Top10 niezapomnianych broni w grach

Strona głównaTop10 niezapomnianych broni w grach
05.11.2008 13:35
Redakcja
Redakcja

To już piąty Top10, który nawiedza strony Gamikaze. Zgodnie z moją niepisaną zasadą odcinek nieparzysty utrzymany zostaje w nieco luźniejszej, bardziej humorystycznej materii. Było już o twardzielach, czas więc wspomnieć o najlepszej przyjaciółce każdego herosa – jego broni. Nieważne czy palna, czy tam też biała; nowoczesna lub archaiczna; autentyczna albo pochodząca z najciemniejszych zakamarków wyobraźni. Liczy się tylko to, by pod siłą jej argumentów padł nawet najtwardszy oponent.

Tym razem także ledwie kilka słów wprowadzenia. Starałem się wybrać do zestawienia możliwie najszersze spektrum urządzeń do zabijania pojawiających się w kultowych grach. Podstawowym kryterium była skuteczność, oryginalność i rozpoznawalność, zarówno samej broni, jak i produkcji z której pochodzi. Jak zawsze nie obyło się bez drobnych wyjątków. Zwyczajowo już zignorowałem kandydatów swój początek biorących z filmów, książek, komiksów i tym podobnych. Pamiętajcie, liczy się świeżość, unikalność.

Numer 10: Soul Edge z serii Soul CaliburO ile poprawnie zapamiętałem zawiłości fabularne bijatyki Namco fragmenty Soul Egde’a potrafią zmutować każdy rodzaj broni. Więc żeby była jasność - tutaj mam na myśli potężny, dwuręczny miecz, jakim posługuje się Nightmare. Mordercze połączenie stali oraz mięsa robi iście diaboliczne wrażenie, ale efekt nie byłby nawet w połowie tak piorunujący gdyby nie żywe oko umieszczone przy rękojeści, łypiące na prawo i lewo w trakcie rozgrywki. Ten mały, lecz smaczny detal wywarł na mnie swego czasu olbrzymie wrażenie, kiedy akurat stawiałem swoje pierwsze kroki z Soul Calibur na konsolce Sega Dreamcast. Nie mniejsze zresztą niż potencjał bitewny oręża, który wykorzystany przez wprawnego gracza zamieniał postać w taran nie do zatrzymania. A przynajmniej wtedy tak mi się zdawało. Ostatnio Soul Edge mogliśmy podziwiać w całkiem jeszcze świeżej, czwartej (choć pamiętając o Soul Blade w istocie piątej) inkarnacji serii bijatyk i choć już zdążyliśmy przywyknąć do jego mocy, tak ostrze pewnie wskakuje do pierwszej dziesiątki najkonkretniejszych broni w grach wideo.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12632" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 9: Kołkownica z PainkilleraCudze chwalicie, swego nie znacie – mówi staropolskie przysłowie. Dając posłuch ludowej mądrości, umieszczam na dziewiątym miejscu nieprzeciętne dzieło naszych rodaków z People Can Fly. Myślę, że większość Czytelników nie przepuściła okazji zagrania w jedną z pierwszych polskich produkcji o światowym zasięgu, więc i z kołkownicą pewnie jesteście się za pan brat. No bo cóż może dać większą radość niż przygwożdżenie osikowym kołkiem piekielnego pomiotu do ściany, szczególnie, gdy efekt szmacianej lalki działa tak pięknie? Nawet zachodnia prasa zwróciła uwagę na ten wspaniały przykład polskiej myśli militarnej. By było śmieszniej i skuteczniej, do kołkownicy podpięty był granatnik, co pozwalało na stworzenie prowizorycznego moździerza. Broń ta jednak rozwijała skrzydła dopiero w rękach wprawionego gracza, który już podświadomie obliczał parabolę lotu pocisku.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12633" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 8: Shrink Ray z Duke Nukem 3DPowyższy tytuł dorobił się już dawno i w pełni zasłużenie statusu kultowego. Powodów ku temu było mnóstwo, jednak bez wątpienia jeden z nich stanowił niecodzienny arsenał oddany przez twórców do dyspozycji Księcia. Tutaj najbardziej w pamięć zapadł mi Shrink Ray, czyli Zmniejszacz. Po potraktowaniu wiązką z tego miotacza wszelkie świńskie ryje (i inni przeciwnicy) zaczynały biegać w panice, do której miały zresztą prawo – w końcu nagle przybrały rozmiary puszki do piwa. A wiadomo co z pustymi puszkami robi Książę: zgniata swym ciężkim butem. I ten sam los spotykał tych, którzy narazili się na jego gniew. Ciekawe, czy Shrink Ray powróci w teraz-już-naprawdę-prawie-ukończonym Duke Nukem Forever…

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12634" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 7: Kusza z Oddworld: Stranger’s WrathBrak jakiejś wyszukanej nazwy własnej dla broni ze Strangera wskazuje, że nie ona sama jest tu najważniejsza. W istocie - czynnik, który zaskarbił sobie siódme miejsce dla niej w rankingu to nic innego tylko amunicja do wspomnianej kuszy. Co w niej takiego wyjątkowego? Otóż w tej grze naboje żyją. A dokładniej są nimi malutkie zwierzątka, którymi ładuje broń główny bohater. Naraz może on używać dwóch z dziewięciu dostępnych gatunków (?) amunicji, gdzie każdy ma specjalne właściwości – na przykład otumania grupę wrogów. Gwoździem programu jednak jest fakt, że w trakcie walki, kiedy perspektywa zmienia się na pierwszoosobową, gracz mógł z bliska zobaczyć te słodkie istoty z wielkimi oczkami. Zero brutalności, za to kupa śmiechu. Szczególnie z wystrzeliwania chomikopodobnych gryzoni.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12636" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 6: Beam Katana z No More HeroesStosuję zasadę niekorzystania w rankingach z gier licencjonowanych, stąd brak na niniejszej liście miecza świetlnego z Gwiezdnych Wojen. Nie znaczy to jednak, iż nie ma tutaj miejsca dla tych, którzy się dziełem George’a Lucasa tylko inspirowali. Takim gościem jest na przykład Goichi Suda, który wyposażył bohatera No More Heroes w parodię kultowego filmowego oręża Jedi nazwaną wdzięcznie Beam Katana. Żeby było śmieszniej, protagonista Travis Touchdown zakupił ten cud techniki na aukcji internetowej! Nie przeszkadza mu to jednak w tym, by za jego pomocą wyrzynać w pień setki wrogów, rozcinać ich na pół i z dzikim uśmieszkiem na twarzy rozczłonkowywać. Kto grał, ten wie. Kto nie - powinien sprawdzić. Szóste miejsce jak z katany po szyi strzelił.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12637" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 5: Blades of Chaos z God of WarPerypetie Kratosa zaskarbiły sobie wielomilionową rzeszę fanów głównie dzięki bezpardonowej przemocy emanującej z każdej potyczki. A skoro tak, to bez wątpienia grecki pół-bóg musiał mieć dobre narzędzie do siania takiego spustoszenia. W tym dokładnie momencie na scenę wkraczają Ostrza Chaosu, które od Aresa „pożyczył” sobie Duch Sparty. Dwa śmiercionośne kawałki metalu zaczepione na łańcuchach mogą służyć zarówno jako krótko i długodystansowa broń, co naturalnie tylko zwiększa ich śmiercionośny potencjał. Tak naprawdę jednak najwięcej zależy od chorej wyobraźni Kratosa, który znajduje coraz to bardziej bolesne miejsca na ciele przeciwnika, by zatopić w nich stal. W oko cyklopa na przykład. Na samą myśl wciąż przechodzą mnie ciarki.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12638" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 4: Dubeltówka z Doom 2Oficjalna nazwa tej kultowej fuzji to Super Shotgun, jednak Doom Drugi wyszedł w tych romantycznych czasach, kiedy znajomość angielskiego w kraju była w najlepszym razie pobieżna i dopiero kształtował się słownik polskiego gracza. Dlatego też ten akapit zatytułowałem właśnie tak. Od tej dwururki w ogóle rozpoczęła się moja fascynacja strzelbami w grach wideo i mało która sieczka na ostrą amunicję zbliżała się poziomem satysfakcji do tej płynącej z rozwalenia rządka demonów jednym strzałem. No i ta animacja przeładowywania! Wpakowanie dwóch słoniowych naboi od drugiej lufy strony tworzyło taki klimat, że nie miało prawa irytować swoją długością. A wprawieni gracze wyznaczali nim rytm uników i strzałów. To były piękne czasy, aż się łezka w oku kręci.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12639" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 3: Święty Granat Ręczny z The WormsJako wielki fan Latającego Cyrku Monty Pythona nie mogłem sobie odmówić przyjemności umieszczenia Holy Hand Grenade wysoko na tej liście. Przy okazji chciałbym oddać cześć Tomaszowi Beksińskiemu, tłumaczowi ich twórczości, którego teksty, przynajmniej w moim mniemaniu, nie raz i nie dwa przewyższają oryginał. Ale wracając do gry - czy może być coś przyjemniejszego niż wysadzenie w powietrze sporego kawałka planszy wraz z wrogimi robalami przy akompaniamencie anielskiego chóru? No i ten krzyżyk jako zawleczka, od razu błogosławi wyruszających na tamten świat. Choć seria może pochwalić się całym szeregiem wykręconych broni, jak choćby super owca, to jednak właśnie Święty Granat Ręczny wydaje mi się bezkonkurencyjny. Taki przywilej tego, kto układa Top10.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12642" mode="custom" width="440" height="240"]Numer 2: Cerebral Bore z Turok 2Seria Turok zdążyła się w ostatnich latach stoczyć bardzo niziutko, nie zmienia to jednak faktu, że w czasach Nintendo 64 był to jeden z najpopularniejszych tytułów FPS na rynku i ważny argument w odwiecznej wojnie konsol. Szczególnie zasłużyła się część druga, która wprowadziła do świata gier jedną z najbardziej osoczogennych pukawek w historii. Wystarczyło namierzyć głowę przeciwnika i wystrzelić świdrujące wiertło, by zaczęło ono swoją podróż do wnętrza czaszki delikwenta. Kolejne kilka sekund cierpliwości i fontanna krwi, kości i kawałków mózgu kolorowała okolice. W sytuacji, kiedy konsola Nintendo cierpiała z powodu plakietki „dla dzieci”, Turok 2 dawał starszym graczom szansę zasmakowania czegoś przeznaczonego specjalnie dla nich. Stąd, mimo upływu lat, drugie miejsce się należy.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12641" mode="custom" width="440" height="240"][break/]Numer 1: Łańcuchowy bagnet z Gears of WarPiły łańcuchowe były z nami od samych początków, pojawiając się w kolejnych, coraz to brutalniejszych pozycjach. Dlatego długo się zastanawiałem, który model powinienem wybrać jako ukoronowanie obecnego Top10. W grę wchodził chociażby Doom, ale po głębszym namyśle stwierdziłem, że żaden obecny na rynku tytuł nie zaspokaja najniższych instynktów tak, jak czynią to Tryby Wojny. Oryginalne połączenie piły z karabinem pozwoliło na zupełnie płynne skracanie dystansu i nowe techniki walki. Ciche zakradanie się od tyłu czy dziki bieg na wroga, aż jego krtań znajdzie się w zasięgu piły? Wybór zależał od gracza oraz sytuacji. W trakcie sesji online warkot piły za plecami potrafił zatrzymać na moment bicie serca, czego nie jest w stanie dokonać wiele horrorów. Lada moment otrzymamy kontynuację, gdzie segment walki piłą zostanie drastycznie rozbudowany. Strach pomyśleć, jakie krwiste wspaniałości zaserwuje nam Bleszinski. By osłodzić oczekiwanie GoW trafia w tym miesiącu na tron.

[image source="Galerie/Inne/Top10_niezapomnianych_broni_w_grach:12643" mode="custom" width="440" height="480"]To by było na tyle jeśli chodzi o najciekawsze bronie w grach video. Wydaje mi się, że obeszło się bez większych kontrowersji, ale jak zwykle, wyrazicie to w komentarzach. Ja tymczasem zaczynam obmyślać, co zaserwować Wam za miesiąc, w przedświątecznym wydaniu Top10. To będzie coś z zupełnie innej beczki...

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)