To dość zaskakujący ruch, biorąc pod uwagę, że przedstawiciele USCG postawili sobie za cel zwalczanie piractwa w Stanach Zjednoczonych. Na początku lipca informowaliśmy, że jeden z pozwów przeciwko 5 tys. internautów został zatwierdzony przez amerykański sąd. Organizacja chciała wykorzystać taką metodę do szeroko zakrojonej walki z piratami. W sumie do sądu pozwała ponad 14 tys. Amerykanów oskarżonych o nielegalne ściąganie filmów z sieci BitTorrent. Dlaczego teraz zrezygnował z walki przed sądem? Jak donosi ArsTechnica, USCG wbrew pozorom osiągnął swój cel.
Organizacja wcześniej operowała bowiem tylko adresami IP piratów. Był to dość wątły argument w dochodzeniu praw do odszkodowania za pobrane nielegalnie filmy. Teraz zaś, po nakazie sądowym o współpracy operatorów telekomunikacyjnych, USCG posiada realne adresy i dane osobowe oskarżonych. Zatem każdy, kto nie zgodzi się na ugodę (od 1,5 do 2,5 tys. dolarów dobrowolnej wpłaty), może liczyć na rozprawę w sądzie. Tym razem jednak USCG ma w rękach dane osobowe piratów, co znacznie ułatwi walkę przed wymiarem sprawiedliwości. Organizacja najwyraźniej dokładnie przestudiowała prawo i systematycznie realizuje kolejne punkty planu mającego na celu uzyskanie od jak największej ilości osób pieniężnej rekompensaty. Jest o co walczyć, bo USCG pobiera nawet 70% od każdej wygranej sumy.