r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Humble Bundle i kpiny z jakości: linuksowi gracze płacą najwięcej, dostają najmniej

Strona główna AktualnościROZRYWKA

W ciągu ostatnich lat granie na Linuksie przeżyło prawdziwy rozkwit. Gdy w 2001 roku Loki Entertainment ogłaszało bankructwo po przeniesieniu na „pingwina” kilkunastu windowsowych gier (i stworzeniu narzędzi, które de facto umożliwiły tworzenie zaawansowanych gier na Linuksie, uważano że to już w zasadzie koniec, Linux do poważnego grania się nie nadaje, co najwyżej pobawimy się na nim prostymi opensource’owymi gierkami. A jednak wydarzył się Steam, którego biblioteka linuksowych gier liczy już ponad 2500 pozycji, pojawiło się też mnóstwo ciekawych gier, dostępnych w pakietach Humble Bundle. Czy to jednak oznacza, że niespodziewanie dla wszystkich Linux zaczął nadawać się do gier? Interesującym przyczynkiem do dyskusji w tej sprawie może być badanie przeprowadzone przez Borge Rouma, który chciał sprawdzić, czy Zwykły Użytkownik może już grać na Linuksie – i to poza zamkniętym światem Steama.

Humble Store wyrosło na niezłe źródło naprawdę ciekawych i innowacyjnych gier, często daleko bardziej grywalnych, niż te głośne i wielkie produkcje wielkich firm. Może graficznie nie oszałamiają, ale co z tego? Kupując je (a właściwie płacąc tyle, ile uważamy że są warte) wspiera się niezależnych deweloperów i pomaga instytucjom charytatywnym. Dostaje się też nie jakąś tam „licencję na granie”, owiniętą w zniewalający, wymagający połączenia internetowego system DRM, ale najczęściej po prostu pliki z grą, którą będzie można uruchomić równie dobrze dzisiaj co i za 20 lat.

Gry z pakietów Humble Bundle zrobiły się więc całkiem popularne, niektóre pakiety schodzą w kilkuset tysiącach sztuk. Większość nabywców to oczywiście użytkownicy Windowsa, ale linuksowa społeczność jest tu odczuwalnie nadreprezentowana. Dwa lata temu zespół projektu chwalił się, że na Linuksa udało się staraniami współpracujących z Humble Bundle deweloperów przenieść ponad sto gier! Co szczególnie warte podkreślenia, linuksowi gracze to doceniali, okazując hojność: płacili średnio o 1 dolara więcej niż użytkownicy Maków i o 2,60 dolara więcej niż użytkownicy Windowsa.

r   e   k   l   a   m   a

Co jednak dostają w zamian? Niestety – towar podrzędnej jakości. Borge Roum ma w swojej bibliotece gier ponad setkę tytułów wydanych w ramach Humble Bundle na Linuksa. Kupował praktycznie wszystkie pakiety, w których większość gier była na Linuksa i wolna od DRM. Szybko jednak odkrył, że niekoniecznie to, że coś „jest na Linuksa” oznacza, że da się na Linuksie uruchomić. Jak podkreśla autor badania, on sam nie jest jakimś linuksowym uber-hakerem, po prostu korzysta z tego systemu jako zwykły użytkownik. Ma dość mocny laptop z Ubuntu/GNOME – i tyle.

Wymagania nie były wygórowane: ot gra powinna być łatwa do zainstalowania, w tym także w 64-bitowych systemach (czyli korzystać z normalnych paczek .deb/.rpm), po zainstalowaniu wyświetlać widoczną ikonkę w menu programów czy na pulpicie, a po uruchomieniu być grywalna (żadnych awarii, problemów z grafiką, dźwiękiem czy kontrolerami). Nic niezwykłego – takie oczekiwania mają na pewno też użytkownicy Windowsa czy macOS-a.

Spośród sprawdzonej niemal setki gier, sprzedawanych jako gry linuksowe, jedynie dziewięć spełniło te wymogi. Cała reszta była w mniejszym lub większym stopniu problematyczna. Większość wydawców nie wstydzi się zaserwować linuksowym graczom archiwów .tar.gz, w których ukryto plik instalacyjny .sh do uruchomienia w konsoli. Wiele z gier wymaga potem mozolnego doinstalowywania 32-bitowych bibliotek, a nawet zmieniania uprawnień dostępu do plików. Rzadkością jest sytuacja, by po zainstalowaniu ikona uruchomieniowa gry pojawiła się w menu czy na pulpicie. Wciąż też zdarzają się problemy z grafiką, dźwiękiem i kontrolerami.

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby windowsowy gracz dostał płatną grę w takim stanie, pewnie nie byłby zachwycony. Czemu gracz linuksowy ma więc być zadowolony? Teza, że każdy użytkownik Linuksa biegle radzi sobie z powłoką, umie robić linki symboliczne, rozpakowywać tarballe, rozumie koncepcję architektur systemowych i konfigurację pulseaudio jest fałszywa – nieraz przecież mówi się o Linuksie dla naszych starszych rodziców. Przykład tych kilku dobrych gier (m.in. And yet it moves, Cave Story+, Hammerfight, Little Inferno, Osmos) pokazuje że to nie kwestie technicznie uniemożliwiają zrobienie tego dobrze, lecz lenistwo. A przecież nie chodzi tu o opensource’owe, darmowe gry, tylko o tytuły komercyjne, za które się zapłaciło.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.