Pomysły przedstawione do tej pory cieszą się dobrą opinią. Centrum Cyfrowe uważa, że udostępnianie materiałów tworzonych za pieniądze podatników to krok w dobrą stronę. Po przyjęciu ustawy będziemy jednym z nielicznych krajów na świecie, gdzie działa zasada „zrobione za publiczne, więc dostępne publicznie”. Ta organizacja krytykuje jednak stopniowanie otwartości — może ono powodować, że instytucje będą się decydować na model najbardziej zamknięty, a internautom będzie trudniej się w nich poruszać. Dziś już niektóre instytucje publikują takie materiały, na przykład na portalach Polska Szkoła, Wirtualna Biblioteka Naukowa czy Akademia Polskiego Filmu (więcej można znaleźć na stronie MAC).
Odmienne zdanie ma ZAiKS, który dziś opublikował swoje oficjalne stanowisko w sprawie otwartych zasobów. Stowarzyszenie Autorów twierdzi, że projekt założeń projektu ustawy o otwartych zasobach publicznych wzbudził niepokój wśród twórców, uważających nie bezzasadnie, że to kolejne w serii ograniczeń ich dochodów. Ponadto z satysfakcją odnotowało, że stanowisko MAC po fali publikacji medialnych negatywnie oceniających projekty uległo złagodzeniu.
Minister Boni z kolei na każdym kroku zaznacza, że nie państwo nie będzie nikogo zmuszać do udostępniania swojej twórczości, a da jedynie taką możliwość. Na dostępności map, wyników badań, materiałów edukacyjnych czy raportów skorzystać może całe społeczeństwo i wiele osób zgadza się, że powinno to być standardem. Zrozumiałe jest też, że współcześni twórcy mają wątpliwości, czy aby ktoś nie chce pozbawić ich dochodów i z nimi prowadzona będzie dyskusja mająca ustalić po jakim czasie i na jakich warunkach ich dzieła mogłyby trafić w ręce obywateli.