Największą i najbardziej przydatną nowością, w kontekście które rzeczywiście można mówić o przełomowej zmianie, jest opcja śledzenia trendów w czasie rzeczywistym. W praktyce sprowadza się do trzech nowych kryteriów wyszukiwania: z ostatniej godziny, czterech godzin i ostatniego dnia. Możliwe jest także ustawienie wyświetlania danych z ostatniego tygodnia z dokładnością co do godziny. Google Trends jest zatem w stanie prezentować dane znacznie precyzyjniej na osi czasu, co może być bardzo przydatne np. podczas śledzenia przebiegu konkretnych wydarzeń.
Solidnej aktualizacji doczekał się interfejs, który został także wzbogacony o nowe funkcje. Możliwe jest już osadzanie wykresów – w serwisie dostępny jest generator kodu, który pozwala nawet na wprowadzenie wymiarów docelowego wykresu. Wykres można też udostępnić na Facebooku, Twitterze i w Google+. Odświeżony w konwencji Material Design został także wygląd Google Trends.
Kolejna nowość dotyczy śledzenia najnowszych trendów. Gruntownie przebudowana została strona główna, która umożliwia teraz wyświetlanie trendów w wyszukiwaniach nie tylko według kraju, ale także z filtrem kategorii. Słowa Nimroda Tamira o tym, że mamy do czynienia z największa aktualizacją Google Trends od trzech lat, wydają się całkowicie uzasadnione. Jest to szczególnie istotne, jeśli wziąć pod uwagę jak wiele zastosowań, zarówno hobbystycznych, jak i naukowych czy zawodowych, może mieć Google Trends.