Zakaz social mediów dla nastolatków. Ekspert: "Zmiana jest konieczna"
Już wkrótce w Polsce może obowiązywać zakaz wstępu do mediów społecznościowych dla osób do 15. roku życia. Eksperci są zgodni: Wzorem może być postępowanie australijskiego rządu.
Obecnie platformy mediów społecznościowych w Polsce nie pozwalają założyć konta osobom, które mają mniej niż 13 lat. Posłowie Parlamentu Europejskiego przyjęli w listopadzie 2025 roku raport nielegislacyjny, w którym nawołują do ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Takie działania mają już miejsce na świecie.
Od 10 grudnia 2025 roku w Australii osoby poniżej 16. roku życia nie mogą korzystać z mediów społecznościowych. W definicji tamtejszego rządu oznacza to, że dostęp do Instagrama, TikToka, X, Facebooka, Youtube, Snapchat i Threads oraz innych aplikacji nie jest możliwy. Australijski rząd ogłosił, że w efekcie dezaktywowanych zostało 4,7 miliona kont osób w wieku poniżej 16. roku życia.
Rozwiązanie nie działa idealnie. Zarówno młodzież w rozmowie z BBC, jak i użytkownicy Reddita przyznają, że blokada nie jest szczególnie efektywna, a część młodych osób w dalszym ciągu korzysta z aplikacji. Dla dzieci korzystających z aplikacji, jeśli te działają, oraz dla dorosłych, którzy udostępniają dzieciom swoje konta, nie przewidziano kar. Oprócz tego w systemie są wyłączenia dla platform jak m.in. Discord, Messenger, Whatsapp, Pinterest czy Steam.
Założenia doboru serwisów zostały podane przez australijskiego komisarza do spraw e-bezpieczeństwa:
- Jedynym lub istotnym celem usługi jest umożliwienie interakcji społecznej online między dwoma lub większą liczbą użytkowników końcowych;
- Usługa umożliwia użytkownikom łączenie się z innymi użytkownikami lub interakcję z nimi;
- Usługa umożliwia użytkownikom publikowanie materiałów w ramach usługi;
- Materiały w ramach usługi są dostępne lub dostarczane użytkownikom końcowym w Australii.
W badaniach zorganizowanych przez australijski rząd ustalono, że z mediów społecznościowych korzysta 96 proc. dzieci w wieku 10-15 lat. Spośród tej grupy siedem na dziesięć było wyeksponowanych na szkodliwe treści, a ponad połowa była ofiarą gnębienia. Ponadto jedno na siedem dzieci doświadczyło zachowań uwodzicielskich (grooming) przez starsze dzieci lub dorosłych.
W ślad za australijską legislacją idą inne państwa. We wrześniu tego roku Francja wprowadzi dwustopniowy zakaz. Osoby do 15. roku obejmie całkowity zakaz, a młodzież między 15. a 18. rokiem życia - obowiązkowe limity czasowe. Swój projekt proceduje Norwegia, a w fazie konsultacji są rozwiązania Austrii (do 14. roku życia), Danii, Grecji i Włoch. Działania zapowiedziano także w Malezji, Indonezji, a nad decyzją myślą Hiszpania, Niemcy, Słowenia i Wielka Brytania, a także Polska.
Wyniki badania przeprowadzonego dla Wirtualnej Polski na panelu Ariadna wskazują, że Polacy w znacznej większości opowiadają się za zakazem dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Połowa ankietowanych zdecydowanie wyraża na to zgodę, a kolejne 27 proc. osób uznaje, że raczej popierają ten zakaz. Jedynie 3 proc. osób zdecydowanie się temu sprzeciwia, a 8 proc. raczej się sprzeciwia.
Czasochłonna rozrywka i krzywe zwierciadło
Z badania "Diagnoza Młodzieży 2026" zleconego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wynika, że osoby w wieku 13-16 lat spędzają online średnio 4 godziny i 59 minut dziennie w dni powszednie i 5 godzin i 16 minut w weekendy. Średnio 3 godziny i 23 minuty dziennie z tego czasu poświęcane jest mediom społecznościowym. Gdy spytać starszych nastolatków, w grupie 15-18 lat, 44 proc. z nich przyznaje, że platformy społecznościowe zabierają im zbyt dużo czasu.
- Wchodzenie na media społecznościowe, jak i same media, sprzyjają nadmiernemu korzystaniu z sieci, a to, już wiemy bardzo dobrze, jest naprawdę szkodliwe. Niezwykle łatwo dojść do tego, że to korzystanie ma charakter uzależnienia. - mówi doktor psychologii Aleksandra Piotrowska z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertka Komitetu Ochrony Praw Dziecka. I dodaje: - To chyba najgorszy złodziej czasu młodych, i nie tylko, obywateli, który, biorąc pod uwagę, że dzieci są w okresie rozwojowym, powinien być wykorzystywany ku rozwojowi, a tu z całą pewnością to nie wchodzi w rachubę.
W raporcie Diagnoza Młodzieży 2026 czytamy też, że "Obecny system ochrony dzieci i młodzieży wykazuje krytyczną niewydolność wobec agresywnych algorytmów platform społecznościowych (szczególnie TikToka, Facebooka i YouTube’a), które są "destrukcyjne z założenia" i projektowane w logice bezwzględnej maksymalizacji zaangażowania."
Justyna Kotowska, członek Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15, przyznaje: "Funkcjonowanie w mediach społecznościowych dzieje się na etapie, w którym dziecko nie ma wykształconego krytycznego myślenia, zatem fikcyjne, krzywdzące treści, niedoścignione standardy będą stanowiły treść kształtującą osobowość dziecka."
- Młodzi ludzie zaczynają zmieniać swoje zachowanie w taki sposób, żeby jak najbardziej odpowiadało oczekiwaniom ze strony innych. W niezamierzony sposób nasilają się tendencje konformistyczne. - zauważa dr Aleksandra Piotrowska. - Media społecznościowe, jak rzadko co, uruchamiają w nas mechanizmy porównania społecznego.
W Diagnozie Młodzieży możemy przeczytać, że około 40 proc. nastolatków deklaruje, że porównywanie się z innymi w mediach społecznościowych bezpośrednio obniża ich samoocenę. Zjawisko to w dużej mierze wynika z nabierania przez nich przekonania, że rówieśnicy oglądani w sieci prowadzą znacznie ciekawsze życie.
Ryzyko, którego nikt nie chciałby doświadczyć
Większość dzieci zaczyna korzystać z urządzeń cyfrowych przed ukończeniem 10. roku życia - wynika z analizy opublikowanej na łamach czasopisma Public Health in Practice, przeprowadzonej na ponad 384 tysiącach uczestników z 55 krajów. Tymczasem sposób rozprzestrzeniania się informacji w mediach społecznościowych może mieć dla nich ponure konsekwencje.
- Media społecznościowe to, niestety, narzędzie, przez które hejt i bullying [z ang. "mowa nienawiści i gnębienie" - red.] się szybciej pojawiają. Szybciej mogą też objąć większy zasięg. - mówi dr Marta Majorczyk z SWPS, neuropsycholożka, doradca rodzinny i pedagog. - W dzisiejszych czasach można komuś zrobić zdjęcie, potem je przerobić, zrobić mem, zmodyfikować, a nawet nagrać i rozebrać.
Według raportu Thorn z 2025 roku już 1 na 17 nastolatków został ofiarą wykorzystania przeciwko niemu technologii deepfake. Jej zadaniem jest skorzystanie z czyjegoś wizerunku i umieszczenie go, zarówno w formie zdjęć, jak i filmów, w innym kontekście, najczęściej nieprawdziwym i niekorzystnym dla tej osoby.
Ostatnie lata to także nasilająca się tendencja tworzenia materiałów z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. IWF (Internet Watch Foundation) podała w 2025 roku, że liczba zgłoszonych materiałów CSAM (Child Sexual Abuse Materials) wygenerowanych przez AI wzrosła o 1000 proc. w ciągu dwóch lat.
- Czasem dzieci nie wiedzą, jak to jest silne i że przekracza pewne przepisy prawne. Niektóre nie rozumieją, że słowa, język, których używają, są bardzo agresywne. - mówi dr Marta Majorczyk.
Środowisko cyfrowe to także przestrzeń wczesnej inicjacji seksualnej. Dane z Diagnozy Młodzieży wskazują, że 53,8 proc. młodzieży w wieku 15-18 lat odwiedziło serwisy erotyczne, a 71 proc. 16-latków uważa, że pornografię łatwo znaleźć w internecie. Zjawisko sextingu zostało częściowo znormalizowane - 37 proc. 16-latków otrzymało nagie lub półnagie zdjęcia. Do tego według badań NASK co piąta osoba w wieku 14-18 lat doświadczyła bezpośredniego molestowania seksualnego online.
Występuje tu zjawisko osamotnienia w obliczu zagrożenia - ponad 70 proc. ofiar cyberprzemocy seksualnej w wieku 14-18 lat nikomu o tym nie mówi. Podobnie 47 proc. ofiar zwykłej cyberprzemocy (13-16 lat) dusi problem w sobie.
Zjawiska takie jak sextortion (szantaż seksualny) czy grooming (starsze osoby manipulują młodsze dla korzyści seksualnych) dotykają coraz większej liczby młodych, a National Center for Missing & Exploited Children w 2024 roku odebrało 20,5 miliona raportów, w których zaistniało podejrzenie przemocy seksualnej wobec dziecka.
Rządowy projekt zakazu mediów społecznościowych - co wiemy?
- Nie będziemy stać bezczynnie i patrzeć na cierpienie najmłodszych, trzeba działać zdecydowanie w obronie dzieci, w sprawie ich bezpieczeństwa, zdrowia psychicznego - to słowa ministry Edukacji Narodowej Barbary Nowackiej, które zapowiadają intensywne prace nad przepisami ograniczającymi dostęp młodych do mediów społecznościowych.
W pracach udział weźmie także przewodnicząca sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży, posłanka Monika Rosa, a za inicjatywą stoi także Roman Giertych.
Przez całą wiosnę posłowie Koalicji Obywatelskiej będą zbierać opinie od organizacji pozarządowych i psychologów, które pomogą w ustaleniu końcowego projektu legislacyjnego. Ten obecnie skupia się na kilku założeniach:
- Blokada mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia;
- Weryfikacja wieku poprzez realne narzędzia sprawdzające wiek, np. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej;
- Egzekwowanie przepisów po stronie platform. Jeśli te się nie dostosują, czekają je kary;
- Powstanie organ nadzoru w postaci koordynatora ds. usług cyfrowych;
- Rozważane jest zakazanie dostępu do narzędzi sztucznej inteligencji.
Zmiany miałyby obowiązywać od 2027 roku i stać się częścią Krajowej Strategii Młodzieżowej, która jest wieloresortowym projektem, zajmującym się problemami młodych. Zostanie on przedstawiony Radzie Ministrów jesienią tego roku.
- Bardzo się cieszę, że po raz pierwszy po uświadomieniu sobie istnienia i nagłośnieniu tego problemu nie mówimy: "To rodzice muszą dopilnować, żeby...". - podkreśla dr Aleksandra Piotrowska. - Dosyć już zganiania wszystkiego na rodziców, którzy bardzo często, mimo że są dorośli, są tak samo bezradni wobec ogromnych pieniędzy, którymi dysponują firmy opracowujące aplikacje i strony.
To jednak nie wszystkie działania, jakie eksperci uznają, że warto podjąć. Justyna Kotowska podkreśla: "Konieczne jest stworzenie szybkiej interwencyjnej ścieżki dostępu do pomocy psychologicznej dzieci i rodziny w przypadku ujawnienia doświadczenia przemocy seksualnej. Obecnie wg danych Fundacji Słonie na Balkonie dziecko czeka na konsultację psychologiczną średnio 265 dni. Zmiana jest konieczna, ale żeby była skuteczna, musi być systemowa."