MasterKeys Pro S — kompaktowy mechanik od Cooler Master

Cooler Master jest jedną z marek, do których mam szczególny sentyment. Ta więź stworzyła się podczas pierwszych świadomych zakupów komputera, na którym planowałem zarywać nocki w Diablo 2 i podrasowywać Boxtera w jednej z najlepszych odsłon Need for Speed. Mam na myśli wydanie Porsche 2000. Wtedy to, jako serce swojego blaszaka, wybrałem układ Pentium III. Za grafikę odpowiada bodajże jakaś Nvidia TNT. Chłodzenie powierzyłem właśnie wiatrakom sygnowanym logiem Cooler Master. Żaden z tych podzespołów nie zawiódł mnie przez cały cykl życia tego PC.

Jako, że dobrych teamów się nie zmienia, od lat wybierałem procesory Intela i układy graficzne od zielonych. Tak samo było z chłodzeniem. Teraz gdy stałem się laptopowiczem, kupuję co producent zaproponuje. Poza procesorem, grafiką, ilością ramu i pojemnością twardziel już nic wybrać nie mogę… Dlatego, jeśli trafi mi się okazja przetestowania peryferii od CM, robię to z miłą chęcią.

Na mój warsztat trafiło już kilka myszek i słuchawki. Teraz przyszedł czas na kompaktową (TKL) klawiaturę Cooler Master MasterKeys Pro S oferującą przełączniki Cherry MX (do wyboru Blue, Brown, Red i Siliver) oraz białe podświetlenie. W serii MasterKeys Pro znajdziemy również model M i L zawierające sekcję numeryczną, jak i odpowiedniki S, M, L z RGB.

Niektórym pewnie nasunie się pytanie: po co wersja z pojedynczym białym podświetleniem skoro mamy wersję RGB, gdzie taki sam efekt możemy uzyskać? Zgadza się, ale żeby otrzymać biel z RGB musimy zapalić wszystkie trzy kolory (czerwony, zielony i niebieski), które nie zawsze oddają w pełni żądany kolor. Z reguły jest on bardziej kremowy - “mętny”. Drugi aspekt to cena — jednokolorowe lampki są po prostu tańsze.

Na pudle, w którym sprzedawana jest MasterKeys Pro S, znajduje się nalepka, informująca o wersji przełączników Cherry MX. Jeśli wiemy, czego szukamy, to warto mieć to na uwadze.

W środku klawiatura jest zabezpieczona kawałkiem syntetycznego materiału. Wraz z klawiaturą otrzymamy kabel microUSB (tak jest odłączany), klucz do zdejmowania key-capów i ulotko-instrukcje.

Klawiatura ma bardzo prosty design. Klasyczny kompakt. Całość wykonana jest z tworzywa sztucznego (matowego czarnego plastiku), który jednak dość mocno się palcuje. W środku znajduje się metalowa płyta, która zwiększa wagę MasterKeys Pro, co bezpośrednio wpływa na stabilność pracy. Dodatkową jej cechą jest odbicie światła, które wzmaga ledową biel.

Standardowo na spodzie klawiszowca znalazły się cztery gumowe nóżki, które trzymają go w miejscu. Kąt nachylenia jest regulowany, dzięki dwóm dodatkowo wyciąganym.

Ciekawym podejściem w MasterKeys Pro S jest możliwość odłączenia kabla USB i wymiany go na inny, co może zwiększyć żywotność sprzętu. Chociaż ten, dołączony do zestawu, jest długi 1,5m i świetnej jakości. Gruby, choć, przez co sztywny nylonowy oplot gwarantuje trwałość, jednak jego końcówka jest zagięta pod kątem prostym w lewą stronę, co może nie spodobać się przyszłym użytkownikom. Na szczęście bez problemu możemy zmienić przewód na całkiem inny.

Keykapy posiadają standardowe rozmiary, a naniesiona na nich czcionka jest czytelna. Białe diody są jasne. Rozkręcone na maksymalną jasność (dostępne jest pięć poziomów) potrafią nieźle bić po oczach.

Dobrany kolor lampek pasuje do stylu MasterKeys Pro S, a po zrecenzowaniu tak wielu klawiatur RGB, to miła odmiana. Brak wielokolorowych ledów nie dyskryminuje jej do posiadania efektów świetlnych. Zaprogramowano szereg znanych propozycji iluminacji, takich jak fala czy rozbłysk.

Przełączniki Cherry MX w moim testowym egzemplarzu są w wersji Brown (brązowej). Bardzo ją cenię ze względu na dobre wypośrodkowanie w zastosowaniu. Nadają się zarówno do pisania, jak i grania. Ich klik nie jest donośny, ale dający wystarczającą informację zwrotną. Jest to jedna z opcji, ponieważ jak wspomniałem na wstępie Master MasterKeys Pro S możemy kupić zarówno z przełącznikami niebieskimi i typowo gamingowymi: srebrnymi lub czerwonymi.

W ostatnim czasie wróciłem do zarywania nocek Diablo 3 i czasami w Far Cry 5 Online, które na dobre zastąpiło mi CS’a. Podczas sesji klawiatura rejestrowała wszystkie naciśnięcia, więc zachwalana przez CM “ekskluzywna” technologia zapobiegająca powstawaniu zjawiska ghostingu działa znakomicie. Gwarantuje ona prawidłową rejestrację do wciśniętych 6 klawiszy.

Podczas użytkowania wypłynęły dwie wady. Jedną są luzy keykapów (delikatnie drżą), a drugą, choć szukana trochę na siłę to czułość spacji, jest ona deczko nadwrażliwa. Podczas pisania moje kciuki zawsze spoczywają na tym najdłuższym klawiszu i w tym wypadku czasami klawiatura rejestrowała wciśnięcie.

Bez aplikacji też się da...

Choć MasterKeys Pro S nie posiada dedykowanej aplikacji do zarządzania podświetleniem, to nie jesteśmy pozbawieni posiadania własnych profili i makr. Producent postawił na wykorzystanie różnych kombinacji FN. Do profilu możemy przypisać makra i zaświecenie tylko ważnych — wybranych klawiszy, których na przykład używamy w grze.

Tworzenie nowego makro nie powinna nikomu sprawić problemu. Zamyka się ono w pięciu krokach, opisaną w instrukcji dostępnej pod linkiem.

Ogólnie rzecz biorąc MasterKeys Pro S to idealny wybór dla kogoś, kto szuka kompaktowej klawiatury mechanicznej o klasycznym wyglądzie i świetnym białym podświetleniem. Jakość wykonania jest fantastyczna, nic nie trzeszczy, nie ugina się.Jest to solidny produkt, który będzie służył lata. Z miłą chęcią zobaczyłbym wersję wykonaną ze szczotkowanego aluminium, ten materiał dodałby jeszcze większej elegancji.

Pomysł odłączanego kabla można uznać za udany, zawsze go możemy wymienić na krótszy lub bardziej elastyczny — wszystko wedle uznania. Choć brak dedykowanego oprogramowania do zarządzania funkcjami klawiatury, to zmyślne wykorzystanie klawiszy funkcyjnych to rekompensuje.

Cooler Master wycenił klawiaturę na ponad 450zł, czy to mało? Moim zdaniem to rozsądna propozycja. W końcu koszt produkcji klawiatury mechanicznej jest dużo większy niż klasycznych membranówek, do tego dochodzi jakość, która tu jest na wysokim poziomie.  

sprzęt gry hobby

Komentarze