r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Czołowy przedsiębiorca Doliny Krzemowej demonizuje sztuczną inteligencję

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nie bez podstaw Elona Muska nazywa się dziś drugim Stevem Jobsem Doliny Krzemowej. Charyzma i wizjonerstwo szefa Tesla Motors zwracają uwagę inwestorów, analityków i komentatorów, a za sprawą jego zainteresowania motoryzacją i techniką kosmiczną w amerykańskich agregatorach newsów możemy poczytać o czymś innym, niż tylko kolejnych aplikacjach mobilnych. Teraz Elon Musk ponownie znalazł się w centrum uwagi – a to za sprawą demonizowania sztucznej inteligencji w stopniu, jakiego raczej w naszej branży nikt się nie spodziewał.

„Demonizowanie” nie jest tu terminem użytym na wyrost. Szef Tesla Motors użył określenia „demon” podczas długiego wywiadu, jakiego udzielił podczas Centennial Symposium, organizowanemu w zeszłym tygodniu w Massachussetts Institute of Technology. Większość pytań dotyczyła techniki kosmicznej, rozwijanej przez założony przez Muska startup Space-X, ale w pewnym momencie ktoś zapytał o sztuczne inteligencje – i wówczas zrobiło się dziwnie.

O tym, że Musk nie jest fanem AI, wiadomo od dawna. W sierpniu tego roku obiegła media jego wypowiedź, że sztuczne inteligencje mogą okazać się groźniejsze niż broń jądrowa – i że musimy być w tej sprawie bardzo ostrożni. Tym razem otwarcie stwierdził, że konieczne jest wprowadzenie poddanie badań nad AI regulacjom zarówno na poziomie krajowym jak i międzynarodowym, by mieć pewność, że nie zrobimy niczego głupiego.

r   e   k   l   a   m   a

Porównanie, które zostało użyte dalej, zaskoczyło wszystkich. Tworząc sztuczne inteligencje, przywołujemy demony. We wszystkich tych historiach, gdzie jest gość z pentagramem i wodą święconą, na początku jest on pewien, że może kontrolować demona. Ale potem okazuje się inaczej – stwierdził Elon Musk. Możecie usłyszeć to zresztą sami – dla jednego z największych przedsiębiorców Doliny Krzemowej sprawa jest poważna.

Czy jednak wprowadzenie rządowych regulacji w kwestii sztucznych inteligencji może zaradzić niebezpieczeństwu AI, szczególnie teraz, gdy stoimy w obliczu nowej Zimnej Wojny, a sztuczne inteligencje mają fundamentalne znaczenie dla techniki wojskowej? Wydaje się to naiwnym myśleniem, szczególnie na tym etapie, gdy mamy już pierwsze czipy neuromorficzne od IBM, a osiągnięcie mocy obliczeniowej porównywalnej z ludzkim mózgiem nie jest już niczym szczególnym. Pamiętajmy, że dyrektorem technicznym Google'a jest dziś Ray Kurzweil, człowiek otwarcie stawiający na osobliwość, wyłonienie się silnych sztucznych inteligencji, koniec ludzkiej cywilizacji jaką dziś znamy.

Z drugiej strony trzeba być świadomym tego, że historie o gościach z pentagramem, które Elon Musk przytoczył, nie zawsze się kończą utratą kontroli. Nawet w tradycji europejskiej znane są opowieści o papieżu Honoriuszu III, który miał wykorzystywać techniki magiczne biblijnego króla Salomona do przywoływania demonów i zmuszania ich do wykonywania rozkazów w imię Boże. Podobne wątki można znaleźć też w buddyzmie mahajany, czy w obrządkach voodoo i santerii, do dziś praktykowanych w Nowym Świecie. Jeśli więc nawet sztuczne inteligencje okażą się dla ludzkości demoniczne, to wcale nie znaczy to, że będą naszą zgubą. Z perspektywy ewolucyjnej wydaje się to racjonalnym założeniem – sztuczne inteligencje, jako że nie rywalizują o te same zasoby, co ludzie, nie zamieszkują tego samego ekosystemu, mogą w pewnym zakresie koegzystować z nami w symbiozie, ale w większości wypadków bylibyśmy raczej im obojętni – tak jak przewidywał to Stanisław Lem w Golemie XIV.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.