WAŻNE
TERAZ

Afera w publicznym szpitalu. Demaskujemy kłamstwa polityka KO

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Od miesięcy gracze byli bombardowani informacjami na temat Wiedźmina 2: Zabójców Królów. Zewsząd stopniowo atakowały reklamy, gra znalazła się na okładkach poczytnych magazynów, mówiło i mówi się o niej wszędzie. CD Projekt wpompował morze kasy, aby uzmysłowić absolutnie wszystkim, tak w kraju, jak też na całym świecie, że oto nadszedł tytuł RPG, który zwyczajnie trzeba mieć w swojej bibliotece. Nie każdemu się taka „nagonka” medialna spodobała, niemniej należy przyznać, iż ze swojego zadania ekipa deweloperska wywiązała się znakomicie. Mamy oto do czynienia z jedną z komputerowych pozycji tego roku, a dla nas Polaków – chyba najważniejszą.

Autorski REDengine już w pierwszej produkcji, którą napędza, pokazuje pazur i nie mam żadnych wątpliwości, iż technologią tą zainteresują się szybko różnorakie firmy. Lokacje przygotowano z niezwykłą szczegółowością, teren zaskakuje często pod względem samej geometrii, zaś oświetlenie scen przyprawia o autentyczny zachwyt. Co dobre, podążając tak torem wątku głównego ma się wrażenie, że twórcy „technicznie” czerpali inspiracje z najlepszych motywów znanych z Fable, Gothica czy Demon’s Souls, acz nie w prostej linii kopiowali. Silnik ma oczywiście jeszcze pewne przypadłości wieku dziecięcego – miejscami późno doczytają się tekstury na obiektach, postacie mogłyby być mniej kanciaste na twarzach (choć gra i tak przebija pod tym względem wiele uznanych hitów), obiekty przenikają się nagminnie, a do tego przy dłuższym posiedzeniu wyraźnie spada płynność rozgrywki, więc raz na jakiś czas restart mile widziany, jednak na bank coś jest z tym już robione. Twórcy zapowiadają ponadto częste aktualizacje gry.

Odnośnie historii nie ma się co za bardzo rozpisywać, kiedy ją kształtujemy – jesteśmy zabójcą potworów, któremu egzystować przyszło w świecie fantasy, rozkrawanym przez władców poszczególnych jego rejonów, pełnym politycznych machinacji oraz spisków. Rzuca się gracza od razu na głębię pewnego tła fabularnego i obawiam się, że niestety nie każdemu się to spodoba – oczytani w literaturze Sapkowskiego, czy osoby z pierwszą częścią Wiedźmina PC za pan brat, stoją na lepszej pozycji. Uśmieszek wywoła zapewne stopniowe nabywanie nowych zdolności przez bohatera tłumaczone amnezją. Straszny standard, do tego dziwnie wielce tu nagłaśniany - przysięgam, że gdyby stawiano mi kolejkę za każdym razem, gdy ktoś stwierdza, że Geralt o czymś zapomniał, albo tłumaczy nieznajomość pewnych faktów tym właśnie stanem jego umysłu, tak z tydzień leżałbym na podłodze jak kłoda. Co więcej, do tego zabijaka zdaje się mieć nagminne, chwilowe zaniki pamięci – ot, przysięga dozgonną miłość czarodziejce Triss, a za moment zabawia się już z dziewczętami w burdelu...

Obraz

Można by w dosyć naciągany sposób podciągnąć to pod dwulicowość świata przedstawionego, w którym często mówi się jedno, a drugie robi, zaś do wyboru jest zazwyczaj wyłącznie mniejsze zło, stąd podrążmy inny temat – tak zachwalany wpływ naszych działań na rozwój fabuły widać i to miejscami dosyć znacznie, bo w zależności od obranej ścieżki odwiedzamy nawet całe inne lokacje. Konsekwencje jednak mogą być też mniej ważkie - od otrzymania przedmiotu od uratowanej osoby kiedyś tam później, przez opcję przespania się z kimś, po zwyczajną wieść, że coś udało nam się zmienić w scenariuszu. Chwała twórcom za nieoczekiwane zwroty akcji, ale historia nie została do końca przemyślana. Kiedy nagle w epilogu poprzez jedną przydługą rozmowę starają się oni nam całą grę wyjaśnić, zamknąć luźne wątki i rozpocząć nowe (ku kontynuacji) to chyba sprawy mają się nie tak… W ogóle, przyzwyczajeni do obszernych początkowych aktów, czujemy się ciut oszukani, czy w pewien sposób zbywani pod koniec przygody.

[break/]Do tego jednak czasu wszystko w miarę w porządku. Z poszczególnymi postaciami da się zżyć – nie bez znaczenia są tutaj niezłe aktorstwo, dobrze dobrane głosy (może z wyjątkiem smarkuli Smokobójczyni), wyraźne przekazywanie emocji z pomocą mimiki, plus zwyczajnie konkretnie sklejone dialogi. Zadania poboczne oraz główne są ciekawe, tylko potrafi podirytować ich rozplanowanie. Zazwyczaj musimy przelecieć z jednego krańca mapy na drugi, a niejednokrotnie czeka nas nawet kilka kursów w obie strony. Oliwy do ognia dolewają czarodziejki, które teleportują się z miejsca na miejsce, gdyż jak mówią nie chce im się chodzić… A my tak biegamy - i tracimy czas, kiedy po odnalezieniu przedmiotu dla kogoś wystarczyłoby nas przenieść do miasta. Sporo z tych minimum 24 do 40 godzin rozgrywki schodzi właśnie na kręcenie się w kółko po lokacjach.

Obraz

Znam wiele osób, które pracowały przy testowaniu Wiedźmina 2 i za nie wyłapanie pewnych rzeczy mam ochotę ich zamordować. Przede wszystkim interfejs jest dla mnie nieczytelny. Plecak szybko zapełnia się śmieciami i trudno się w nim połapać – podział na typy przedmiotów nie pomaga. Kiedy rozmawiamy z rzemieślnikiem czy sklepikarzem nie ma możliwości kupienia czegoś oraz powiedzmy zrobienia przedmiotu w ramach jednego dialogu – trzeba gadkę uciąć i rozpocząć od nowa. Do szewskiej pasji doprowadzają drzwi, które nie potrafią pozostać otwarte, przez co ruszając w podróż do kopalni z kilkuosobowym oddziałem krasnoludów czeka się w kolejce, aż każdy sobie uchyli, wejdzie, zamknie. Pomimo zapewnień twórców, Geralt nie umie się także skradać – mechanizm przylegania do ścian po prostu szwankuje, tak jak i podnoszenie przedmiotów, tudzież wskakiwanie na gzymsy klikiem. Nie wiadomo dlaczego akcja kontekstowa potrafi załączyć się w środku walki. Plus ciekawostka na koniec - otóż kraść można zawsze i wszędzie, nawet na oczach lokatorów domów. Nikt Wiedźmina ścigał za to nie będzie.

Sporo szumu zrobiło się wokół wyśrubowanego ponoć poziomu trudności oraz problemów z ginięciem na samym starcie historii – cóż, to kwestia opanowania mechanizmów gry. Początki nie należą do przyjemnych, lecz po przynajmniej jednokrotnym przejściu Zabójców Królów będziecie się raczej śmiali poczwarom w twarz. Nie ukrywam, że nie przypadło mi do gustu szprycowanie się dopalaczami przed, nie zaś w trakcie walki, ale dodaje to produkcji pewnego smaczku i autentyzmu. Przyda się dobra znajomość przygotowanego przez deweloperów arsenału, bo nie wszystko jest równie skuteczne na wszystkie stwory, acz to obawiam się tylko dodatek – pomimo rozbudowania tytułu w tym aspekcie liczą się głównie miecze. Przedmiotów mamy mało do znalezienia, jak na RPG, osobiście także nie porwały mnie dostępne drzewka umiejętności wiedźmińskich. Aczkolwiek inwestować w siebie warto, bo postacie towarzyszące tylko właśnie towarzyszą – w walce się nie przydają, a i o „pomocną” kulę ognia w plecy łatwo.

Obraz

W ramach podsumowania ustalmy jedno jasno – tak, Wiedźmin 2: Zabójcy Królów to gra bardzo dobra, chociaż nie do końca wszystko się tutaj CD Projekt RED udało. Większość problemów opisałem powyżej, do worka dorzucę jeszcze pojawiające się w trakcie zabawy pytania, na których odpowiedzi przyjdzie szukać w instrukcji czy dołączanym w pudełku przewodniku – bez tego ani rusz. Pewne rozwiązania są nielogiczne (czemu niby nie mogę kopnąć drabiny podczas obrony murów twierdzy?), inne znowu miło zaskakują – pokierujemy przykładowo poczynaniami nie tylko Geralta z Rivii. Cieszą gra w kości, siłowanie na rękę plus boks, zabrakło mi za to opcji kopania w ziemi (takie zboczenie z gier RPG). Muzyka przywodzi na myśl filmowego Władcę Pierścieni i o to chyba chodziło, zaś udźwiękowienie jako tako stoi na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli lubicie klimaty fantasy to nie muszę Was przekonywać – pójdziecie do sklepu, szczególnie, że to polska produkcja. Z przekory reklamom nie kupicie? To przejdźcie się do kumpla. Niemożliwe, żeby on, jego rodzice, czy tam babcia, któreś nie miało już swojego egzemplarza…

Źródło artykułu: www.dobreprogramy.pl
Wybrane dla Ciebie
Ministerstwo Cyfryzacji zachwala mSzyfr. Nowy, bezpieczny komunikator
Ministerstwo Cyfryzacji zachwala mSzyfr. Nowy, bezpieczny komunikator
Komunikat Pekao S.A. Dotyczy wszystkich klientów
Komunikat Pekao S.A. Dotyczy wszystkich klientów
Copilot znika. Microsoft wycofuje się z agresywnej promocji
Copilot znika. Microsoft wycofuje się z agresywnej promocji
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Będzie nowy adres WWW
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Będzie nowy adres WWW
Masz mObywatela? Niektóre funkcje będą niedostępne
Masz mObywatela? Niektóre funkcje będą niedostępne
Awaria w Alior Banku. Nie działa aplikacja (aktualizaja)
Awaria w Alior Banku. Nie działa aplikacja (aktualizaja)
Ostrzeżenie CERT Orange. "Karta SIM wymaga aktualizacji"
Ostrzeżenie CERT Orange. "Karta SIM wymaga aktualizacji"
Koniec Messenger.com. Wszystko, co musisz wiedzieć
Koniec Messenger.com. Wszystko, co musisz wiedzieć
Microsoft potwierdza: Windows 11 przyspieszy
Microsoft potwierdza: Windows 11 przyspieszy
ProgramData - co to jest i czy można tam sprzątać?
ProgramData - co to jest i czy można tam sprzątać?
Używasz mObywatela? Koniecznie zapisz ten numer telefonu
Używasz mObywatela? Koniecznie zapisz ten numer telefonu
Skyscanner trafił do ChatGPT. Lotów można szukać zwykłą rozmową
Skyscanner trafił do ChatGPT. Lotów można szukać zwykłą rozmową
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇