Tritton Halo 4 Warhead 7.1 Wireless Headset — sprzęt dla halomaniaków

Strona głównaTritton Halo 4 Warhead 7.1 Wireless Headset — sprzęt dla halomaniaków
16.11.2012 10:46

Seria Halo ma ogromną rzeszę fanów, którzy bardzo często nie patrzą na cenę produktu z logiem ukochanej gry. Są w stanie wydać sporo na akcesoria, nawet jeśli taniej dostaliby to samo, ale ze zwyczajnej linii. Przystosowane do pracy z Xboksem 360 słuchawki Mad Catz Tritton Halo 4 Warhead 7.1 to nic innego, jak ubrany w nowe szaty zestaw znany już doskonale wielu graczom. Producent postanowił przy okazji premiery najnowszych przygód nieugiętego Master Chiefa przygotować dla miłośników postaci niby coś specjalnego, tak naprawdę odświeżając tylko leciutko swoją propozycję sprzed kilku miesięcy. Operacja sprowadziła się do zamiany elementów pomarańczowych na błękitne, podmianki wszelkich światełek na niebieskie oraz dorzuceniu kilku ekstra napisów i zygzaków. Za jeszcze bardziej „markowy” sprzęt dokładamy około 300 złotych.

350033669349599169

Do sprawy ceny powrócimy w podsumowaniu, na razie skupmy się na wrażeniach z użytkowania. Jak zapewne zdążyliście się zorientować, przykładam dużą wagę do wyglądu opakowania i tutaj Mad Catz nie zawodzi. Dostajemy sporych rozmiarów, porządne kartonowe pudło, o rozsuwanym na dwie części wnętrzu, z dobrze zabezpieczonymi elementami zestawu. W środku producent dorzucił wszystko, co niezbędne do pracy. Poza słuchawkami, dopinanym mikrofonem, stacją sterującą i jej podstawką, a także ładowarką z wymiennymi końcówkami, byśmy niezależnie od kraju mogli cieszyć się przestrzennym dźwiękiem, jest przewód optyczny, przejściówka do niego dla starszych modeli Xboksów 360 plus kabel RCA, jeśli ktoś korzysta z leciwego telewizora. Do tego rzecz jasna instrukcje (długa oraz skrócona) i jako bonus kod na statek z gry dla Avatara.

Specjalnie nie wspominałem o bateriach — co pozytywnie zaskakuje, dostajemy ich dwie sztuki. Mamy do czynienia z zestawem bezprzewodowym, więc jedna zwyczajnie idzie do słuchawek, pod mocowaną na magnesiki pokrywkę. Druga tymczasem ląduje za podobnie rozwiązaną klapką we wnętrzu przypominającej ściętą piramidę stacji, gdzie się ładuje. Proste i świetne rozwiązanie, ograniczające do minimum czas potrzebny na ponowne rozpoczęcie używania słuchawek po wyczerpaniu ogniwa — które wytrzymuje więcej niż 13 godzin gry. Z podłączeniem zestawu nie ma absolutnie problemu. Do konsoli podpinamy kabel optyczny, z drugiej strony wpinamy go do tyłu stacji, doprowadzając obok kabelek od zasilacza. W menu ustawień Xboksa zmieniamy dźwięk na 5.1, potem przyciskiem nad jedną ze słuchawek włączamy je, a tym nad drugą synchronizujemy się z konsolą. Tak samo jak pad. Jako że to produkt na licencji Microsoftu, pod przyciskiem Guide na kontrolerze widoczny będzie na ekranie telewizora stan naładowania baterii słuchawek.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Pozostaje wpiąć mikrofon (włączamy go przyciskiem na końcu, zaś dioda sygnalizuje, czy nas aktualnie słychać), bo zestaw działa także jako headset, wykorzystywany do komunikacji z innymi podczas zabawy online. Komfort użytkowania jest niezwykły, choć słuchawki mogłyby być nieco lżejsze. Nauszniki są odpowiednio duże, aby objąć uszy i rzecz jasna ruchome, żeby dostosować się do kształtu czaszki. Wykonane zostały ze skóropodobnego materiału, lecz głowa się nie poci. Regulacja rozsunięcia na wyściełanym pałąku to oczywiście standard. Lewa słuchawka ma na górze z przodu przełącznik analogowego i cyfrowego trybu pracy, z tyłu potencjometr do ściszania rozmówców plus ewentualnego sprawdzania (po wciśnięciu) jak nas samych słychać. Prawa słuchawka ma z tyłu potencjometr do regulacji głośności dźwięków (wciśnięcie wyłącza fonię), a z przodu przełącznik trybów audio między stereo, muzyką, grą, a ustawieniami pod film.

Najbardziej przypadł mi do gustu tryb gry, stanowiący „złoty środek” pomiędzy oddaniem mowy, a muzyki oraz efektów specjalnych. Pozostałe z przestrzennych nieco za bardzo przycinają jak dla mnie różne częstotliwości. Niestety z efektu trójwymiarowości nie jestem do końca zadowolony, należy jednak sobie zdawać sprawę, że słuchawki nie mają wbudowanych nie wiadomo ilu głośniczków i w sumie całe Dolby surround to przecież oszukiwanie zmysłu słuchu. Byłem w stanie po zamknięciu oczu domyślić się, z której strony dochodzi szum wodospadu, czy naprawdę potężny wybuch, ale w ferworze walki nigdy nie wiedziałem z kolei, skąd strzelają lub biegną na mnie przeciwnicy. Trudno to także opisać, lecz wyczuwalne jest ponadto nienaturalne tłumienie dźwięków, pewnie nie dla każdego zauważalne ich przytępianie. To musi być jakaś kwestia techniczna, bo w „czystym” stereo również ma takie coś miejsce. Chyba po części z tego powodu, po długich sesjach przed konsolą, trudno mi było przestawić się na normalne słyszenie. Przez kilka minut człowiek czuje się zwyczajnie, jakby miał po kąpieli wciąż wodę w uszach.

  • Slider item
  • Slider item
[1/2]

Polecam więc spróbować w miarę możliwości potestować słuchawki przed zakupem, by przekonać się, czy taka jakość nam odpowiada. Po drugie wypada zwrócić uwagę na piszczenie zasilacza — w podesłanym egzemplarzu dawało się to we znaki, myślałem nawet, że inna częstotliwość radiowa (5.8GHz w miejsce popularniejszej 2.4) jakoś wpływa na elektronikę w pomieszczeniu, ale nie. Po prostu strasznie słychać „prąd”, a to w końcu ponoć wysokiej klasy produkt. Należy podkreślić, że samo podstawowe wydanie słuchawek, model bez Halo 4 w nazwie, to nie lada wydatek — w tej chwili kosztują one dalej więcej niż sama konsola, bo około 900 złotych. Przy zarobkach przeciętnego polskiego gracza, już pomijając uczniów i studentów, to jest cena zaporowa, a do reedycji należy jeszcze przecież doliczyć wspomnianą na wstępie różnicę… 1200 złotych za słuchawki dla Xboksa 360, które działają też przykładowo z PS3, ale nie jako headset. Wizualnie bardzo atrakcyjny produkt, jednak „na kieszeń” chyba raczej ciekawostka.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)