Pompka elektryczna Xiaomi MI PORTABLE AIR PUMP – pompowanie długodystansowe

Pompkę zakupiłem w marcu za około 190 zł. Czemu? Raz – jeżdżę sporo rowerem. Dwa – mamy na podwórku kilka samochodów i ciekawy byłem jak takie małe coś poradzi sobie z pompowanie większych kół.

Oprócz kompresora w zestawie znajduje się kabel ładujący (USB - micro-USB) oraz wąż o długości prawie 20 centymetrów z nakręcaną końcówką do opon samochodowych, adapter „Presta” (rowerowy wentyl), igła do pompowania piłek oraz torba materiałowa do przechowywania i przenoszenia.

Budowa i wykonanie

Samo urządzenie waży około 450 gramów a jego wymiary 7,1 cm x18 cm x4,5 cm . Więc nie jest to dużo. W bryle zmieściła się bateria o pojemności 2000 mAh, czytelny wyświetlacz oraz pięć przycisków do sterowania pompką. Oraz oczywiście sam mechanizm pompowania, który może maksymalnie pompować do 10 barów.

Sama obudowa jest dobrze spasowana, nie skrzypi ani nie próbuje się rozlecieć od najmniejszego dotyku.

Użytkowanie

Zacznijmy od baterii. Ta, jak już wspomniałem ma pojemność 2000 mAh. Ładuje się ją przez port microUSB. Ładowanie trwa około 3 godzin, co jest niestety największym minusem tej pompki zważywszy na czas pracy. Energi starcza na napompowanie jednej opony samochodowej od zera do 2,5 bara oraz drugiej od zera do około 1,5 bara (jakby kogoś interesowało – opony o rozmiarze 205/65 R15). Później przerwa na ładowanie baterii bo niestety nie możemy jednocześnie ładować (choćby z powerbanka) i używać tego sprzętu. Samo pompowanie od zera do 2,5 bara opony samochodowej trwa około 12 – 15 minut. Z jednej strony trochę sporo, ale pamiętajmy że jest to sprzęt prawie kieszonkowy. I w sytuacji awaryjnej na pewno pomocny. Zwłaszcza przy wyrównywaniu ciśnienia w kołach. Samo dopompowywanie kół z, powiedzmy, 2,0 do 2,5 bara trwa około 2 minut.

Sprawdzałem również, ile razy można by nabić opony rowerowe, zanim bateria w pompce zawoła na przerwę. I nie jest źle. Od zera do 3,5 bara udało mi się na jednym ładowaniu napompować koło pięciokrotnie (rozmiar 26 x 2,4). Jest to wynik bardzo zbliżony do tego, jaki podaje producent – 8 napompowań kół od roweru. Wydaje mi się, że nie jest to zły wynik.

Samo pompowanie zaczynamy od wyjęcia końcówki węża z czerwonego portu. Wtedy pompka automatycznie się włącza. Wystarczy wkręcić go w wentyl i gotowe. Kompresorek wykrywa ciśnienie w oponie, nam zostaje ustawić żądane ciśnienie do którego chcemy dojść (przyciski - oraz +) i wcisnąć środkowy przycisk by zacząć pompować. Warto dodać, że pompka może pokazywać ciśnienie zarówno w PSI jak i w barach (co zmieniamy przytrzymując dłużej przycisk 0). Gdy ciśnienie dojdzie do ustawionego poziomu, pompka przestaje pracować. Co dziwne, po mniej więcej trzech minutach bezczynności pompka odłącza zasilanie i nie reaguje na żadne przyciski. Aby ją znowu wybudzić, należy odłączyć ją od opony, włożyć i znowu wyjąć przewód do pompowania i dopiero można przejść do dalszej pracy. Praca pompki nie jest zbyt głośna i spokojnie można przy niej rozmawiać czy zająć się czymś innym. Nie przeszkadza.

Jak już wspomniałem, można samodzielnie ustawić żądane ciśnienie, do którego pompka ma dociągnąć oponę. Można również skorzystać z jednej z predefiniowanych przez producenta wartości: rower (45 psi / 3,1 bar), motocykl (34,8 psi / 2,4 bar), samochód (36,2 psi / 2,5 bara), piłka (8 psi / 0,5 bar). Tryby można zmienić przyciskiem 0.

Miłym dodatkiem jest również latarka, która może być pomocna jakby trzeba było dopompować koło wieczorem. Nie jest może najjaśniejsza, ale powinna wystarczyć na doświetlenie sobie wentyla.

Z minusów (poza czasem pracy) należy jeszcze wspomnieć o braku jakiejś informacji na wyświetlaczu o stanie naładowania baterii. Urządzenie co prawda posiada na dole lampkę statusu, która robi się czerwona, kiedy bateria jest bliska wyczerpania. Jest to jednak mało precyzyjne. Osobiście wolałbym jakiś procentowy wskaźnik naładowania baterii na wyświetlaczu.

Na zakończenie.

Dla kogo więc byłby taki sprzęt? Cóż, myślę że jest to sprzęt w głównej mierze dla rowerzystów bądź użytkowników hulajnóg z pompowanymi oponami. Pompka dość dobrze radzi sobie z mniejszymi oponami. Może również posłużyć za jakieś wyjście (bardzo) awaryjne przy samochodzie o ile osoba korzystająca z tego sprzętu będzie znała jego ograniczenia (chociażby dość spory czas na napompowanie koła samochodowego bądź krótki czas działania). Sprawdzi się jednak w przypadku konieczności awaryjnego dopompowania koła w celu dotarcia do stacji benzynowej czy innego miejsca z pełnoprawnym kompresorem.

A bateria, pomimo dość słabego czasu działania może być plusem – nie jesteśmy zależni od zewnętrznego źródła zasilania. Może być to istotne chociażby dla rowerzystów właśnie, chcących doładować koło na wycieczce.