Ubuntu na rozdrożu: powrót do GNOME, czyli powrót donikąd
Wczorajsza deklaracja Marka Shuttlewortha wyglądała wręcz naspóźniony żart primaprilisowy. Zmarnowane całe lata pracyprogramistów Ubuntu, zdezorientowana społeczność, nadszarpniętareputacja – a to wszystko ze względu na jednego człowieka, którystwierdził, że jego koncepcja konwergencji urządzeń i interfejsówużytkownika jednak nie ma sensu. Po raz kolejny mamy do czynienia zsytuacją, w której wizjonerzy wzornictwa chcą całkowicieprzebudować klasyczny desktop w coś, co być może sprawdziłobysię na tabletach, gdyby ktoś chciał używać tabletów do poważnejpracy – i po raz kolejny widzimy, jak bardzo nic z tego niewychodzi. Co jednak właściwie decyzja o zastąpieniu własnegoUnity 8 przez GNOME może oznaczać?