już nie pluje na firmę, a przy wyborze sprzętu nowej generacji niemal każdy poleci w pierwszej kolejności Xboksa 360. „Małymiękki” sporo ryzykował walcząc o przyczółek w tym biznesie, ale przeszedł tę próbę zwycięsko. Gratulacje i czwarta pozycja w rankingu![image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11232" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 3: Nintendo Wii i jej moc obliczeniowaFaceci są wzrokowcami, a większość graczy jest facetami. Dlatego grafika dla wielu stanowi jeden z najważniejszych aspektów produkcji wideo. Niestety, ta z kolei wymaga wydajnych i drogich bebechów w konsoli, zaś nie wszystkich stać na technologiczny wyścig. Nie stać na to było między innymi Nintendo, które w przeciwieństwie do konkurencji nie ma przychodów z innych rynków niż ten gier. Spece wpadli więc na tyleż odważny, co ryzykowny (niemalże samobójczy) pomysł – sprawić, by grafika przestała być tak istotna. Zaprojektowali wyjątkowy gadżet, starannie przygotowali kampanię marketingową i niemal pewni sukcesu (eksperyment z Dual Screen’em pokazał, że ludzie chcą nowych metod sterowania) wyposażyli swoją konsolę w elektronikę sprzed pięciu lat! Myślicie, że stworzyli najmocniejszy sprzęt na jaki było ich stać? Szczerze wątpię. Podwojenie ilości pamięci RAM czy wrzucenie trochę szybszych procesorów z pewnością było w ich zasięgu, jednak i tak dysproporcje między Wii a X360 byłyby aż nadto widoczne – więc po co? Sęk tkwił w tym, by konsola nie krzyczała „chcieliście lepiej, ale nie daliśmy rady”, tylko „popatrzcie, grafika to nie wszystko”! I choć wielu z Nas to nie w smak, liczby mówią same za siebie. Nintendo prowadzi w wyścigu konsol, nie może nadążyć za popytem i to bez żadnej obniżki od momentu premiery! Zaryzykowali wszystko, ale dzięki temu zgarnęli główną wygraną.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11233" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 2: Sony i przenośne PlayStationKiedyś świat był prosty. Konsole Nintendo królowały zarówno na rynku stacjonarnym jak i przenośnym. O ile na tym pierwszym zdarzała się jakaś konkurencja, tak na drugim każdy, kto podniósł rękę na monopolistę, szybko tę rękę tracił. Oszałamiający sukces Sony PlayStation przyniósł jednak pytanie, czy nie pojawił się gracz zdolny pokonać firmę hydraulika na jej własnym „przenośnym” podwórku. Tymczasem Sony zwlekało ze stworzeniem handhelda, stymulując wyobraźnię graczy wynalazkami pokroju PSOne. W grudniu 2004 nadszedł jednak w końcu moment, kiedy mogliśmy położyć swe dłonie na PlayStation Portable. Po niemal czterech latach sprzętu na rynku można stwierdzić, że Sony udało się dokonać niemożliwego – wywalczyć sobie bezpiecznie miejsce na rynku kieszonsolek. Choć na pewno trudno uznać PSP za niewiarygodny sukces (do fenomenu DS-a trochę brakuje), to zdobyła ona pokaźną bazę fanów, która pozwala z nadzieją spoglądać na nieuchronnego następcę. Nie lada wyczyn i zaszczytne drugiej miejsce w rankingu Gamikaze.[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11234" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 1: Sega i koniec z konsolamiMuszę się do czegoś przyznać – pierwsze miejsce dla rezygnacji Segi z produkcji konsol jest do bólu subiektywne. W 2002 roku byłem dumnym posiadaczem DC, trochę po fanbojsku kibicując mu w zmaganiach z PS2. Wiadomość, że firma opuszcza swoje sprzętowe dzieci spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Była to jednak przemyślana akcja, połączona z obniżką ceny konsoli i zapowiedzią Virtua Fighter 4 na sprzęt konkurencji. Co, swoją drogą, strasznie zabolało wtedy fanów. Decyzja ta jednak z początku okazała się strzałem w dziesiątkę - DC zaczął schodzić jak ciepłe bułeczki, a gry "Niebieskich" na inne platformy również cieszyły się popularnością. Niestety potem nadeszły gorsze czasy – jakość tytułów spadła drastycznie i firma znowu zaliczała straty. Sytuacja odwróciła się niedawno, głównie dzięki zaangażowaniu się Segi w wydawanie produktów niezależnych deweloperów. To właśnie oni przyjęli pod swoje skrzydła uciekinierów z Clover Studios, którzy stworzyli obiecujący team Platinum Games. Trudno stwierdzić, by ruch Segi sprzed sześciu lat okazał się lekiem na wszystkie problemy, ale pozwolił im uniknąć bankructwa, zaś graczom cieszyć się dalej ulubionymi seriami. Pierwsze miejsce przyznaję za szok, jaki firma wywołała wśród zainteresowanych – nikt sobie wcześniej nie wyobrażał, że taki dzień może nadejść.

[image source="Galerie/Inne/Top10_najodwazniejszych_posuniec_w_branzy:11235" mode="custom" width="440" height="480"]I to tyle. Październikowy ranking sprzyjał małej powtórce z historii branży, ale taki już powakacyjny okres – sporo w nim ważnych rocznic, więc patrzenie wstecz wydaje się naturalne. Mam nadzieję, że nie wynudziliście się za bardzo. A jeśli macie własne (traumatyczne) wspomnienia związane z którymś z wydarzeń, poniżej macie poletko komentarzy. Do przeczytania za miesiąc – liczcie na coś kontrowersyjnego. Widzimy się.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)