r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google+ nigdzie się nie wybiera. Sieć jest jednym z priorytetów Google

Strona główna AktualnościINTERNET

Wygląda na to, że wbrew przesłankom jakie pojawiły się w przeciągu ostatnich kilku miesięcy, sieć społecznościowa Google+ nigdzie się nie wybiera. Obawy, jakie coraz częściej pojawiały się przy okazji rozmów o niej postanowił rozwiać nowy szef zajmujący się tym projektem, David Besbris. Firma postanowiła zmienić strategię działania, a ostatnie zmiany są właśnie tego przykładem. Istnienie sieci nie jest natomiast zagrożone, wprost przeciwnie, możemy spodziewać się kolejnych nowości.

Postanowił on zdementować wszystkie plotki i głosy mówiące o tym, że sieć już niebawem może przestać istnieć. Według Davida, nawet CEO Google, Larry Page jest bardzo zadowolony z tego, jak działa Google+ i jaką popularność zdobyło do tej pory. Według niego sieć, podobnie jak usługa Zdjęć, a także komunikator Hangouty, ma obecnie jeden z najwyższych priorytetów i nie ma mowy o jej porzucaniu. Zmienia się natomiast stosunek do użytkowników: zamiast jak do tej pory nieco siłowo, Google woli ich przekonać oferując coraz to lepsze funkcje, oraz pokazując, że można tutaj odkryć coś zupełnie nowego.

Nowy szef wyjawił również, że wiele osób nie docenia i nie rozumie połączenia Google+ z innymi usługami. Firma od lat ma swój przepis na różnego typu rozwiązania i z nikim tutaj nie konkuruje: Google+ jest po prostu czymś innym, niż np. Facebook, a więc bezpośrednie porównania nie mają sensu. Podobnie zauważa on, że osoby korzystające aktywnie z sieci bardzo lubią niektóre z jej rozwiązań, jak np. kręgi. Na pytanie dotyczące braku reklam w Google+ dał do zrozumienia, że póki co raczej ich w tej sieci nie zobaczymy: według niego reklamy są dobre, ale to wszystko zależy od kontekstu. Nie jest dla nich dobrym miejscem przestrzeń, w którym dzielimy się ze znajomymi zdjęciami, w którym możemy dyskutować o zainteresowaniach, a także poszerzać horyzonty.

r   e   k   l   a   m   a

Obecnie Google chce się skupić na badaniu, czego tak naprawdę oczekują użytkownicy, oraz w jaki sposób korzystają z tej sieci. Rozluźnienie relacji z innymi usługami ma zaprocentować pojawieniem się nowych osób, które być może będą do sieci podchodzić przychylniej niż do tej pory. Besbris wspomniał również, że bardzo istotna jest aplikacja mobilna, tak dla Androida jak i iOS. Teraz smartfon lub tablet posiada niemal każdy, rynek rozwija się w szybkim tempie, dlatego rozwój tego typu programu jest ciągły i musi być dopasowany do tego tempa. Niestety nowy szef ani słowem nie wspomina o Windows Phone, można więc przyjąć, że użytkownicy tej platformy jeszcze długo nie będą mogli skorzystać z natywnego klienta Google+.

Wątpliwości dotyczących tej sieci w ostatnim czasie było sporo. Przypomnijmy, że w kwietniu ze stanowiska nagle odszedł Vic Gundotra, dotychczasowy szef tej sieci społecznościowej. Plotki mówiły, że część załogi programistów, którzy się nim zajmowali zostało przeniesionych do innych działów. Dalsze działania, takie jak usuwanie integracji z wyszukiwarką Google poprzez promowanie profili autorów, zerwanie z powiązywaniem kont YouTube i wymogiem podawania prawdziwego imienia i nazwiska, a wreszcie kompletna rezygnacja z konieczności zakładania konta w sieci podczas zakładania np. skrzynki Gmail sugerowały, że projekt jest stopniowo odsuwany na bok i jego dni są już policzone – to natomiast tylko zmiana strategii, czego nie dostrzegł także autor tej notki, za co obecnie bije się w pierś, tym bardziej, że sam jest użytkownikiem Google+.

Słowa przedstawione w wywiadzie zdają się potwierdzać ostatnie działania firmy. Kilka dni temu klient Google+ na Androida został zaktualizowany, dodano do niego możliwość dowolnego wyboru folderów, z których aplikacja będzie odczytywała zdjęcia i zapisywała je na naszym koncie w ramach automatycznej kopii zapasowej (wykrywała je już wcześniej, ale dopiero teraz możliwe jest dokładne sterowanie). Choć nie jest to zmiana dotycząca stricte sieci, to jednak bezpośrednio dotyczy jednej z jej funkcji, nawet, jeżeli zgodnie z przewidywaniami moduł zdjęć zostanie oddzielony od Google+ i zaprezentowany jako zupełnie osobna usługa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.