r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

CLIP: światło i tlen związane w jednym procesie, który rewolucjonizuje druk 3D

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Czym są dziś drukarki 3D? Pomimo całego medialnego rozgłosu towarzyszącego drukowi przestrzennemu, sprzęt ten to nic innego jak precyzyjnie sterowana głowica ze swoistym pistoletem klejowym, warstwa po warstwie natryskująca plastikowe struktury, druk 2D rozpięty w trzecim wymiarze. A czym jutro mogą być drukarki 3D? Nieznana wcześniej firma Carbon 3D pokazała zupełnie nową technologię wydruku, laikom mogącą przypominać efekty rodem z Terminatora 2.

Szybkość wydruku i wytrzymałość powstałych obiektów, wynikająca z ich jednorodności – to najważniejsze cechy technologii, noszącej nazwę Continuous Liquid Interface Production (CLIP). Rozwijająca ją firma Carbon 3D powstała w 2013 roku w Kalifornii, przez dwa ostatnie lata w skrytości pracując nad wykorzystaniem światła, tlenu i wrażliwych na światło żywic, by wyjść poza ograniczenia znanego nam dziś warstwowego druku przestrzennego, umożliwić powstawanie obiektów naprawdę w trzech wymiarach.

Zainteresowani tematem Czytelnicy od razu pomyślą – stereolitografia. I tak, i nie – pewne założenia z stereolitografii zostały tu wykorzystane, jednak CLIP sięga znacznie dalej. Przede wszystkim to już nie jest proces mechaniczny, lecz mechaniczno-chemiczny. Ultrafioletowe światło służy do kształtowania żywicy, tlen jest zaś czynnikiem ograniczającym. Kluczowym elementem drukarki nowego typu jest przezroczysta membrana, przepuszczająca światło i tlen w ściśle kontrolowanych ilościach i czasie. Współwystępowanie tych dwóch czynników pozwala na budowanie skomplikowanych form – światło kształtuje tylko te obszary przekroju obiektu, które nie są wystawione na blokujący fotopolimeryzację tlen. By powstał z tego trójwymiarowy obiekt, drukarka naświetla na żywicy wzdłuż trzeciego wymiaru ciąg jego przekrojów.

r   e   k   l   a   m   a

Efekt, który możecie zobaczyć na poniższych filmach, wygląda jak rekonstrukcja Terminatora T-1000, który po zniszczeniu odtwarzał się z kałuży inteligentnego metalu. Według Josepha DeSimone, współzałożyciela Carbon3D, druk przestrzenny w technologii CLIP jest o kilka rzędów wielkości szybszy od dotychczas stosowanych metod. Widoczny na filmie testowy obiekt powstaje w ciągu 390 sekund. Stworzenie jego odpowiednika zajmuje na najlepszych drukarkach około 3 godzin w technologii Polyjet (fotopolimer utwardzany światłem UV), a w stereolitografii ponad 11 godzin. Fantastycznie wygląda także kwestia precyzji tak powstałego obiektu, możliwe jest tworzenie złożonych struktur o średnicy dziesięciu mikrometrów.

Niestety nie wiadomo nam jeszcze, czy proces ten może zostać rozwinięty na skalę przemysłową. Nawet jeśli pozostanie jednak tylko metodą tworzenia prototypów, i tak deklasuje wszystko, co mamy dziś na rynku. Można się spodziewać więc, że już niebawem potentaci branży zainteresują się kupnem Carbon 3D. Startup działał do tej pory za pieniądze inwestorów z funduszy takich jak Sequoia Capital i Silver Lake Kraftwerk, pozyskując łącznie 41 mln dolarów. Ten kto go zechce kupić, będzie musiał zapłacić znacznie więcej – mamy przecież do czynienia z czymś, co rozwiązuje wszystkie fundamentalne problemy druku przestrzennego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.