MX Master 3 w dążeniu do doskonałości

Od lat uważam myszki MX Master za obowiązkowe oręże w pracy biurowej. Komfort pracy był ich największym atutem. Logitech jednak nigdy nie spoczywa na laurach i szuka możliwości poprawy swojego sprzętu. Dlatego też MX Master doczekał się już trzeciej odsłony, która nie jest rewolucją, a ewolucją tegoż modelu.

Między wersją pierwszą i drugą nie było widocznej różnicy. Skoncentrowano się na poprawie czasu pracy na baterii i zmieniono czujnik, zwiększając precyzję gryzonia. Zaś MX Master 3 to subtelny redesign, który docenią wszyscy, a zwłaszcza posiadacze dwóch pierwszych modeli.

Odświeżony wygląd bryły to także mała, delikatna zmiana rozmiarówki. Gdzieniegdzie odjęto, a gdzieniegdzie dodano. MX Master jest teraz odrobinę węższa i krótsza, ale za to w kłębie urosła o całe 2,6 milimetra.

51 mm × 84,3 mm × 124,9 mm

Waga też uległa zmianie. Trójeczka jest lżejsza od poprzedniczek o cztery gramy — aktualna waga to 141 gramy. Trzymając w jednej ręce stary model, a w drugiej nowy, trudno orzec, która jest cięższa.

Materiały wykorzystane w obudowie pozostały bez zmian. Nadal górna część myszki jest powleczona gumą, choć teksturowanie jest zupełnie inne. Zmieniono trójkątne segmenty na wyżłobienia. Jak już wspomniałem, grzbiet został nieco podniesiony i ma większe nachylenie ku głównym klawiszom, z których lewy jest nieznacznie powiększony. Łącznie MX Master posiada sześć przycisków (lewy/prawy przycisk myszy, przycisk Wstecz/Dalej, przełącznik aplikacji i środkowy przycisk myszy w rolce), pomijając przełącznik trybu pracy głównego kółka.

Teraz obie rolki są całkowicie metalowe, bez żadnych dodatkowych powleczeń. Główny scroll został pozbawiony łożyska, jest elektromagnetyczny. Przełożyło się to na niemal zupełnie cichą pracę, większą precyzję i czułość. Kółko przewijania posiada nadal dwa tryby: zapadkowy (z akcentowanymi przeskokami) i swobodny, gdzie rozkręcona rolka potrafi kręcić się ponad 15 sekund.

Największej rewolucji w tej ewolucji doczekał się lewy bok MX Master. W tym miejscu poprawiono niedoskonałości poprzedniczek. Przesunięto boczne przyciski pod rolkę i je „rozstrzelono”. Teraz dostęp do nich jest o wiele łatwiejszy. Wcześnie guzki był zbyt blisko siebie — praktycznie jeden pod drugim. Sprzęgiełko (przycisk gestów) zostało na swoim miejscu, ale otrzymało małe wybrzuszenie, dzięki któremu łatwiej odnaleźć klikaną powierzchnię. Opór przełącznika pozostał niezmieniony, więc omyłkowo nigdy go nie wciśniemy. Również zachowanie bocznej rolki jest bez zmian, jest czuła i precyzyjna.

Logitech pokusił się także o zmianę miejsca i wyglądu wskaźnika baterii. Z trzech małych białych kropek gasnących wraz ze spadkiem poziomu naładowania akumulatora, na jedną dwukolorową diodę. Zaświeci się ona na kolor zielony, kiedy wartość procentowa naładowania jest wyższa niż 30% i na czerwono, gdy spadnie poniżej. A zlokalizowano ją nieopodal poziomej rolki przewijania.

Kolejną zmianą w konstrukcji MX Master 3 jest użycie portu USB typu C do ładowania baterii. Takie posunięcie jest zrozumiałe, w końcu ten format wtyczki docelowo ma wyprzeć przestarzałe microUSB. W myszy siedzi akumulator o pojemności 500 mAh, który według producenta powinien wystarczyć do 70 dni pracy, po pełnym naładowaniu. MX Master 3 posiadam od miesiąca, więc aktualnie realny czas trudno mi oszacować. Producent w materiałach marketingowych zachwala, że po jednominutowym szybkim ładowaniu baterii można korzystać z myszki przez kolejne trzy godziny.

W podwoziu myszki także zmieniono kilka drobiazgów. Ślizgacze boczne zostały zmniejszone, a środkowe zwiększone. Usunięto klawisz Connect do nawiązywania/parowania nowych urządzeń. Teraz myszka rozgłasza się zawsze przez kilka sekund po włączeniu zasilania lub gdy któryś z profili nie ma przypisanego urządzenia. Miejsce ulokowania czujnika i guzika zmieniającego profil pozostało bez zmian.

Sensor w MX Master 3, porównując z modelem 2s, nie uległ zmianie. Nadal jest to czujnik Darkfield. Jego czułość możemy ustawić od 200 do 4000 dpi z przeskokiem co 50 dpi. Sensor jest wysoce precyzyjny, nie sądzę, aby ktokolwiek używający tej myszki do pracy mógł narzekać. Dotyczy to zarówno pracowników biurowych, jak i grafików komputerowych. 

Dedykowane oprogramowanie dla MX Master 3 to oczywiście Logitech Options, w którym dostosujemy mysz pod siebie. Program nie dostarcza niczego, czego byśmy nie doświadczyli w innych myszkach obsługiwanych przez ten kawałek softu.

Całość została podzielona na kilka sekcji, w których zmienimy funkcje przycisków, włączymy i dostosujemy dodatkowe gesty, zdefiniujemy zachowania dla konkretnych aplikacji, ustawimy czułość sensora, czy sprawdzimy poziom baterii. Options jest bardzo prostą i intuicyjną aplikacją. Program dostępny jest tylko na Windows i macOS. Użytkownicy Linuxa muszą nadal czekać, aż Logitech ukłoni się w ich stronę. Myszka oczywiście jest w pełni obsługiwana przez system spod znaku pingwina, niezależnie od tego, jak ją podłączymy z naszym komputerem, czy przez czujnik Logitech Unifing, czy Bluetooth.

Logitech ze swoją myszką MX Master nieustannie dąży do doskonałości, a trzecia jej rewizja jest niezbitym tego dowodem. Z kuźni wyszedł niebywały produkt premium, na którym pracuje się komfortowo. Kształt myszy jest smukły i został idealnie dopasowany do dłoni. Praktycznie bezgłośna rolka! Czas pracy na baterii sięgający do 70 dni, więc nie musimy się przejmować, że mysz „zdechnie” w najmniej odpowiednim momencie. Dla mnie już pierwszy MX Master był synonimem komfortu i myszkowej perfekcji, ale wersja trzecia tymi drobnymi zmianami zmiata go z podium.

MX Master 3 moim zdaniem jest myszką bez jakichkolwiek wad konstrukcyjnych. Jedyną jej dolegliwością jest cena 479 zł, to jednak dużo! Jednak mimo wszystko warto rozważyć jej zakup, zwłaszcza jeśli spędzamy przed komputerem kilka godzin dziennie, a ergonomia pracy ma dla nas jakiekolwiek znaczenie.