Program tygodnia
GIMP 2.6.12

Ocena: 8,8
icon
Polecamy
Recenzja dysku Kingston HyperX

Tylko marketing czy coś jeszcze?
Dolina Charlotty

Mp3 z sieci - próba uporządkowania dyskusji cz. 2

archiwalny, Autor: Marcin Maruta, Kategoria: Prawo autorskie, licencjonowanie
 
 
 
 
Marcin Maruta


Radca prawny, współzałożyciel i wspólnik Kuczek Maruta i Wspólnicy Kancelarii Radców Prawnych, specjalizującej się w obsłudze sektora IT.
Z poprzedniego odcinka wiemy, że wolno nam (chyba nam wolno - patrz wątek filozoficzny) ściągnąć mp3 czy filmy, nie wolno nam rozpowszechniać. W przypadku programów komputerowych nie wolno ani tego, ani tego.

Zanim odpowiemy co nam grozi jak złamiemy prawo, podkreślmy raz jeszcze: w przypadku mp3 muszą nam udowodnić, że rozpowszechnialiśmy pliki. Da się to zrobić, poprzez namierzenie naszego adresu ip i śledzenie ruchu (czyli co wysyłamy), ale jest to czynność męcząca, poza tym namierzający musi mieć prawo żądania od providera (dostawcy internetu) informacji kto się kryje za danym ip (inaczej namierzający będzie wiedział że ktoś wysyła kawałek Guns N'Roses z adresu xxx.xxx.xx.xx ale nie będzie wiedział kto jest "właścicielem" tego adresu). Takie prawo żądania ma - w skrócie - tylko policja. Praw tych nie ma autor ani producent - osoby takie musiałyby iść do sądu lub prokuratora z prośbą, aby takie organy zadały odpowiednie pytanie providerowi. Co się da zrobić. Tak czy inaczej procedura kłopotliwa i będzie miała raczej medialny wydźwięk niż masowy charakter (zważywszy na ilość osób korzystających z peer-to-peer).

W przypadku programów komputerowych sytuacja jest prostsza - jak się znajdzie nielegalny program, mamy kłopoty. Nie ma dozwolonego użytku, tak więc nie można mieć kopii (poza kopią bezpieczeństwa, jak mamy też oryginał). Kontrola w domu jest zawsze groźna w przypadku trzymania nielegalnego softu, w przypadku mp3, oprócz kontroli, muszą mieć namierzony ruch z naszego komputera.

Dla dalszych rozważań warto zdać sobie sprawę, że w przypadku naruszenia praw autorskich mamy do czynienia z dwoma niezależnymi ścieżkami - prawem karnym (policja, prokuratura) oraz prawem cywilnym (producent, autor). W zakresie tego pierwszego będą nas karać za złamanie przepisów karnych, grozi nam więzienie, ograniczenie wolności (np. zakaz opuszczania kraju) lub grzywna. To drugie zajmie się roszczeniem odszkodowawczym, czyli autor może żądać od nas pieniędzy za naruszenie jego praw.

Kto może kontrolować? Policja. Tylko i wyłącznie (pomijam ABW czy CBA, bo oni raczej piratami się nie będą zajmować). Praw do tego nie ma ani producent, ani żaden "kontroler". Jak ktoś taki się zmaterializuje, znaczy się oszust - dzwonić na policję. Teoretycznie może do nas przyjść przedstawiciel autora czy producenta i poprosić o prawo kontroli - ale nie mamy obowiązku go wpuścić. Policja powinna mieć nakaz od prokuratora, ale nie musi, są sytuacje kiedy może wejść "na blachę". Tak więc policję zawsze grzecznie wpuszczamy. Nikogo innego.

Co może policja? Może skontrolować nam komputer, może też go zatrzymać. Nie może nałożyć nam żadnych kar, mandatów, ani niczego takiego. Jak takie żądanie się pojawia, znaczy oszuści, znów powiadamiamy stosowne organy. Teoretycznie może się zdarzyć (choć formalnie nie powinno), że z policją przyjdzie przedstawiciel producenta (np. z organizacji BSA) i zaproponuje nam ugodę - płacimy x złotych za to, że producent nie będzie nas ścigać. Taka ugoda ma znaczenie w zakresie prawa cywilnego, a nie karnego (z jednym wyjątkiem opisanym poniżej). Jak się zgodzimy nie grozi nam roszczenie odszkodowawcze w sądzie cywilnym, ale nie oznacza to końca kłopotów z prawem karnym.

Jak policja już nam zarekwirowała komputer (może, nie musi) czeka nas wizyta u prokuratora. W zależności od kwalifikacji naszych czynów (można wymyślić kilka zarzutów z różnych artykułów kodeksu karnego i prawa autorskiego) grozi nam grzywna lub do 2 - 5 lat więzienia (vide np. art. 116 i 117 prawa autorskiego). Jeśli nie zarabiamy na rozpowszechnianiu utworów, jest to nasz pierwszy raz, ryzyko więzienia jest niewielkie. Mogą sprawę warunkowo umorzyć, mogą skazać na więzienie z zawieszeniem (okres próby), mogą dać grzywnę. Sama procedura jest jednak wyjątkowo niemiła i szczerze polecam unikanie takich zdarzeń. Co ważne - znacząca część przestępstw związanych z naruszeniem praw autorskich w internecie jest ścigana na wniosek pokrzywdzonego - czyli jak dogadamy się z autorem i zapłacimy mu odszkodowanie (to ten wyjątek), warto wynegocjować, aby wniosku o ściganie nas nie składał.

Sprawa karna nie jest - jak wspomniałem - jedyna. Może czekać nas też proces cywilny. Zdenerwowany autor czy producent może nas pozwać do sądu cywilnego i zażądać odszkodowania. W praktyce najprawdopodobniej zażąda na podstawie art. 79 prawa autorskiego "potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia z chwili jego dochodzenia" czyli mówiąc po ludzku trzy razy tyle, ile normalnie musielibyśmy zapłacić (może też zażądać jeszcze ekstra podwójnego wynagrodzenia na tzw. fundusz promocji twórczości, ale to poboczny wątek). Z odszkodowaniem jest jednak pewien problem. Pamiętajmy, że ściąganie jest - przynajmniej tak zakładamy - legalne, nielegalne jest rozpowszechnianie. Producent mógłby więc teoretycznie żądać trzykrotności opłaty licencyjnej za Rozpowszechnianie utworu, czyli trzy razy tyle, ile musielibyśmy mu zapłacić, by nam dał zgodę na umieszczenie pliku w Internecie. A są to kwoty niebotycznie wyższe od ceny "kupna" mp3 w sieci. Procesów w Polsce na tym poziomie nie znam (chyba ich nie było, śledzę w miarę dokładnie), więc trudno się wypowiedzieć jak będzie wyglądać praktyka.




Podsumowanie


Bez wątpienia wolno nam, w ramach dozwolonego użytku osobistego, kopiować muzykę czy filmy z legalnie nabytego nośnika na inny nośnik, wolno nam też zrobić z płyty mp3 i mieć na komputerze. Wolno nam pożyczać takie utwory, ale tylko rodzinie i bliskim znajomym (stosunkowi towarzyskiemu :).

Raczej wolno, acz tu już pojawiają się wątpliwości i odmienne opinie - ściągnąć z internetu rozpowszechniony utwór (nigdy program komputerowy).

Nie wolno nam rozpowszechniać utworów (uwaga na peer-to-peer). Nigdy (chyba że pozwala nam na to licencja) nie wolno kopiować czy pożyczać programów komputerowych.

Do domu może wejść nam tylko policja. Karną sankcję finansową (grzywnę) może wymierzyć tylko sąd - nie ma żadnych mandatów czy cenników za "nielegalne" mp3. Ale jest cywilne odszkodowanie - jak nie zawrzemy ugody z producentem (autorem), wysokość wyznaczy sąd.

Komentarze (55)  

r   e   k   l   a   m   a
Avatar
zx (niezalogowany) | 15.03.2007 19:28#1

Dziękuję za artykuł! Chętnie dowiedziałbym się jeszcze czegoś o możliwości posiadania 'nielegalnych' materiałów przez 24 (a może 48?) godziny. Tu i ówdzie spotyka się formułki, że ściągnięte materiały trzeba usunąć po określonym czasie lub zakupić licencję. Jak to jest w praktyce? Przecież wtedy możliwe byłoby kłamstwo (np. policji), że dany materiał ściągnęło się np. 10 godzin temu.

Avatar
Jacek (niezalogowany) | 15.03.2007 19:31#2

Wszystko g...., tak czy inaczej czy posiadamy czy nie posiadamy, czy sciagalismy i nie udostepnialismy, czy sciagalismy i udostepnialismy, i tak tracimy komputer, na zawsze albo na bardzo dlugo, i sledzac zapis ze policja moze wejsc zawsze, dobry donos zalatwia nam komputer na amen. Czy jestesmy winni czynie.

Avatar
WarX (niezalogowany) | 15.03.2007 19:54#3

A dlaczego policja zabiera komputer? Przecież procesor, czy płyta główna nie jest potrzebna do stwierdzenia czy coś ''lewego'' znajduje się na dysku.

Dodatkowo co jeśli np, komputer dzięki któremu ktoś zarabia pieniądze (np. projektując strony WWW) zostanie zarekwirowany z powodu mp3?

Czy jeżeli wyrok w sprawie karnej będzie na korzyść oskarżonego (uniewinnienie) można naztępnie pozwać policję/tego, kto zwrócił się do policji w naszej sprawie o zwrot poniesionych kosztów i odszkodowanie z tytułu niesłusznego prześladowania?

Avatar
berge (niezalogowany) | 15.03.2007 20:06#4

@Jacek

Niestety tak to wygląda. A kto słyszał o rekwirowaniu całych szuflad i szaf w poszukiwaniu lewych przedmiotów po donosie sąsiada? Moim zdaniem przy dzisiejszym stanie techniki, a zwłaszcza technik policyjnych, powinna być możliwość sprawdzenia komputera na miejscu. Wszystko inne może zahaczać o łamanie praw człowieka. Komputer to nie samochód, który służy w zasadzie "tylko" do jeżdżenia, ani nie telewizor, który "tylko" odbiera programy. Komputer to coś znacznie więcej.
Hipotetyczna sytuacja. Po uprzejmym donosiku wpada policja i widzi...... Commodore 64 z jakimś modemem. Żadnego nośnika pamięci stałej. Powiedzmy, że zabierają nam na 1 rok "mydelniczkę" i dowodów oczywiście nie znajdują. Czy wtedy mogą nadal robić nam kocioł, bo nic nie znaleźli, a bardzo chcą?
Inny przypadek. Czy jeżeli zajęcie komputera spowodowało niemożność załatwienia jakiejś bardzo ważnej sprawy (np. internetowy kontakt w sprawie ochrony czyjegoś zdrowia lub życia, albo utrata bazy danych na temat naszego zdrowia np. obsługa holtera czy transmisji wyników EKG on-line), to czy możemy oskarżyć policję i prokuraturę o użycie niewspółmiernych do zagrożenia środków? Inaczej, czy jest jakaś cena tej akcji przeciwko nam, po której przekroczeniu możemy wszcząć raban w mediach czy nawet w sądzie?

Avatar
berge (niezalogowany) | 15.03.2007 20:10#5

@WarX

Policja zabiera komputer, bo takie ma wytyczne z prokuratury. Wg prokuratury, zabranie dysku twardego nie wystarczy. Informacja jest pewna i padła z ust komisarza z PG na spotkaniu z Partią Piratów.

Avatar
xed (niezalogowany) | 15.03.2007 20:36#6

@WarX
Jeśli stwierdzisz, że komputer służy ci do pracy mogą zabrać tylko dysk, ale lepiej żeby stwierdził to ktoś z rodziny. Inaczej sprawa o pozbawienie narzędzia pracy. Tak samo nie mogą zabrać komputera jeśli powiesz, że nie jesteś jego właścicielem.
Po nielegalnym (w sensie nic nie znaleźli) przetrzymaniu komputera możesz ubiegać się o odszkodowanie na drodze cywilnej. Możesz też stwierdzić, że ci coś ukradli z PC. Czasem za odszkodowanie całkiem ładny nowy sprzęt można kupić.

Avatar
posiwiały (niezalogowany) | 15.03.2007 20:46#7

Jako użytkownik portalu
"Dobre Programy", wpadłem w przerażenie.
Czytając "ze zrozumieniem" następujący tekst:
"Raczej wolno, acz tu już pojawiają się wątpliwości i odmienne opinie - ściągnąć z internetu rozpowszechniony utwór (nigdy program komputerowy)" doszedłem do wniosku,
że jako użytkownik Waszego działu "PROGRAMY"
jestem przestępcą. A chyba jednak nie jestem.
Nigdy FREEWARE?? nigdy SHAREWARE do 30 dni??, nigdy DEMO?? nigdy TRIAL?? nigdy GPL??
Wreszcie, nie można kupić programu przez Internet i tą drogą go ściągnąć?
Kategoryczne stwierdzenie, że kopiowanie i rozpowszechnianie każdego programu komputerowego jest sprzeczne z prawem wprowadza w błąd. Takie postawienie sprawy oznacza, że nielegalna jest np.każda łatka do Windows (sic!), którą użyczymy osobie będącej legalnym użytkownikiem tegoż systemu, a nie mającej dostępu do internetu.
Polska - dziwny kraj, polskie prawo - dziwne prawo - a raczej jego interpretacja.
Pozdrawiam.

Posiwiały (od tego wszystkiego).

Avatar
lemmy (niezalogowany) | 15.03.2007 20:47#8

Skoro używanie pirackich programów jest w świetle prawa "nielegalne" to czy są za to przewidziane jakieś sankcje w kodeksie karnym?
Bo jeśli nie to autor programu ma prawo domagać się odszkodowania, ale jest to wtedy sprawa cywilna i prokuraturze nic do tego.

Avatar
Omagic (niezalogowany) | 15.03.2007 20:56#9

Ciekawy art. szczerze mówiąc nie słyszałem by policja do kogokolwiek wbiła kto miał mp3, z tego co wiem (pewne źródła), muszą mieć bardzo uzasadnione podejrzenia o rozpowszechnianie by to zrobić. (donos musiałby być od wiekszej liczby osób niż 1 osoba)

Ale pytanie z innej beczki (HIPOTETYCZNE) co by było jakby wszyscy użytkownicy p2p by zrobili pismo lub założyli stowarzyszenie, na łamach którego zobowiązali by sie, że wszyscy jego członkowie znajdują się w "stosunku towarzyskim".

Po 2 co z szyfrowaniem danych jak dysk jest szyfrowany bardzo skomplikowanym algorytmem szyfrującym, niektóre algorytmy są tak skomplikowane, że nawet spacjalisci nie są w stanie w ciaku kilku dziesieciu lat złamac te zabezpieczenia. Co wtedy ? czy policja z góry może stwierdzić że jest cos tam nielegalnego, jak odmówimy pokazania tych danych?

Avatar
Statom (niezalogowany) | 15.03.2007 20:59#10

Co to sa stosunki towarzyskie?

Avatar
wojciak (niezalogowany) | 15.03.2007 21:23#11

Pytania do Pana Marcina

1. Sytuacja hipotetyczna - Syn ściąga programem p2p pliki mp3 z internetu (także udostępnia). W czasie kontroli Policji Mama stwierdza że to nie jej syn korzysta z tego programu (i nie on udostępnia) tylko jego koledzy, którzy go odwiedzają. Czy mimo takiego stwierdzenia Mama będzie odpowiadać finansowo?

2. Sytuacja hipotetyczna - Osoba korzystająca z p2p (ściąga i udostępnia filmy) podczas kontroli komputera przez Policjanta stwierdza, że nie zna tego programu (p2p) nigdy go nie instalowała i zapewne padła ofiarą hakera, który to wgrał owy program bez jego wiedzy. Czy jest szansa, że prokurator lub sąd w to uwierzy? (słyszałem, że taka sytuacja jest naprawdę możliwa, a na komputerze ofiary mogą nie pozostać żadne ślady włamania).

3. Czy Policjanci mogą kasować jakiekolwiek pliki na dysku mojego zarekwirowanego komputera? (jeżeli tak to w jakim przypadku?)

4. Co z umieszczaniem w internecie swoich remiksów znanych utworów?

Avatar
syfiosz (niezalogowany) | 15.03.2007 21:41#12

@zx to zwykła bzdura, wymyślona przez samych "userów" aby wymigać się od jakichkolwiek konsekwencji.

Avatar
Lo (niezalogowany) | 15.03.2007 22:04#13

Omagic - dobre pytanie jeśli chodzi o szyfrowanie dysków.
1. Co jeśli dysk jest zaszyfrowany a ja akurat zapomniałem hasła złożonego z 256 znaków wygenerowanych pseudolosowo :) ??
2. Co z dyskami wymiennymi i dyskami USB czy one również podlegają konfiskacie jeśli w czasie rewizji nie były podłączone do komputera ?
3. Czy w razie konfiskaty komputera mogę zarządać spokorzędzenia dokładnej inwentaryzacji częsci znajdujących się w komputerze ? chodzi mi spis komponentów po numerach seryjnych.

Avatar
JanNiezbedny (niezalogowany) | 15.03.2007 22:28#14

Bzdury i zbedny szum wokol sprawy malo istotnej.

Avatar
@unixuser (niezalogowany) | 15.03.2007 22:38#15

Gdzieś czytałem nt. nielegalnych programów, tam było napisane, że najlepszym sposobem na obrone jest nie przyznawac sie do zarzutów, twierdzic, że komputer jest użytkowany przez cała rodzine, upierac sie przy tym, że ja używam tylko freewarowych programów. A gdy się wkońcu zapytają kto używa tych nielegalnych programów w rodzinie, to należy odmówić skaładania zeznać na podstawie tam jakiegos artykułu(odmowa zeznania, które mogłoby zaszkodzic prawnie członkowi rodziny). Wtedy prokuratury nic nie może zrobić. Oczywiście to odnosi sie tylko do "kompuuterów rodzinnych", nie dotyczy komputerów filmowych. Czy to jest prawda?

Avatar
tomek (niezalogowany) | 15.03.2007 22:42#16

Zlamanie hasla to chyba niewielki problem dla informatykow, moze najwyzej zajac troche czasu, z tego co wiem to moga zabrac wszystkie plyty i nosniki, ktore beda "w zasiegu reki", a wiec dyski zewnetrzne na USB raczej tez. A w sprawie konfiskaty kompa to nie jestem pewien ale ostatnio wpadli do kolesia w naszym akademiku dwaj chlopcy w cywilnym ubraniu z imiennym nakazem (nie wiem co nabroil), wykrecili mu dyski poszli.

Avatar
Omagic (niezalogowany) | 15.03.2007 23:38#17

Jeszcze 1 pytanie, czy istnieje forma dobrowolnej oplaty za ewentualnie sciagane bac sciagniete materialy? (pytam dlatego poniewaz na necie sa nieraz dostepne unikatowe rzeczy, które bankowo nigdzie kupic legalnie nie mozna)

Avatar
mark (niezalogowany) | 15.03.2007 23:39#18

jak mam karte satelitarną pare tysiecy programow radiowych za darmo z calego swiata i sobie wszystko nagrywam na dysk czy musz sie tlomaczyc skad te piosenki mam na plytach ? i na dyku tak samo z filmami nawet z magnetowidu i satelity

Avatar
?? Pirat ?? (niezalogowany) | 15.03.2007 23:53#19

1. Czy wszystko tu napisane dotyczy także filmów DVD, DivX itp. ?

2. Co z "przeterminowanymi" programami Shareware, których zapomnieliśmy zakupić / zarejestrować ? Nie wszystkie są ustawione na działanie czasowe i mogą działać wiecznie. Zaznaczam, że chodzi o programy, które działają same od siebie, a nie po zastosowaniu jakiegoś Crack'a.

Avatar
Krzysztof (niezalogowany) | 15.03.2007 23:54#20

Świetna seria artykułów :) ale warto faktycznie poruszyć kwestię plików MP3, które możemy przechowywać na dysku przez 24h.

Pytanie:

-czy pomimo takiej informacji mamy prawo posiadać ten plik przez nieokreslony czas? Bo z poprzedniego artykułu wynika, że możemy legalnie ściągnąć ale nie możemy udostępniać, a pobierając plik ze strony www tylko go ściągamy i nie udostępniamy dalej. Czy informacja o obowiązku usunięcia go z dysku w ciągu 24h ma jakieś podstawy prawne czy jest to tylko informacja, którą musza zamiescic tworcy strony, na ktorej został umieszczony dany plik MP3 ?

Avatar
Senesino (niezalogowany) | 16.03.2007 0:27#21

@Posiwiały
Tydzień temu w pierwszym felietonie była mowa, że nie dotyczy to programów freeware, trial, demo itp. Więc możesz być spokojny.

Avatar
Senesino (niezalogowany) | 16.03.2007 0:39#22

@ZX
Są strony (np. Chandos Records lub personagrata.pl), gdzie można legalnie i za darmo pobrać mp3 i nie trzeba tego wcale kasować. Co więcej, na stronie personagrata.pl było napisane, że utwory mp3 można nawet udostępniać komu się chce z wyjątkiem udostępniania komercyjnego. Oczywiście właścicielami mp3 są twórcy strony (zespół Arte Dei Suonatori i kierownictwo).

Avatar
monroe (niezalogowany) | 16.03.2007 1:14#23

Pytanie do tego wątku:

"jak się znajdzie nielegalny program, mamy kłopoty. Nie ma dozwolonego użytku, tak więc nie można mieć kopii (poza kopią bezpieczeństwa, jak mamy też oryginał)"


Nie rozumiem...
To dlaczego możemy robić kopię bezpieczeństwa? Przecież kopia bezpieczeństwa, jak sama nazwa wskazuje, jest po to, aby w razie utraty oryginalnego programu mieć jego kopię, z której możemy (tak mi się wydawało) korzystać.



Jak to jest?!

Avatar
PIO (niezalogowany) | 16.03.2007 1:16#24

Do autora: czy jest szansa aby rozwiał Pan wątpliwości dotyczące definicji kopii bezpieczeństwa oprogramowania? W przypadku kopii bezpieczeństwa pojawia się kilka niejasnych dla mnie wątków. Pierwszy: jak udowodnić, że kopia której używam po utracie oryginalnego nośnika jest kopią bezpieczeństwa a nie kopią piracką? Drugi: Ile kopii bezpieczeństwa można wykonać? Trzeci: czy mamy prawo do własnoręcznego wykonania kopii bezpieczeństwa oprogramowania w sytuacji, kiedy producent/autor/wydawca gwarantuje wymianę uszkodzonego/utraconego nośnika na nowy? Czwarty: czy prawo do kopii bezpieczeństwa jest zbywalne, jeśli na mocy umowy zawartej z producentem/autorem wydawcą nie wolno mi dokonać żadnej kopii oprogramowania? Piąty: czy w ramach wykonywania kopii bezpieczeństwa wolno mi złamać zabezpieczenia oprogramowania? Szósty: czy rodzaj oprogramowania (użytkowe, gra,...) ma wpływ na prawo?

Z góry dziękuję za potencjalną odpowiedź i za ten oraw poprzedni artykuł. :) Pozdrawiam!

@Krzysztof: w 99% przypadków jak ktoś pisze o 24h to jest zwykłym piratem, któremu ktoś nagadał, że 24h przed czymś chronią. Nie chronią - jak nie masz prawa do rozpowszechniania MP3 to nie możesz ich rozpowszechniać ani na 10 minu, 24h ani na rok.

Avatar
mibpl (niezalogowany) | 16.03.2007 1:48#25

1.Czy ktoś wie jak wygląda sytuacja w przypadku, kiedy posiadamy pre-intalowany system windows na komputerze (laptopie) i prawa do korzystania z niego. Chodzi mi o możliwość wykonania kopii nośnika od znajomego. Dotyczy wersji równoważnej posiadanej licencji. Producenci laptopów coraz częściej nie dają nośników z systemem aby zaoszczędzić a jest on często wymagany.
2. Znajoma podczas odwiedzin koleżanki była świadkiem wizyty policji w sprawie podejrzeń o kopiowanie z internetu materiałów pornograficznych z udziałem nieletnich. Moje pytanie dotyczy jednak tego: jak powinna zachowywać się policja w trakcie wizyty??
W tej sytuacji dwóch panów było po cywilnemu. Wylegitymowali się, pokazali nakaz od prokuratora, zabrali komputer i znalezione płyty CD, DVD i poinformowali, że się odezwą. To co mnie zdziwiło w relacji to to, że policja była po cywilnemu, że była zupełnie nie przygotowana na odbiór komputera i płyt CD, DVD , że nie został zrobiony żaden spis danych na komputerze czy spis płyt CD, DVD. Dopełnieniem był fakt, że poprosili o jakiś worek, do którego po prostu wrzucili płyty. Bardzo bym się zdenerwował gdyby policja zniszczyła świadomie lub nie moje dane. Czy jeśli panowie policjanci zatrzymując komputer i nośniki przez swoją niekompetencję niszczą lub uszkadzają nasze mienie nie stają się w tym momencie przestępcami? Czy nie łamią naszego prawa własności, które, chyba, jest wyższe od ich prawa kontroli? Jak sie zachować w takiej sytuacji? Czy policja może zatrzymać oryginalne nośniki ? (trzeba tutaj założyć, że raczej nie wszyscy trzymają dowody zakupów).
3. Ostatnie pytanie dotyczy kwestii podjętej już w komentarzach a mianowicie konfiskaty komputera. W ewentualnej sprawie dowodem są dane zgromadzone na nośnikach (czyli również dysku twardym). Dlaczego konfiskowany jest komputer? Dysk nie stanowi integralnego elementu komputera, którego nie można by wyjąć. Czy wynika to po prostu z braku kompetencji prokuratury i osób dokonujących zatrzymania? Czy można powołać sie na jakieś konkretne ustawy podczas ewentualnej kontroli
i bronić przed konfiskatą całego komputera?

Avatar
Frank Holman (niezalogowany) | 16.03.2007 7:45#26

tego typu artykuły nie wnoszą nic nowego do tematu
wręcz przeciwnie: indoktrynują ludzi, że istnieje na zawsze ustalone, święte "prawo", zapisane jasno w jakimś 1 dokumencie i należy się go trzymać kurczowo ze strachem i wiarą w jego moc czynienia cudu idealnego działania w imię słusznych racji sprawiedliwości
z całym szacunkiem do Pana Radcy (nie do niego bezpośrednio jest to odniesienie), ale przy takim jak wyżej podejściu większość dzisiejszych "prawników", nie ma zielonego pojęcia o tym, czym jest prawo - potrafią tylko czytać jakieś konkretne zapisy w jakiejś ustawie (najczęściej bez żadnego odniesienia już nie tylko do podstawowych zasad prawnych, wynikających np. z systemu demokratycznego państwa prawa, ale nawet bez odniesienia do innych ustaw, jakby każdy przepis był jeden jedyny na świecie)
na tej samej zasadzie mógłby Pan radca dwa tygodnie temu napisać artykuł, że każdy wybrany na burmistrza musi złożyć w terminie jakieś oświadczenie, bo przestanie być burmistrzem....
co do dalszych pytań - zapraszam do ich zadania tu: http://winforum.pl/forumdisplay.php?f=23 (WinOS forum - Kancelaria prawna)

Avatar
Ovvi (niezalogowany) | 16.03.2007 10:17#27

Witam,

1. Co jeśli udostępniałem przez p2p pliki mp3, co zostało zarejestrowane przez organy ścigania. Lecz w momencie kiedy zapukała policja do mieszkania miałem już inny dysk z czystym systemem, bez jakichkolwiek śladów p2p czy plików mp3, ponieważ miałem wymianę komputera na nowszy. Policja zatrzymała wyłącznie nowy dysk. Czy w tym przypadku są w stanie postawić mi zarzuty?

2. Czy obrona i próba udowodniania sądowi że np: mój adres IP był spoofowany i ktoś podszył sie pod niego (o teoretycznie jest możliwe u providera który udostępnia mi sieć) może być linia obrony skoro nic nie znaleźli na dysku?

Avatar
kiewball (niezalogowany) | 16.03.2007 11:22#28

Artykuł ciekawy i napisany bardzo przystępnym językiem. Odnoszę jednak wrażenie że czytelnik może być po nim troszeczkę zachęcony do piractwa (zawiłości w udowodnieniu winy itp.). Osobiście nie jestem za ściąganiem sobie mp3 (choć przyznam, że nie jestem w 100% święty) - czasem trudno sie powstrzymać jeśli coś jest dostępne i wystarczy tylko kliknąć. Należy sobie uświadomić iż twórcy tej muzyki musieli poświęcić klika (kilkanaście) lat pracy i zainwestować mnóstwo pieniędzy w sprzęt, naukę itp. Prawo naszego rynku nieco ogranicza możliwości zarobkowe muzyków, co nie daje szansy wybicie się młodych talentów. Rozumiem problem cen płyt CD (są zbyt drogie). Wytłoczenie gotowej płyty kosztuje grosze resztę pożera machina managerów, producentów itp. Można przecież kupować mp3 z serwisów internetowych (są dużo tańsze od płyt). Jeśli tą drogą wyeliminujemy piractwo muzyczne, to zostanie nam jeszcze problem oprogramowania. Aby ograniczyc piractwo (w mojej osobie) zainteresowałem się Linuksem, pozostałe aplikacje windowsowe, których potrzebuję staram się ściągać darmowe. Coraz więcej producentów udostępnia za darmo swoje produkty dla użytkowników domowych (np. Borland, ostatnio nawet Microsoft udostępnił Visual Basica 2005).

Avatar
Omagic (niezalogowany) | 16.03.2007 11:38#29

Dzisiaj na http://www.in4.pl (przepraszam Adminów serwisu za "reklame") ukazał sie arykul "Udostępniał nielegalnie prawie 3 terabajty danych" co temu "robinhoodowi" grozi za tak chwalebny czyn?
Przecież kazda sieć to nic innego jak społeczenosc , w którym mogło dojść do efektu "domina", w którym admin udostepnił to swom przyjaciołom, ci nastepnym i tak mamy wszystkich z sieci. W dodatku za darmo udostepnił sieci. Mam tylko nadzieje ze to przez co udostepniał nie było widziane z zewnątrz sieci.
Bo to jest UDOSTEPNIANIE wszystkim nie tylko sieci.

Avatar
Cebula (niezalogowany) | 16.03.2007 13:18#30

@Frank Holman
Mam wrażenie, że właśnie ta wypowiedź nic nie wnosi, może poza próbą zareklamowania swojej osoby i pustego forum.

Nie zauważyłem aby Pan Maruta opierał się na literalnej wykładni jednego artykułu. Treść artykułów bazuje na wieloletnich doświadczeniach prawnika funkcjonującego w wyspecjalizowanej kancelarii, mającego praktyczne doświadczenia z tą tematyką, śledzącego orzecznictwo europejskie.

Przykład samorządowy jest wydaje mi się zupełnie absurdalny. Oczywiście mozna się zgodzić, że wielu Internautów nie mając pojęcia o prawie, o jego interpretacji i złożoności wpada w ślepe uliczki czytając jeden przepis jednak tego rodzaju zarzuty w stosunku do tych artykułów są zupełnie niedorzeczne.

Avatar
GG (niezalogowany) | 16.03.2007 15:15#31

do mibpl
jezeli ci kolesie nie byli w mundurach i nie spisali protokolu co zabieraja to gratuluje - znajomi dali sie obrabowac w biały dzień i jeszcze pomagali w tym (dali worek zeby złodziejom wygodniej bylo) - wydrukować to sobie wszystko mozna, kupic blache też .
"zabrali komputer i znalezione płyty CD, DVD i poinformowali, że się odezwą" - odezwali sie?

Avatar
Grzegorz (niezalogowany) | 16.03.2007 17:08#32

@Cebula

[Nie zauważyłem aby Pan Maruta opierał się na literalnej wykładni jednego artykułu. Treść artykułów bazuje na wieloletnich doświadczeniach prawnika funkcjonującego w wyspecjalizowanej kancelarii, mającego praktyczne doświadczenia z tą tematyką, śledzącego orzecznictwo europejskie.]

Może i tak ale w jego artykule znalezłem cztery błędy. Nie są to co prawda błędy duże i nie rzutują raczej na całość postrzegania sprawy. Tym niemniej jednak są.

A po drugie (akcent humorystyczny raczej ;-) :

[osoby takie musiałyby iść do sądu lub prokuratora z prośbą, aby takie organy zadały odpowiednie pytanie providerowi.]

Otóż "organy" to są wewnętrzne (np. serce, nerki itp ;-)

Natomiast jeśli mówimy o ściganiu powinno się raczej piasać "organa ścigania".

Avatar
nieistniejący (niezalogowany) | 16.03.2007 17:40#33

A ja mam pytanie co jeśli kiedyś korzystałem ze ściągniętego np Microsoft Office', ale teraz przerzuciłem się na OpenOffice'a, czy jeżeli na dysku mam tylko OpenOffice'a, ale na półce mam wciąż płytę z nielegalnym MicrosoftOffice'em, to można mi coś zrobić za to że kiedyś go pobrałem z internetu?
Chyba nie bo jeżeli nie wpiszę key'a do taki MicrosoftOffice działa przez 30 dni chyba jako trial, jednak w artykule pisze, że nie wolno było mi go wogóle pobrać.
Więc jak to jest? jeżeli pobrałem program ale nie mam go na dysku, albo mam obraz płyty ale nie zainstalowany to coś mi grozi czy nie?

Avatar
Cebula (niezalogowany) | 16.03.2007 22:01#34

@Grzegorz
Nie będę się ustosunkowywał do kwestii rzekomych czterech błędów bo nie napisałeś o co Ci chodzi.

Jeśli natomiast chodzi o organy to mylisz się, są zarówno organy wewnętrzne jak i organy władzy czy ścigania polecam PWN http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2536853 lub Wikipedię - http://pl.wikipedia.org/wiki/Organy_%C5%9Bcigania

Avatar
berge (niezalogowany) | 16.03.2007 22:38#35

@mark

To oni muszą Ci udowodnić, że nie było użytku dozwolonego tylko jakiś niedozwolony. Masz prawo nagrywać wszystko co możesz legalnie odbierać.

Avatar
Grzegorz (niezalogowany) | 17.03.2007 1:19#36

@Cebula

[Jeśli natomiast chodzi o organy to mylisz się, są zarówno organy wewnętrzne jak i organy władzy czy ścigania polecam PWN http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2536853 lub Wikipedię – http://pl.wikipedia.org/wiki/Organy_%C5%9Bcigania]

Cóż. Zalążek artykułu w wiki to dla mnie nie argument. Ze słownikiem dyskutował nie będę. Podaje formę „organy władzy” (czyli ta forma musi być poprawna). Zauważ jednak, że w użyciu są obie formy: organa i ograny. Mogę przypuszczać, iż obie są poprawne. Nie znam niestety żadnego „Miodka”, który mógłby sprawę definitywnie rozstrzygnąć. Zwróć też uwagę na formę mojej wypowiedzi. Mianowicie użyłem słowa „raczej”. Po prostu ta forma jest dla mnie „poprawna bardziej”. Jeśli znasz jakiegoś „Miodka” to chętnie się zapoznam z jego opinią na ten temat.

[Nie będę się ustosunkowywał do kwestii rzekomych czterech błędów bo nie napisałeś o co Ci chodzi.]

Jeśli jesteś zainteresowany to jutro lub pojutrze mógłbym napisać Ci na redakcyjnego maila. Dzisiaj niestety już time out ;-) Sam mógłbyś ocenić czy są rzekome czy faktyczne.

Avatar
Cebula (niezalogowany) | 17.03.2007 2:01#37

@Grzegorz
Również spotkałem się z formą "organa" ale jest ona stosowana raczej incydentalnie (wystarczy zerknąć na wyniki w googlach). Może to świadczyć albo o tym, że jest to druga forma "dopuszczalna" albo o tym, że jest to błędna maniera. Nie jestem jednak ekspertem więc tematu dalej rozstrząsać nie będę, a Pana Miodka (tego prawdziwego ;) choć również jest wrocławianinem niestety nie znam osobiście :-)

Na maila oczywiście czekam. Pozdrawiam

Avatar
Senesino (niezalogowany) | 17.03.2007 4:39#38

@Grzegorz
Do programu Miodka możesz napisać tradycyjny list, jak również do programu Bralczyka, i gwarantuję ci, że uznają obie formy za równorzędne. Wszystkie współczesne papierowe słowniki języka polskiego oraz poprawnej polszczyzny podają obie wersje: organy albo organa (np. ścigania).
A jako ciekawostkę powiem ci, że 'Słownik poprawnej polszczyzny' PWN podaje formę 'tym niemniej' jako niepoprawną (chociaż starsze publikacje sprzed kilkudziesięciu lat uznają i tę formę).

Avatar
gruzinnet (niezalogowany) | 17.03.2007 13:01#39

Mam pytanie: Czy jeżeli miałbym płytę z nielegalnym oprogramowaniem w domu i 1) nie instalowałbym go na komputerze, czyli bym go nie używał lub 2) nie wiem skąd ona jest, może jakiś kolega/koleżanka zostawiła przez przypadek przy wizycie, to łamię prawo?

Avatar
Frank Holman (niezalogowany) | 17.03.2007 14:46#40

gruzinnet

to zależy od interpretacji prawa

oczywistym jest faktem, że opisana przez ciebie sytuacja nie jest penalizowanym przez polskie prawo autorskie czynem zabronionym
i tak można by zamknąć dyskusję

niestety rozpleniła się w naszym policyjno stalinowskim państwie całkowicie skandaliczne podejście do zasad obowiązujących w tej materii właśnie przy pomocy tego typu "prawników" o jakich wspomniałem

bez wątpienia zasada demokratycznego państwa prawnego i wynikający stąd nakaz tworzenia i interpretacji prawa w sposób logicznie spójny i idący w kierunku tworzenia otoczenia zaufania do sprawiedliwości państwa wskazuje, iż skoro wprowadzono specjalne przepisy (ustawę) regulującą tzw. prawa autorskie oraz określającą, jakiego rodzaju zachowania są zabronione przez państwo na gruncie tych stosunków prawnych i społecznych występujących w związku z tzw. prawami autorskimi (chodzi o rzeczywistość tzw. wirtualną i wymianę dóbr niematerialnych - nota bene które same ze swej natury są nieograniczalne i muszą być kopiowalne, a zatem wszelkie ograniczenia kopiowalności są tu zawsze sztucznym ograniczeniem godzącym w ich istotę i naturę ), to nie mogą tu mieć zastosowania na zwłaszcza na zasadzie poszerzania katalogu czynów zabronionych żadne inne przepisy ogólne dotyczące innych stosunków (stosunków ograniczanego świata materialanego) - specjalna dedykowana regulacja wyłącza regulację ogólną niededykowaną

tymczasem wbrew tej oczywistej logice przyjmuje się że tego czego prawo autorskie nie zabrania mogą zabronić inne przepisy, tu dotyczące np. tzw. paserstwa tj przechowywania rzeczy co do której ma się świadomość lub winno się mieć świadomość iż została uzyskana w wyniku czynu zabronionego (najcz. z kradzieży)

jest to o tyle skandaliczne, iż przepis ten nie dotyczy "kradzionych praw" lecz "kradzionych rzeczy" - a zatem tym bardziej nie powinien dotyczyć płyty CD z nagraniem pobranym (kopiwalnym) z sieci bez czyjejś wyimaginowanej zgody (pomijając już fakt, że pobierając cokolwiek z sieci żadna zgodna nie jest prawie nigdy wymagana, żadne zabezpieczenia nie są przełamywane, a za dostęp do tejże sieci płacimy czasem słono) chyba że płytka ta została skradziona ze sklepu
jeśli jednak ktoś kupił ją czystą i coś na niej nagrał to rzecz, czyli ta płytka nie pochodzi z czynu zabronionego, tak samo jak komputer na którym ją sformatowano w sposób tworzący dane

jak mówiłem - najprawdopodobniej zastanie postawiony jednak zarzut z art. 291 §1 Kodeksu karnego

przepis ten jest bardzo powszechnie wykorzystywany w celu zastraszania osób zatrzymanych w wyniku postępowań prowadzonych w celu zwalczania przestępczości z ustawy o ochronie praw autorskich

Avatar
ciekawy_internauta (niezalogowany) | 17.03.2007 21:54#41

a jak jest z e-bookami chronionymi prawem autorskim i innymi tekstami?

Avatar
Look (niezalogowany) | 18.03.2007 14:18#42

A co z przeszukaniem mieszkania? Jeśli np. na komputerze znajdują się nielegalne programy to czy mogą przeszukać całe mieszkanie, pokój w którym znajduje się komputer czy nic nie przeszukują i tylko interesuje ich sama maszyna? Na przykład ściągam coś z Internetu i od razu nagrywam na DVD lub na dysk przenośny?

Avatar
Krakoo (niezalogowany) | 18.03.2007 18:08#43

[są sytuacje kiedy może wejść "na blachę"] ???

Wszędzie mówią/piszą, że nie wolno wpuszczać nikogo bez nakazu, a na blachę wchodzą oszuści...
Jak to jest? Confused :/

Avatar
Grzegorz (niezalogowany) | 20.03.2007 0:20#44

@Krakoo

A gdzie tak wszędzie piszą i mówią? :-)

Jest jak w artykule: można wejść "na blachę". Naprawdę.

Avatar
dziuniek (niezalogowany) | 20.03.2007 13:13#45

Mam pytanie do Pana :
Słyszałem opinię (skądinąd prawnika),że za "rozpowszechnianie" odpowiadać powinna jedynie osoba,która "umieszcza" w sieci.Natomiast tzw. redystrybucja (p2p) jest już sprawą mocno "kontrowersyjną".Prosiłbym o odpowiedź.
P.S.-Dzięki za dotychczasowe artykuły

Avatar
Michał (niezalogowany) | 01.04.2007 14:59#46

Również jestem ciekaw jak wygląda sprawa z pobranymi mp3 czy filmami przez p2p (oczywiście z zablokowanym "out-em") i możliwością nagrania ich na jakiś nośnik ... Z punktu widzenia filozoficznego (skoro już tak spoglądamy na sprawę) to też nie powinno być problemu ... Pobieram i nagrywam sobie na płytkę czy inny nośnik - oczywiście bez rozpowszechniania (pomijając rodzinę) ...

Avatar
H. Frączek (niezalogowany) | 05.04.2007 14:31#47

Protestuję przeciwko zdaniu z artykułu: "Policję zawsze grzecznie wpuszczamy". W państwie dyktatorskim może tak, ale nie w demokracji, gdzie obowiązują pewne normy, w tym także normy dla policji. Otóż "na blachę" może policja wejść do naszego mieszkania wtedy i tylko wtedy jeśli prowadzi bezpośredni pościg za niebezpiecznym przestępcą lub ma uzasadnione, że taki niebezpieczny przestepca ukrywa sie w naszym domu. W żadnym przypadku do "niebezpiecznych przestepców" nie należy jednak osoba posługująca sie nielegalnym oprogramowaniem czy rospowszechniająca materiały, naruszając cudze prawa autorskie. Tak więc "wchodzenie na blachę" w sprawie nielegalnego oprogramowania jest wręcz wykluczone i powinmno być ścigane z urzędu jako ewidentne przestępstwo.
Przy okazji: mam nadzieję, że stołeczna policja "zdrowo beknie" za przypadek Czarzastego. Co prawda sam Czarzasty nie budzi mojej specjalnej sympatrii, ale jego miru domowego jestem gotów bronić jak niepodległości. Choćby z tego powodu, żeby podobnymi metodami, co obecni urzędnicy Kaczystanu, nie posługiwali się ewentualnie w przyszłości koledzy Czarzastego, jeśli zdobęda władzę.

Avatar
mandos (niezalogowany) | 21.04.2007 22:02#48

Mam pytanie?Co jeżeli udostępniam przez internet Linuxa w wersji free (sciagniety również z internetu)? Czy udostępnianie darmowego systemu jest legalne czy nie?

Avatar
lrek (niezalogowany) | 23.04.2007 7:23#49

Z poprzedniego odcinka wiemy, że wolno nam (chyba nam wolno - patrz wątek filozoficzny) ściągnąć mp3 czy filmy, nie wolno nam rozpowszechniać. W przypadku programów komputerowych nie wolno ani tego, ani tego.W takim przypadku czym się rózni ściągnięcie MP3 z radio czy komputera i posiadanie tego w komputerze szanowny panie Maruta.

Avatar
joy (niezalogowany) | 01.05.2007 12:09#50

W moim przypadku było tak.Któregoś ranka zapukało 4 gliniarzy machneli nakazem prokuratorskim,podłączyli pod kompa.program do liczenia plików mp3,zażądali orginałów programów-oczywiście nie miałem więc komputer zarekwirowali.Podczas przesłuchania w psiarni dowiedziałem się,że toCBŚ siedział na moim kompie kilka tygodni,a może dłużej(widziałem te akta)i mieli wydruki gdzie było dokładnie napisane o której godzinie,którego dnia z jakiego programu i jakie konkretnie utwory były ściągane.Więc na dobrą sprawę nawet nie jest im potrzebny mój komputer.No i nie prawdą jest jak pisze autor artykułu,że tym się zajmuje policja,namierzał mnie CBŚ a póżniej zlecił to policji.Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to,że na kom.było raptem 20GB muzyki nigdy nie ściągałem jakiegokolwiek filmu lub gry.Zastanówcie się gdzie my zaczynamy żyć CBŚ,prokuratura,policja a na komputerze 20GB muzyki,armia ludzi zaangażowana a przestępca ze mnie taki,że śmiech na sali.Takie to śmieszne,że aż tragiczne.

Avatar
obserwator (niezalogowany) | 24.05.2007 13:02#51

skoro programy p2p z założenia wymuszają rozpowszechnianie ściąganych plików a zatem umożliwiają "okradanie" twórców, czy nie byłoby łatwiej właściwym stowarzyszeniom zwalczać tego typu programy( czy ich autorów) których jest pewnie kilka, niż kilka milionów internautów dziennie

Avatar
mibpl (niezalogowany) | 04.01.2008 20:38#52

do GG.
Tak odezwali sie. Oczywiście oskarżenie o wspomniane treści okazały całkowicie bezpodstawne ale ... oczywiście znaleźli jakieś filmy i muzykę "bez licencji" i kilka programików. Prokurator zaproponował ugodę. Cała impreza kosztowała około 3 tysiące. Nie wiem czy tylko, czy aż.

Inna ciekawa sprawa: Kolegę odwiedziła policja i znaleźli u niego komputer z kilkoma sporymi dyskami. Ponieważ były zaszyfrowane policja "zaproponowała" że zatrzyma komputer do obejrzenia przez specjalistów i "podejrzanego" czyli kolegę na 30dni w celu wyjaśnienia sytuacji chyba,że kolega poda hasła do odszyfrowania dysków. podał i ... sprawa w toku.

Tu dołączam sie do komentarza JOYa:
Zatrważająca jest bezkarność policji polskiej, to że działają praktycznie na pograniczu prawa, a nie rzadko je łamią.

Avatar
fastman92 (niezalogowany) | 09.08.2008 11:57#53

chodze do szkoły. czemu nie wykorzystać szkolnego łącza?

Avatar
kasia (niezalogowany) | 05.04.2009 16:02#54

6 miesiecy temu zabrali komputer ktory nalezal do mamy i nie chca go oddac.co mam zrobic?

Avatar
Tedi1994 (niezalogowany) | 09.10.2010 9:27#55

do WarX
Masz racje jezeli chodzi o koputery typu pc
ale natomiast laptopy nie wyjmna ci dysku na u kogos w domu

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść